Dywersyfikacja - Independent Trader
Dywersyfikacja - Independent Trader
Independent Trader Independent Trader
67
BLOG

Kiedy dywersyfikacja przestaje działać?

Independent Trader Independent Trader Gospodarka Obserwuj notkę 0
Dywersyfikacja oznacza podzielenie pieniędzy między różne inwestycje, zamiast stawiania wszystkiego na jedną kartę. Portfel nie powinien zależeć od jednej spółki, jednej branży ani jednego scenariusza rynkowego. Dzięki temu błąd w pojedynczej inwestycji nie przekreśla wyniku całego portfela.

Problem w tym, że liczba pozycji potrafi dawać złudne poczucie bezpieczeństwa. Portfel może zawierać 30 spółek i kilka ETF-ów, czyli funduszy notowanych na giełdzie, a podczas krachu wiele z tych inwestycji może tracić z tego samego powodu.

Sama liczba aktywów w portfelu nie przesądza więc o jakości dywersyfikacji. Trzeba jeszcze sprawdzić, od czego zależą poszczególne pozycje i czy kilka z nich nie reaguje na te same czynniki. Takie zależności da się sprawdzić, a niektóre nawet policzyć.

Większy portfel nie zawsze jest bezpieczniejszy

Ryzyko specyficzne dotyczy jednej spółki. Może nim być utrata ważnego klienta, nieudany produkt, zbyt duże zadłużenie albo błąd zarządu. Gdy portfel zawiera więcej różnych firm, problemy jednej z nich mają mniejszy wpływ na wynik całości.

Ryzyko systematyczne obejmuje natomiast dużą część rynku. Może wynikać z recesji, gwałtownego wzrostu stóp procentowych albo paniki na giełdzie. W takiej sytuacji wiele spółek może tracić jednocześnie, niezależnie od tego, ile pozycji znajduje się w portfelu.

Portfel z 30 spółkami zwykle wydaje się bezpieczniejszy niż portfel z 5 spółkami. Przy małej liczbie pozycji każda dodatkowa firma może wyraźnie zmniejszyć skutki pojedynczej pomyłki. W portfelu złożonym z kilku spółek problemy jednej z nich potrafią mocno obniżyć wynik całości.

Kiedy spółka z udziałem 20% straci połowę wartości, obniża wynik portfela o 10%. Przy udziale 5% taka sama strata zabiera z wyniku 2,5%.

Przejście od kilku pozycji do kilkunastu zwykle mocno ogranicza ryzyko pojedynczej firmy. Jedna pomyłka nie powinna już wtedy decydować o wyniku całego portfela.

Korzyść z dodawania następnych spółek stopniowo maleje. Różnica między 5 a 15 pozycjami może być bardzo duża. Różnica między 30 a 40 spółkami jest znacznie mniejsza.

Badania nie wskazują jednej właściwej liczby spółek. Meir Statman, ekonomista zajmujący się m.in. dywersyfikacją portfeli, przeanalizował w 1987 roku dwa sposoby budowy portfela. W jednym wariancie wyszło co najmniej 30 akcji, a w drugim 40. Nie jest to sztywna zasada, ponieważ wynik zależy od doboru spółek i sposobu mierzenia ryzyka.

Duże znaczenie ma podobieństwo wybranych firm. Portfel złożony z 30 spółek technologicznych może nadal mocno zależeć od stóp procentowych i nastawienia rynku do jednego sektora. Kilkanaście przedsiębiorstw zarabiających na różnych częściach gospodarki może lepiej ograniczać część ryzyka, mimo że samych pozycji jest mniej.

image

Schemat edukacyjny. Niebieska krzywa pokazuje łączne ryzyko portfela. Jej spadek wynika z ograniczania ryzyka specyficznego wraz ze wzrostem liczby spółek, natomiast ryzyko systematyczne pozostaje. Dokładny przebieg zależy od doboru spółek i ich wzajemnych powiązań. Źródło: Opracowanie własne

Każda kolejna pozycja zabiera też coraz więcej czasu. Trzeba rozumieć działalność każdej firmy oraz śledzić jej wyniki, zadłużenie, marże, konkurencję i najważniejsze ryzyka. Przy 10 czy 15 spółkach można robić to dość dokładnie. Przy 50 albo 60 część portfela często jest znana tylko powierzchownie.

Im szerszy portfel, tym trudniej znaleźć kolejne pomysły o podobnej jakości. Próba zbudowania bardzo szerokiego portfela może prowadzić do kupowania firm słabszych, mniej zrozumiałych albo dodanych wyłącznie dlatego, że „czegoś jeszcze brakuje” do pełnej dywersyfikacji.

Przy bardzo szerokim portfelu nawet najlepsze decyzje mają niewielki wpływ na wynik. Jeśli spółka z udziałem 1% podwaja swoją wartość, cały portfel zyskuje dzięki niej 1 pkt proc. Przy udziale 7–8% taki sam wzrost ma już realne znaczenie.

Większa pozycja oznacza oczywiście większą stratę w razie błędu. Skoncentrowany portfel wymaga lepszej analizy, większej dyscypliny i gotowości na mocniejsze wahania jego wartości.

Nie istnieje jedna właściwa liczba spółek. Portfel nie powinien być zbiorem przypadkowych pozycji ani zależeć od kilku ulubionych firm. Każda inwestycja powinna mieć w nim konkretną rolę. Może uzupełniać portfel o inny sektor, walutę, region albo źródło zysków.

Sama liczba pozycji nie mówi jeszcze, czy ryzyko rzeczywiście zostało rozłożone. Żeby to ocenić, trzeba sprawdzić, co może wpłynąć na wiele inwestycji jednocześnie.

Czytaj dalej: Kiedy dywersyfikacja przestaje działać?

Jak monitorować swój portfel inwestycyjny?

Autor: Piotr Chuszno

Nigdy nie byłem prymusem. To, czego nie mogłem wykorzystać w praktyce niezbyt mnie interesowało. Już jako nastolatek wiedziałem, że system szkolnictwa nie jest skonstruowany tak, jak być powinien. Byłem prawdziwym utrapieniem dla nauczycieli :) W trakcie studiów na UW moje podejście do nauki zaczęło się trochę zmieniać, ponieważ otaczali mnie coraz ciekawsi ludzie. Z uczelni nie skorzystałem jednak zbyt wiele, gdyż sytuacja zmusiła mnie do nagłego podjęcia pracy. Jak się szybko przekonałem, rola pracownika nie za bardzo mi odpowiadała więc wraz z kolegą założyłem pierwszą firmę. Był to strzał w 10! Firma zaczęła się rozwijać, a my zatrudnialiśmy coraz więcej osób. W ciągu pięciu lat przeszliśmy od gwałtownego rozwoju, przez kontrolowany chaos, aż do ładu korporacyjnego, który okazał się być złem koniecznym. W międzyczasie ukończyłem MBA na University of Illinois. Po kilku latach, wszystkie firmy, które kontrolowałem zatrudniały prawie 50 osób, a łączny obrót przekraczał 20 mln zł. Lata harówki od rana do późnego wieczora sprawiły, że się wypaliłem. Sprzedałem wszystkie udziały i zacząłem jeździć po świecie. W ciągu kilku lat odwiedziłem prawie 30 krajów, mieszkając w niektórych przez dłuższy czas. Poznawanie innych kultur w fantastyczny sposób otwiera umysł oraz rzuca całkiem nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Inwestowaniem zajmowałem się równolegle do pracy zawodowej, aby w rozsądny sposób zagospodarowywać nadwyżki. Jednak dopiero od 2008 roku zacząłem intensywnie uczyć się, poznając prawa rządzące rynkami finansowymi. Pierwsze artykuły na łamach bloga zacząłem pisać, aby usystematyzować swoją wiedzę. Z czasem jednak okazało się, że to co robię przyciąga wiele osób i należy to kontynuować. Obecnie, moim celem jest stworzenie portalu na miarę The International Forecaster ś.p. Boba Chapmana. To właśnie jego praca otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, za co zawsze będę mu bardzo wdzięczny. Kolejne lata pokazują, że to co robimy ma sens. Każdego tygodnia nasze artykuły czyta ponad 60 tys. osób, z czego 25 tys. to stali czytelnicy. Zainteresowanie portalem potwierdzają dotychczasowe nagrody. Zaczęło się od II miejsca w konkursie "Ekonomiczny Blog Roku 2014" organizowanym przez Money.pl. Dalsze sukcesy przyniosły konferencje FxCuffs, gdzie w 2016 roku otrzymaliśmy nagrodę w kategorii "Blog Roku". Rok później wyczyn ten udało się powtórzyć ("Blog Roku 2017"). Dodatkowo, otrzymałem również nagrodę w kategorii "Osobistość Roku 2017". Każde z tych wyróźnień stanowi świetną motywację do dalszej pracy. Trader21

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka