Większość z nas analizuje inwestycje intuicyjnie. Nie pytamy przecież tylko o to, czy dany indeks wzrósł o 500 punktów. Zawsze pytamy, czy wzrósł o 5%, 20% czy może o imponujące 50%. Ponieważ jako inwestorzy zwykle myślimy o wynikach procentowo, musimy mieć pewność, że narzędzia, z których korzystamy, pokazują nam właśnie ten procentowy obraz.
Dlatego przed wyciągnięciem jakiegokolwiek wniosku z wykresu warto zawsze sprawdzić jedno, proste ustawienie: czy patrzymy na skalę liniową, czy logarytmiczną.
Czym jest skala liniowa i kiedy warto z niej korzystać?
Skala liniowa to absolutny standard – to domyślny widok w większości aplikacji finansowych. Jej zasada działania jest prosta: pokazuje ona takie same odległości na osi dla takich samych zmian nominalnych.
Co to oznacza w praktyce? Jeśli cena rośnie z 10 zł do 20 zł, a w innym momencie ze 100 zł do 110 zł, to w obu tych przypadkach wzrost nominalny wynosi dokładnie 10 zł. Na wykresie liniowym taki ruch zajmie dokładnie podobną odległość na osi ceny.
Dla krótkich okresów inwestycyjnych z reguły nie stanowi to żadnego problemu. Jeśli patrzycie na wykres obejmujący zaledwie kilka dni, tygodni albo miesięcy, skala liniowa jest bardzo prosta i czytelna. Doskonale pokazuje Wam bieżące poziomy ceny i wsparcia, co widać na poniższym wykresie.

Źródło: Portfeo.pl
Problem pojawia się jednak przy dłuższych horyzontach czasowych.
Nvidia i pułapka liniowego wykresu
By nie opierać się wyłącznie na teorii, spójrzmy na wykres Nvidii w dłuższym terminie. Zwróćmy uwagę na pionową oś ceny po prawej stronie - odstępy między 50, 100, 150 i 200 USD są idealnie równe. To ostateczny dowód na to, że patrzymy na klasyczną skalę liniową.

Źródło: Portfeo.pl
Co podpowiada nam intuicja, gdy po raz pierwszy zerkamy na ten obrazek? Nasz mózg automatycznie rejestruje, że w latach 2022–2023 na tych akcjach „niewiele się działo” (linia jest niemal płaska), a prawdziwe eldorado i gigantyczne zyski pojawiły się dopiero w latach 2024–2026. Ten stromy, wizualny „komin” na końcu wykresu całkowicie dominuje naszą uwagę.
Zderzmy jednak tę optyczną iluzję z bezlitosną matematyką:
Płaski dół wykresu (ogromny zysk): Zwróćcie uwagę na ruch ceny w okolicach początku 2023 roku. Skok z okolic 15 USD na 30 USD to dla inwestora podwojenie zainwestowanego kapitału (wzrost o 100%). Na tym liniowym wykresie ten potężny sukces jest jednak zaledwie mikroskopijnym drgnięciem zielonej linii gdzieś na samym dole, ledwo zauważalnym dla oka.
Wielka góra na końcu (umiarkowany zysk): Teraz spójrzcie na spektakularny skok z okolic połowy 2025 do lipca 2026 roku - powiedzmy z poziomu 150 USD na widoczne 211,80 USD. Na ekranie to ogromna góra, która zajmuje lwią część całego obrazka i sprawia wrażenie inwestycji życia. Jednak w ujęciu procentowym to wzrost „zaledwie” o około 41%.
Skala liniowa sprawiła, że obiektywnie słabszy (procentowo) ruch na końcu wykresu zajął wielokrotnie więcej miejsca niż historyczny ruch, który dawał ponad dwukrotnie większą stopę zwrotu (100% vs 41%). To pułapka, która często skłania początkujących inwestorów do kupowania "na górce", pod wpływem emocji wywołanych pionową ścianą na wykresie.
Czytaj dalej: Skala logarytmiczna czy liniowa? Jak czytać wykresy giełdowe bez pomyłek
Portfeo – najlepsza aplikacja do monitorowania portfela



Komentarze
Pokaż komentarze