Thales rutynowo loguje i przetwarza na swoich serwerach metadane o każdej polskiej fakturze: NIP sprzedawcy i nabywcy, nazwy podmiotów, kwoty transakcji netto, VAT i brutto, waluta, numer faktury, daty operacyjne oraz typ dokumentu. Przetwarzanie tych danych to ułamek promila ich mocy obliczeniowej! Same faktury są szyfrowane tylko w stronę od podatnika do Ministerstwa Finansów, ale już w drodze powrotnej przechodzą przez francuską bramkę w sposób niezaszyfrowany, widoczny dla Thalesa w każdym szczególe. Udowodniłem to niezbicie w licznych audytach i analizach dokumentacji i opublikowałem w licznych artykułach.
Przyjrzyjmy się zatem bliżej temu koncernowi.
Thales to francuski koncern obronny, lotniczy i kosmiczny zajmujący się cyberbezpieczeństwem, głęboko wrośnięty w państwowy aparat bezpieczeństwa Francji. Po przejęciu Impervy w 2023 r. Thales stał się właścicielem technologii ochrony aplikacji i danych, w tym klasy WAF, API security, DDoS protection i bot protection. Koncern, który dostarcza rozwiązania dla wojska, wywiadu, Internetu i ochrony infrastruktury krytycznej, dostał technologiczną pozycję pośrednika na bramce polskiego systemu e-faktur.
Własnościowo Thales nie jest klasyczną prywatną spółką technologiczną z rynku IT. Według danych samego Thalesa francuskie państwo posiada około 26,6% udziałów, a Dassault Aviation około 26,6%, razem daje to ponad 53%. Ważniejsze są jednak głosy: dzięki mechanizmom podwójnych praw głosu francuski blok państwowo-przemysłowy ma około dwóch trzecich praw głosu. To oznacza, że Thales jest spółką giełdową, ale politycznie i strategicznie jest częścią francuskiego kompleksu łączącego państwo z francuskim przemysłem zbrojeniowym i technologiami strategicznymi.
Ten szczegół jest kluczowy. To nie jest po prostu zewnętrzny dostawca cyberbezpieczeństwa. Thales jest dostawcą systemów dla francuskiego rozpoznania wojskowego i wywiadu sygnałowego. Francuski system satelitarny CERES służy do zbierania SIGINT, czyli signals intelligence — rozpoznania sygnałów elektromagnetycznych. CNES opisuje jego misję jako wykrywanie i lokalizowanie emisji z systemów radiokomunikacyjnych i radarowych, z obszarów niedostępnych dla sensorów naziemnych, bez ograniczeń wynikających z przestrzeni powietrznej i niezależnie od pogody. Wśród partnerów programu wymienione są DGA, Airbus Defence & Space, Thales Defence and Mission Systems oraz Thales Alenia Space.
Thales Alenia Space to nie jakaś przypadkowa spółka z podobną nazwą. To joint venture, w którym Thales ma 67%, a Leonardo 33%. A więc w programie CERES mamy bezpośrednio obecny przemysłowy aparat Thalesa. CERES nie jest marketingową zabawką cyber. To francuski kosmiczny system rozpoznania elektromagnetycznego, czyli narzędzie do przechwytywania, geolokalizacji i analizy emisji radiowych oraz radarowych. Tak wygląda prawdziwy profil tego koncernu: nie helpdesk, nie hosting, nie firewall w małej firmie, tylko państwowo-przemysłowa technologia rozpoznania.
Drugi przykład jest jeszcze bardziej bezpośredni: Archange. To francuski program strategicznego rozpoznania powietrznego oparty o samoloty Dassault Falcon 8X. Thales i Dassault dostały kontrakt na ten program, a Thales odpowiada za sensory ładunku SIGINT i integrację całego systemu na pokładzie samolotu. W 2025 r. pierwszy Archange wykonał lot próbny jako Falcon 8X wyposażony w systemy SIGINT Thalesa. To jest latająca platforma przechwytywania i analizowania emisji radiowych oraz radarowych dla francuskich sił zbrojnych.
A więc mówimy o koncernie, który jedną ręką sprzedaje cyberbezpieczeństwo i WAF-y, a drugą ręką buduje francuskie systemy rozpoznania elektromagnetycznego dla wojska. W świecie normalnego kontrwywiadu taki fakt nie jest ozdobnikiem. To jest czerwona flaga wielkości hangaru. Jeżeli przez bramkę WAF przechodzą dane o fakturach całej polskiej gospodarki, to operatorem tej warstwy nie jest neutralny hydraulik od rur. Jest nim podmiot z państwowo-wojskowego ekosystemu kraju, który od dekad traktuje informację gospodarczą jako element siły państwa.
Tło francuskie jest tu równie ważne jak sam Thales. Francja oficjalnie wpisuje obronę i promocję interesów gospodarczych oraz przemysłowych w katalog zadań swojej wspólnoty wywiadowczej. Pałac Elizejski opisuje to wprost jako obronę i promocję interesów gospodarczych i przemysłowych, ochronę strategicznych aktywów w międzynarodowej konkurencji oraz ochronę interesów ekonomicznych. To nie jest teoria spiskowa. To jest francuska doktryna państwowa.
DGSE, czyli francuski wywiad zewnętrzny, ma w tej dziedzinie historię szczególnie pouczającą. Były dyrektor DGSE Claude Silberzahn publicznie przyznał w 1996 r., że francuskie służby szpiegowały zagraniczne firmy i przekazywały istotne informacje techniczne oraz biznesowe firmom francuskim. Nie mówił tego anonimowy bloger ani sfrustrowany urzędnik. Mówił to były szef francuskiego wywiadu zewnętrznego. Co więcej, uzasadniał to specyfiką francuskiego modelu, w którym państwo jest nie tylko regulatorem rynku, lecz także przedsiębiorcą, właścicielem i udziałowcem strategicznych spółek.
Amerykański GAO już w 1992 r. opisywał sprawy, w których DGSE miała pozyskiwać informacje dotyczące m.in. kolejnej generacji komputerów IBM i przekazywać je Compagnie des Machines Bull, czyli francuskiemu konkurentowi IBM. W tym samym dokumencie opisano też przypadek informacji i tajemnic handlowych Corninga dotyczących technologii światłowodowej, które miały trafić do DGSE, a następnie do francuskiego konkurenta. To jest dokładnie ten model: wywiad - państwo - strategiczna spółka - przewaga gospodarcza.
Francuska szkoła intelligence économique nie jest więc elegancką nazwą na czytanie gazet branżowych. To państwowa filozofia walki gospodarczej, w której granica między interesem narodowym, firmą strategiczną, dyplomacją, cyberbezpieczeństwem, przemysłem zbrojeniowym i służbami specjalnymi jest celowo płynna. Francja gra państwem. Gra firmami. Gra służbami. Gra technologią. Gra regulacjami. Gra standardami. I dlatego powierzenie francuskiemu koncernowi z tego ekosystemu bramki WAF polskiego systemu e-faktur jest nie drobnym problemem zakupowym, tylko suwerennościowym błędem architektury państwa.
KSeF nie przetwarza plotek, komentarzy z mediów społecznościowych ani danych statystycznych po agregacji. KSeF przetwarza żywy graf gospodarki: kto komu sprzedaje, za ile, kiedy, w jakich cyklach, w jakich branżach, z jaką dynamiką płatności, z jakimi kontrahentami i z jaką strukturą VAT. To są dane, z których można odczytać kondycję firm, łańcuchy dostaw, zależności kooperacyjne, kryzysy płynności, utratę klientów, zdobycie dużego kontraktu, wejście na nowy rynek, zmianę dostawcy, tempo produkcji i realną strukturę gospodarki. W epoce analityki masowej to jest złoto wywiadu gospodarczego.
Problem z Thalesem polega na tym, że Polska umieściła strategiczny punkt obserwacyjny swojej gospodarki w zasięgu koncernu należącego do francuskiego ekosystemu państwowo-zbrojeniowo-wywiadowczego. Ten koncern buduje systemy SIGINT dla francuskiego wojska, jest kontrolowany głosami przez francuski blok państwowo-przemysłowy, przejął Impervę wraz z technologiami WAF, a działa w państwie, które jawnie traktuje interesy gospodarcze i przemysłowe jako obszar swojej pracy wywiadowczej.
Jeżeli ktoś chce z tym polemizować, niech polemizuje z faktami: z akcjonariatem Thalesa, z programem CERES, z programem Archange, z przejęciem Impervy, z misją francuskiej wspólnoty wywiadowczej, z wypowiedziami byłego szefa DGSE i z amerykańskimi dokumentami o francuskim szpiegostwie gospodarczym. Bo tu nie trzeba teorii spiskowej. Wystarczy przeczytać dokumenty i połączyć kropki.
Polska jako jedyna na świecie oddała pełną mapę swojej gospodarki innemu państwu, oddała wprost te dane wywiadowi Francji. Ten wywiad w sposób zorganizowany wspiera przy użyciu tych danych własne firmy i własny przemysł. Przetwarzanie wszystkich polskich faktur to dla Thalesa ułamek promila ich mocy obliczeniowej. To jest w istocie całkowita wasalizacja Polski wobec Francji.
Jeśli ktoś interesuje się polityką, to nie musi uważnie analizować informacji, co robi polski rząd czy parlament, ale przede wszystkim powinien śledzić francuską scenę polityczną, bo to jest w istocie nasz suweren, który nami rządzi i może z nami zrobić, co chce. Dzięki KSeF Polska to prowincja Francji. W istocie prezydentem Polski jest Emmanuel Macron, a premierem Sébastien Lecornu. Znacie ich? Jeśli nie, to poznajcie, bo to są właściwi władcy Polski. Polacy nie mają wpływu na ich wybór, o tym decydują tylko Francuzi.
__________________
Refugees not welcome <- poprzednia notka
następna notka ->
__________________
Tagi: GPS65, KSeF, Polska, Francja


Komentarze
Pokaż komentarze (3)