Czego nauczyło mnie 20 lat inwestowania?
„Masy zawsze tracą kapitał, inaczej nie byłyby masami”.
Moment, w którym naprawdę poczułem, że jestem „po drugiej stronie”, pamiętam bardzo dokładnie. Był 2008 rok. Miałem już sporo oszczędności z rozwijanej firmy i pierwsze doświadczenia inwestycyjne, ale dzisiejszej wiedzy miałem może kilka procent. Byłem typowym inwestorem ulicznym, któremu dodatkowo sprzyjało otoczenie: od kilku lat rosła polska giełda, kapitał płynął na rynki wschodzące, a modne były kraje BRICS.
W pewnym momencie zobaczyłem jednak, że wyceny oderwały się od rzeczywistości. Wszyscy byli wtedy specjalistami od dwóch rzeczy: mieszkań kupowanych na kredyt frankowy i polskiej giełdy. Przy wskaźnikach cena/zysk przekraczających 30 uznałem, że to nie może trwać wiecznie. Chciałem zagrać na spadki rynków wschodzących i kupiłem fundusz Goldmana denominowany w dolarze.
Problem w tym, że hossa trwała dalej, a dolar się osłabiał. W pewnym momencie byłem mniej więcej 20% pod kreską na walucie i kolejne 20% na samym funduszu. Większość moich oszczędności była w tej pozycji, więc psychicznie kosztowało mnie to bardzo dużo. Zrobiłem analizy jeszcze raz i uznałem, że nic się nie zmieniło – ten rynek nadal musi się załamać. Kilka dni później upadł Lehman Brothers i wszystko się odwróciło. Ostatecznie przeszedłem przez bessę z około 27% zysku w 18 miesięcy.
To właśnie wtedy zobaczyłem, że powinienem iść własną drogą. Gdy większość była przekonana, że giełda będzie rosła bez końca, ja oczekiwałem spadków. Kiedy z kolei przyszła panika i wszyscy zaczęli mówić, że na giełdzie można już tylko stracić, ja po wyjściu z pozycji spadkowych kupowałem mocno przecenione polskie akcje.
Giełda nie służy do grania
Największy błąd początkujących polega na tym, że traktują inwestowanie jak grę. Samo określenie „gram na giełdzie” jest dla mnie złym punktem wyjścia. Jeśli chcesz grać, idź do kasyna. Na rynku po drugiej stronie masz profesjonalnych inwestorów, wielkie instytucje i ludzi dysponujących znacznie większą wiedzą, kapitałem i narzędziami.
Dlatego pierwszym krokiem powinna być edukacja. Tymczasem wiele osób zaczyna od małej kwoty, chce „spróbować”, kupuje przypadkowe aktywa i dopiero później zastanawia się, jak właściwie działa rynek. Bez wiedzy o płynności, wycenach, cyklach i psychologii inwestowania jesteśmy bezbronni wobec własnych emocji. Strach i chciwość potrafią zniszczyć nawet dobry pomysł inwestycyjny.
Nie znam nikogo, kto zaczynając z małym kapitałem, zbudował wielki majątek wyłącznie dzięki inwestowaniu. Zdecydowana większość zamożnych ludzi, których znam, najpierw stworzyła biznes, zbudowała kapitał, a dopiero później zaczęła go pomnażać. Druga grupa dorobiła się na nieruchomościach, wykorzystując dźwignię kredytową.
Inwestycje są znakomitym narzędziem do pomnażania kapitału, ale znacznie gorszym do tworzenia go od zera.
Najpierw zbudowałem firmę
Mój własny kapitał również nie wziął się z giełdy. W latach 2002-2003 pracowałem w agencji reklamowej. Później wspólnie z jednym z klientów uznaliśmy, że skoro widzimy, ile zarabiają właściciele firm, możemy spróbować działać na własny rachunek.
Byliśmy bardzo głodni sukcesu. Pracowaliśmy od poniedziałku do piątku tyle, ile pozwalał organizm, a nawet sobotnie wyjścia na siłownię wykorzystywaliśmy do rozmów o rozwoju firmy. Po roku dołączył do nas trzeci wspólnik. Mieliśmy zupełnie inne charaktery i sposoby myślenia, ale właśnie ta różnorodność okazała się ogromną siłą.
Działaliśmy w ambient media, czyli niestandardowych formach reklamy. Zamiast sprzedawać klientom gotowe powierzchnie, braliśmy brief i wymyślaliśmy rozwiązania, których wcześniej na rynku nie było. Reklamy na wyciągach narciarskich, nietypowe instalacje czy wykorzystanie przestrzeni, na które wcześniej nikt nie patrzył reklamowo – to przyciągało klientów.
Po kilku latach firma osiągnęła skalę, która pozwalała myśleć nawet o giełdzie. Ja jednak byłem już wypalony. W 2008 roku zdecydowałem się odejść i rozliczyć ze wspólnikami. Kapitał wypracowany przez te lata dał mi poduszkę finansową i możliwość zmiany kierunku życia.
Czytaj dalej: Masy zawsze tracą kapitał. Wywiad z Traderem21
Darmowa konferencja dla inwestorów - nie przegap!
Autor: Trader21


Komentarze
Pokaż komentarze (1)