Grzegorz Świderski Grzegorz Świderski
48
BLOG

Prawo międzynarodowe vs. narodowy zamordyzm

Grzegorz Świderski Grzegorz Świderski Społeczeństwo Obserwuj notkę 2
To je­st krót­ka i zwię­zła roz­k­mi­na li­ber­ta­riań­ska – ce­lo­wo na­pi­sa­na tak, by by­ła zro­zu­mia­ła na­wet dla gim­na­zja­li­sty. Oba­lam w niej naj­sil­niej­szy mit sta­to­la­trii, mit głę­bo­ko za­szcze­pio­ny w ludz­ki­ch umy­sła­ch, nie­za­leż­nie od po­zio­mu wy­kształ­ce­nia.

  Na­wet czło­wiek pry­mi­tyw­ny in­te­lek­tu­al­nie za­wsze po­wie to sa­mo: bez pań­stwa był­by cha­os, woj­na wszyst­ki­ch ze wszyst­ki­mi, anar­chia, nic by się nie da­ło zro­bić, wszyst­ko by­ło­by ukra­dzio­ne, a lu­dzie na okrą­gło mor­do­wa­li­by się na­wza­jem. Wnio­sek je­st je­den: pań­stwo mu­si ist­nieć – na­wet je­śli je­st złe, na­wet je­śli gra­bi, na­wet je­śli za­bi­ja.

  Ten mit ucho­dzi za oczy­wi­sto­ść, za do­gmat, z któ­rym się nie dys­ku­tu­je. I wła­śnie dla­te­go je­st tak nie­bez­piecz­ny.

Te­za I. Pra­wo nie wy­ma­ga mo­no­po­lu.

  Więk­szo­ść ko­men­ta­to­rów – po­li­ty­ków, eks­per­tów i dzien­ni­ka­rzy – oce­nia­jąc po­rwa­nie Ma­du­ro przez Trum­pa, mó­wi o zła­ma­niu pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go. Sam ten fakt je­st po­ucza­ją­cy. Sko­ro moż­na mó­wić o zła­ma­niu, to zna­czy, że ist­nie­je pra­wo re­gu­lu­ją­ce re­la­cje mię­dzy pań­stwa­mi. A sko­ro ist­nie­je pra­wo, to zna­czy, że re­la­cje te nie są cha­osem ani anar­chią, le­cz upo­rząd­ko­wa­nym sys­te­mem norm.

  Pra­wo mię­dzy­na­ro­do­we funk­cjo­nu­je mi­mo bra­ku świa­to­we­go su­we­re­na, mi­mo bra­ku glo­bal­ne­go żan­dar­ma, mi­mo bra­ku jed­ne­go apa­ra­tu prze­mo­cy ma­ją­ce­go mo­no­pol na ca­łym glo­bie. Je­st eg­ze­kwo­wa­ne po­li­cen­trycz­nie – przez wie­le nie­za­leż­ny­ch apa­ra­tów si­ły – i dzia­ła po­przez rów­no­wa­gę sił, re­pu­ta­cję, in­te­re­sy oraz wza­jem­ne sank­cje. Pań­stwa prze­strze­ga­ją pra­wa nie dla­te­go, że ktoś je per­ma­nent­nie wy­mu­sza, le­cz dla­te­go, że je­go na­ru­sze­nie po­cią­ga za so­bą re­al­ne kosz­ty: dy­plo­ma­tycz­ne, go­spo­dar­cze, mi­li­tar­ne czy re­pu­ta­cyj­ne. To fakt em­pi­rycz­ny.

Te­za II. Mo­no­pol nie zwięk­sza po­rząd­ku – zwięk­sza bez­kar­no­ść.

  W re­la­cja­ch we­wnątrz pań­stw sy­tu­acja wy­glą­da po­zor­nie ina­czej. Ist­nie­je pra­wo, do któ­re­go oby­wa­te­le w więk­szo­ści się do­sto­so­wu­ją, prze­strze­ga­ją go, a je­go eg­ze­ku­cją zaj­mu­je się scen­tra­li­zo­wa­na eg­ze­ku­ty­wa wspar­ta ju­dy­ka­tu­rą. Jed­nak tu po­ja­wia się pa­ra­doks, któ­re­go nie­mal nikt nie chce za­uwa­żyć: ska­la i in­ten­syw­no­ść na­ru­szeń pra­wa są we­wnątrz pań­stw więk­sze niż w re­la­cja­ch mię­dzy­pań­stwo­wy­ch.

  Dla­cze­go? Po­nie­waż mo­no­pol prze­mo­cy zno­si sy­me­trię. Oby­wa­tel nie ma moż­li­wo­ści wyj­ścia z ju­rys­dyk­cji bez emi­gra­cji. Nie ma kon­ku­ren­cji ochro­ny. Nie ma al­ter­na­tyw­nej eg­ze­ku­cji. Wła­dza pań­stwo­wa, bę­dąc je­dy­nym eg­ze­ku­to­rem, po­no­si mniej­sze kosz­ty ła­ma­nia wła­sny­ch re­guł niż pań­stwo na­ru­sza­ją­ce pra­wo mię­dzy­na­ro­do­we wo­bec in­ny­ch pań­stw.

  Mo­no­pol nie sta­bi­li­zu­je pra­wa. Mo­no­pol sta­bi­li­zu­je wła­dzę — wła­dzę, któ­ra nie strze­że po­rząd­ku, ale gra­bi, wy­zy­sku­je i znie­wa­la.

Te­za III. Pra­wo mo­że być po­li­cen­trycz­ne rów­nież we­wnątrz spo­łe­czeń­stw.

  Pra­wo mię­dzy­na­ro­do­we po­ka­zu­je, że po­rzą­dek mo­że opie­rać się na pra­wie kon­trak­to­wym, pra­wie zwy­cza­jo­wym i pra­wie re­pu­ta­cyj­nym, a je­go eg­ze­ku­cja mo­że być zde­cen­tra­li­zo­wa­na. Nie po­trze­ba jed­ne­go su­we­re­na, by nor­my obo­wią­zy­wa­ły. Wy­star­czy wie­lo­ść ju­rys­dyk­cji, kon­ku­ren­cja ochro­ny oraz re­al­na moż­li­wo­ść wy­bo­ru – w tym moż­li­wo­ść wyj­ścia bez emi­gra­cji.

  Je­że­li po­rzą­dek praw­ny dzia­ła mię­dzy naj­bar­dziej uzbro­jo­ny­mi, su­we­ren­ny­mi i nie­uf­ny­mi wo­bec sie­bie pod­mio­ta­mi na świe­cie, to twier­dze­nie, że nie mógł­by dzia­łać mię­dzy zwy­kły­mi ludź­mi, nie je­st ar­gu­men­tem. Je­st do­gma­tem przyj­mo­wa­nym bez­myśl­nie. Je­st ak­sjo­ma­tem wia­ry w sta­to­la­trię.

Te­za IV. Pań­stwo nie je­st wa­run­kiem po­rząd­ku – je­st tech­no­lo­gią mo­no­po­lu.

  Mo­no­pol te­ry­to­rial­ny na prze­moc nie je­st ko­niecz­ny do ist­nie­nia pra­wa. Je­st ko­niecz­ny do po­bo­ru ha­ra­czu, na­rzu­ca­nia przy­mu­so­wej pod­le­gło­ści i eli­mi­no­wa­nia kon­ku­ren­cji ju­rys­dyk­cyj­nej. Pań­stwo nie ist­nie­je po to, by za­pew­nić po­rzą­dek. Pań­stwo ist­nie­je po to, by po­rzą­dek za­własz­czyć i wy­ko­rzy­stać do gra­bie­ży i nie­wol­nic­twa.

  Po­rzą­dek bez mo­no­po­lu nie je­st uto­pią. On już ist­nie­je. Po pro­stu przy­wy­kli­śmy go nie za­uwa­żać, bo nie na­zy­wa się pań­stwem i nie wią­że się z kul­tem wpa­ja­nym od dzie­ciń­stwa.

  Nie wi­dzi­my te­go, bo w pro­ce­sie szkol­nej edu­ka­cji zo­sta­li­śmy zin­dok­try­no­wa­ni sta­to­la­trią. Na­sz cie­mięż­ca je­st opi­sy­wa­ny ja­ko zbaw­ca. Ban­dy­ta, któ­ry nas gra­bi, wy­stę­pu­je ja­ko naj­wyż­sze do­bro, któ­re­go trze­ba bro­nić. Gra­bież zmie­nia na­zwę – sta­je się po­dat­kiem. Ha­ra­cz je­st zły, po­dat­ki są do­bre. A to je­st do­kład­nie to sa­mo!

  Ani w sto­sun­ka­ch we­wnętrz­ny­ch, ani mię­dzy­na­ro­do­wy­ch, nie da się unik­nąć prze­mo­cy, gra­bie­ży i mor­dów. Jed­nak w obu sfe­ra­ch da się wpro­wa­dzić i eg­ze­kwo­wać pra­wo i przą­dek. Sto­sun­ki mię­dzy­na­ro­do­we są le­piej upo­rząd­ko­wa­nie niż sy­tu­acja w wie­lu pań­stwa­ch. Czę­ściej do­cho­dzi do re­wo­lu­cji, za­ma­chów sta­nu, kra­dzie­ży i mor­der­stw we­wnątrz pań­stw, niż do wo­jen mię­dzy pań­stwa­mi. A te woj­ny są tym bar­dziej krwa­we i de­struk­cyj­ne, im więk­sze są te pań­stwa. Więc wy­raź­nie wi­dać, że im wię­cej mo­no­po­lu, im więk­sze te­re­ny obej­mu­je, tym go­rzej.

  Li­ber­ta­ria­nie nie po­stu­lu­ją znie­sie­nia pań­stw, li­kwi­da­cji pra­wa, znisz­cze­nia po­rząd­ku, my pro­po­nu­je­my tyl­ko jed­no: znie­sie­nie mo­no­po­lu — wszel­kie­go mo­no­po­lu: i go­spo­dar­cze­go, i po­li­tycz­ne­go. Na szczę­ście wraz z roz­wo­jem tech­no­lo­gii i wzro­stu wy­daj­no­ści pra­cy ten po­stu­lat sam się zre­ali­zu­je, bo pań­stwa ja­ko te­ry­to­rial­ne mo­no­po­le na prze­moc po pro­stu zban­kru­tu­ją, bo się nie opła­ca­ją. Za­sa­dę sub­sy­diar­no­ści zre­ali­zu­je wol­ny ry­nek, a nie prze­mia­na mo­ral­na czło­wie­ka.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Ponieważ tu działa chaotycznie kasujący komentarze bot, którego działanie tłumaczę tu: https://naszeblogi.pl/75398-algorytm-ktory-nie-rozumie-portalu, to poniżej można tylko krótko, emocjonalnie, bez sensu komentować, a jeśli komuś zależy na merytorycznej dyskusji, to zapraszam na X.

__________________

ASE vs. keynesizm <- poprzednia notka

na­stęp­na not­ka ->

__________________

Tagi: gps65

Bloger, sarmatolibertarianin, informatyk, żeglarz, futurysta AI, trajkkarz. Polemizuję, myślę, argumentuję, filozofuję, dyskutuję, uzasadniam, politykuję, prowokuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo