
USS Gerald R. Ford podąża ile sił do portu na Krecie. Wszystkie kible ma zapchane i lotniskowiec tonie w goovnach.
Strategia Iranu nie opiera się na zrównoważonej konfrontacji morskiej, lecz na stopniowym angażowaniu się Marynarki Wojennej USA w serię powiązanych ze sobą zagrożeń, znanych pod militarną nazwą „łańcucha zniszczenia”, w którym środki niszczenia, wyniszczania i precyzyjne uderzenia są integrowane, wywierając coraz większą presję na wielu poziomach.
Biorąc pod uwagę charakter irańskiej broni przeznaczonej do operacji morskich, prawdopodobne jest, że przy pierwszych oznakach eskalacji, małe jednostki marynarki wojennej zostaną rozmieszczone w Cieśninie Ormuz, aby rozmieścić miny denne, magnetyczne i akustyczne, a następnie szybko rozmieścić okręty podwodne klasy Ghadir i lekkie jednostki uderzeniowe w trudno dostępnych obszarach. Celem jest znaczne spowolnienie ruchu morskiego w środowisku, gdzie głębokość waha się od 30 do 60 metrów, co sprawi, że każde opóźnienie będzie niemal nieuniknione.
Podczas gdy okręty prowadzą misje rozpoznawcze i trałowe, siły atakujące koncentrują swoje wysiłki na nasycaniu bliskiej obrony okrętów flagowych, szczególnie lotniskowców, atakami rojowymi.
Nasycenie
Oczekuje się, że setki okrętów szturmowych klasy Ashura i Ya Mahdi zbliżą się z wielu kierunków z prędkością od 150 do 165 km/h, jednocześnie wystrzeliwując pociski krótkiego zasięgu, torpedy i pociski manewrujące. Celem jest przytłoczenie systemów obrony bliskiego zasięgu i radarów dużą liczbą celów jednocześnie. To skumulowane ciśnienie powoduje zamieszanie operacyjne, wyczerpuje amunicję przechwytującą i toruje drogę do bardziej intensywnego starcia.
Pociski balistyczne
Gdy pozycje okrętów flagowych są narażone na rosnące ciśnienie, rozmieszczane są przeciwokrętowe pociski balistyczne. Przedstawione systemy obejmują pociski Zatoki Perskiej, Hormuz 1 i Hormuz 2, wystrzeliwane z baz lądowych, co zapewnia im względny margines bezpieczeństwa. Ich zasięg sięga 700 km, a prędkość przekracza Mach 5. Aby zwiększyć prawdopodobieństwo trafienia w ruchomy cel, stosuje się wersje wyposażone w optyczne i termiczne systemy naprowadzania, takie jak pociski Zulfiqar, Basir, Fateh Mobin i Qasem Basir o zasięgu do 1200 km. Systemy te umożliwiają końcową korektę trajektorii i zmniejszają zależność od sygnałów satelitarnych w potencjalnie zakłóconych środowiskach.
Ich skuteczność nadal zależy jednak od precyzji początkowych współrzędnych i ich ciągłej aktualizacji: lotniskowiec porusza się z prędkością ponad 30 węzłów (ok. 55 km/h) i może zmienić pozycję o kilka kilometrów w ciągu kilku minut, dlatego czynnik czasu odgrywa tu kluczową rolę.
Hipersoniczny Fateh
W szczytowym momencie eskalacji czas staje się bronią samą w sobie, zwłaszcza w starciu z hipersonicznym pociskiem Fatah, który przekracza prędkość Mach 5 i charakteryzuje się wyjątkową manewrowością. Na tym etapie okno ostrzegawcze jest minimalizowane, a obliczenia przechwytywania stają się bardziej złożone ze względu na zmienną trajektorię pocisku. Fatah może otrzymywać aktualizacje z sieci obserwacyjnej i komunikacyjnej, aby korygować trajektorię lotu w kierunku celu.
Pociski manewrujące
Oprócz trajektorii balistycznych i hipersonicznych, fale pocisków manewrujących niskiego pułapu, takich jak Qader, Qadir i Abu Mahdi, operują na wysokości od 5 do 10 metrów nad poziomem morza, pozostając niewykrywalne przez radary do ostatniej chwili. Ataki pociskami manewrującymi są zazwyczaj poprzedzane atakami dronów, mającymi na celu odwrócenie uwagi i osłabienie pocisków przechwytujących, umożliwiając tym samym pociskom manewrującym uderzenie w kadłub okrętu lub newralgiczne punkty jego nadbudówki poprzez wykorzystanie najmniejszych słabości wynikających z połączenia ciśnienia atmosferycznego i ciśnienia morza.
Co więcej, kilka dni temu, w ramach trwających ćwiczeń wojskowych, Iran po raz pierwszy przetestował z okrętu Sajjad Szirazi rakietę obrony morskiej Sajjad-3G o zasięgu 150 kilometrów. Test odbył się podczas manewrów „Inteligentna Kontrola” prowadzonych przez Marynarkę Wojenną Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w Cieśninie Ormuz.
Te różne komponenty ofensywne nie działają w izolacji, lecz są płynnie zintegrowane, aby uderzyć w „środek ciężkości”, czyli lotniskowiec. Pionowy atak rakietowy o dużej energii mógłby zmusić załogę lotniskowca do skoncentrowania pocisków przechwytujących w określonym kierunku, podczas gdy pociski rakietowe o niskim pułapie nadlatywałyby jednocześnie z innych kierunków, zwiększając tym samym prawdopodobieństwo bezpośredniego trafienia. Nawet bez całkowitego zatonięcia, znaczne uszkodzenie pokładu lotniczego lub systemów napędowych mogłoby tymczasowo unieruchomić lotniskowiec, co samo w sobie stanowi cel operacyjny i zmienia równowagę sił na wąskim i wrażliwym teatrze działań.
Scenariusz „Pułapki Zatoki Perskiej” wydaje się zatem kompleksową taktyką, która opiera się nie na przewadze liczebnej na morzu, ale na złożoności otoczenia, kumulacji presji i precyzyjnym zarządzaniu czasem walki. W konsekwencji decyzja o zaangażowaniu się w walkę na morzu okazuje się kosztowna od samego początku, zwłaszcza biorąc pod uwagę podatność amerykańskich baz i interesów w regionie na irańską presję rakietową.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)