Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
142 obserwujących
1722 notki
2179k odsłon
  398   4

Nieumiarkowanie technologiczne

       Nieumiarkowanie jest złe. Piąty z siedmiu grzechów głównych to: „nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu”. Zastanówmy się, czy ten grzech można uogólnić na szeroko pojętą technologię, a w szczególności na transhumanizm.

       Starożytni Rzymianie upajali się w tym grzechu nieumiarkowania, stosując techniki wymiotne – jedli, pili, potem wywoływali wymioty, i znów mogli jeść i pić. Dziś można by te techniki udoskonalić – zamontować w żołądku, w przełyku, czy jelitach, jakąś rurkę, która od razu odprowadzi zjedzone i na wpół przetrawione pożywienie na zewnątrz – nawet tak, że to się zużyje jako paszę dla zwierząt. Są też pomysły, by alkohol był w czopkach – to może i wprost do mózgu. Można takie pomysły mnożyć.

---------------------------------

Transhumanizm a szczepienia <- poprzednia część serii

następna część serii -> Transhumanizm jest nieunikniony

---------------------------------

       To byłoby ewidentne grzeszne wynaturzenie, użycie biotechnologii w złym celu. Niemniej czy to dotyczy wszelkich biotechnologii łączących jakieś mechanizmy z ciałem człowieka, czy tylko kwestii odżywiania?

       Ale chwilę pozostańmy jeszcze przy odżywianiu. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu oznacza, że bardziej zaspakajamy przyjemności związane z jedzeniem, niż to, by w wystarczającym stopniu zapewnić sobie energię potrzebną do życia. Można sobie wyobrazić technologię przeciwną do tej z wymiotami i rurkami – taką, by całkowicie pozbyć się przyjemności z jedzenia i picia, ale odpowiednio i zdrowo odżywić organizm. Na przykład całkowicie wycinamy człowiekowi układ trawienny i montujemy mechanizm zamiany jakiegoś taniego i trwałego paliwa na to, co jest ostatecznym produktem trawienia. Dzięki temu żywność bardzo gwałtownie stanieje, a ludzie będą mogli bez problemów podróżować nawet na Marsa, bez konieczności tworzenia kuchni, restauracji i toalet.

       Ewentualnie dla chętnych można by zrobić jakieś stymulatory mózgu, by odczuwali, że jedzą stek, a potem go wydalają naturalnie (jak w Matrixie) – ale nic by się nie brudziło i niepotrzebna by była kanalizacja.

       Czy to też byłby grzech nieumiarkowania w jedzeniu i piciu? Ten stymulator pewnie tak – ale bez niego, to odżywianie doskonałe, ale bez przyjemności z tego, też byłoby grzeszne? Moim zdaniem nie.

       Medycyna służy temu, by leczyć choroby czy urazy – ostatecznym celem jest przedłużenie ludzkiego życia, a zatem dążenie do nieśmiertelności. Czy już sam fakt tego dążenia, to jest to grzeszne nieumiarkowanie? A może jest tak, że tylko trochę można życie przedłużać, ale nie za długo. Do 100 lat może być, to byłoby moralne, ale gdyby dzięki postępowi technicznemu ludzie żyli średnio 150 lat, to by to było grzeszne, transhumaniczne nieumiarkowanie? A może nie 150, ale 1000?

       Weźmy inny przykład: okulary. Człowiek w okularach to hybryda biologiczno-technologiczna. No, a już na pewno człowiek z soczewkami kontaktowymi. Na, a już ewidentnie człowiek z wszczepioną soczewką do źrenicy. To jest realizacja transhumanizmu.

       Jakie wynalazki w tej kwestii to będzie niemoralne, nieumiarkowane wynaturzenie? Są już urządzenia, które możne wszczepić człowiekowi niewidomemu, tak, by układ optyczny połączyć bezpośrednio z mózgiem, tak, by zasymulować jakąś ułomną formę widzenia. Tu artykuł na ten temat: Jest nadzieja dla osób niewidomych

       To już za daleko zajdzie? A jeśli uda się skonstruować urządzenie idealne, pozwalające widzieć bezbłędnie, a nawet lepiej niż ludzkie oko, widzieć zakres wszystkich fal – to już będzie niemoralne wynaturzenie i nieumiarkowanie? Czy tylko jakieś ułomne urządzenia poprawiające wzrok są moralne, a takie najlepsze, idealne, dające wzrok doskonały, odbierające wszelkie możliwe promieniowanie i przekazujące to bezpośrednio do mózgu w dowolnej rozdzielczości, będą już nieumiarkowanym wynaturzeniem? Jakie są moralne granice polepszania wzroku w oparciu o rozwój neurotechnologii?

       Moim zdaniem nie ma sensu w tych kwestiach mówić o jakimś umiarkowaniu lub nie, o jakimkolwiek częściowym polepszaniu ludzkiego organizmu i rozważaniu jak dalece można go polepszać. To jest kwestia zero-jedynkowa – albo uznamy, że jakakolwiek ingerencja w ludzkie ciało w celu polepszenia go jest zła moralnie, albo uznamy, że to jest dobre, a wtedy im bardziej polepszymy ciało, tym będzie to większe dobro moralne.

       Póki mówimy o poszczególnych elementach ludzkiego organizmu, to wielu się zgodzi z tym, że im lepsze technicznie będą protezy, tym będzie też lepiej moralnie. Dążenie do idealnej protezy nie jest grzechem. Nawet protezy tego, czego nie mamy – na przykład skrzydeł. Wszczepmy sobie idealne okulary, idealne aparaty słuchowe, idealne protezy rąk i nóg, idealne mechanizmy zastępujące trawienie, idealne sztuczne serce, idealną sztuczną nerkę etc… No ale na końcu takiego postępu będzie człowiek, który już nie będzie miał nic biologicznego, wszystkie organy zastąpimy protezami, nawet mózg, który zastąpi milionkroć lepsza sztuczna inteligencja. Czy to już będzie złe?

       Moim zdaniem to nie będzie złe, dokładnie tak samo, jak złe nie było to, że człowiek powstał w wyniku ewolucji, nasi przodkowie mieli inne organy, ci bardzo starzy, przodkowie gadów czy płazów, bardziej prymitywne. Być może pochodzimy od jakiejś pierwotnej bakterii, czy nawet wirusa – to, że wyewoluował z tego człowiek, było dobre – tak to sobie Bóg zaplanował.

       Ewolucja biologiczna trwa nadal, i jeśli człowiek skolonizuje Marsa, to być może organizm się tam przystosuje do warunków – zmienią się nam organy – na przykład płuca przystosują się do tamtejszej atmosfery. To byłoby dobre. Jeśli tak, to tym bardziej dobre będzie to, gdy sami te organy wymienimy na lepsze bez czekania na miliony lat prób i błędów ewolucji.

       A nawet jeśli ktoś uzna, że zła jest ewolucja, zła technologia, zła medycyna, że człowiek jest już idealny i nic nie można w nim zmieniać, to i tak taki pogląd nie będzie w praktyce skuteczny, bo transhumanizm to kwestia nieunikniona, tego się nie da powstrzymać. Nie pomoże też żadne umiarkowanie w postaci wstrzymywania szybkości dokonywania odkryć naukowych. Jedyna droga do zatrzymania transhumanizmu to jak najszybsza zagłada ludzkości – i wielu ludzi do tego dąży, szczególnie politycy.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

Maseczki to rozsadniki zarazy! <- poprzednia notka

następna notka -> Transhumanizm jest nieunikniony

Tagi: #gps65, #transhumanizm, #technologia, #futurologia

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie