intuicja
"Z punktu widzenia polityki prawda ma charakter despotyczny. Jest zatem znienawidzona przez despotów, słusznie obawiających się konkurencji ze strony siły przymusu, której nie mogą sobie podporządkować." Hannah Arendt
126 obserwujących
413 notek
734k odsłony
2841 odsłon

Czy "czarne parasolki" mają się czego obawiać (?)

Wykop Skomentuj326

Bardzo sprawę uprościł rk1 w swoim emocjonalnym wpisie tutaj: https://www.salon24.pl/u/rk1/993713,czarne-parasolki-beda-demonstrowac Proponuję spojrzeć bardziej rzeczowo.


Dotychczasowy art. 200 b kodeksu karnego, który dotyczył przestępstwa pedofilii, brzmiał następująco:

"Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2."  

Propozycja zaostrzenia tego art. jest następująca:

"1. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

2. Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego .

3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w par. 2 za pomocą środków masowego komunikowania się, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

4. Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub inne czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub palcówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”


Czarnym parasolkom (których NIE POPIERAM -> to dla jasności), chodzi głównie o paragraf 4 tego artykułu.

Czy ich obawy są uzasadnione? (pomijam charakter polityczny tych wystąpień, bo że jest - wątpliwości nie mam)

Znając nasze sądy (które od zawsze miały problem np. z definicją słowa "pornografia":)) - moim zdaniem - tak.


Ale proszę ocenić samemu:

skoro "propagować"  to (za SJP) "upowszechniać jakieś poglądy, idee, wiedzę", (za wiki) "głosić, krzewić, popularyzować, proklamować, rozpowszechniać, szerzyć", czy na pewno nie można będzie zajęć z edukacji seksualnej uznać za "propagowanie podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego lub innych czynności seksualnych" (skoro szerzona jest wiedza np. na temat antykoncepcji)?

Moim zdaniem taka interpretacja sądu, ze względu na nieostrość definicji, będzie możliwa. 

Gdybym była nauczycielką prowadzącą takie zajęcia - na pewno podziękowałabym już w tej chwili (z ostrożności procesowej) :)


To nie jest absolutnie mój problem, tak się składa, że nie mam nic przeciwko takiemu obostrzeniu. 

Ale są dwie rzeczy: pierwsza - sama w Polsce nie żyję i druga - nie podoba mi się zaciemnianie sprawy, zakłamywanie jej poprzez wmawianie ludziom, że ze strony "czarnych parasolek" to jedynie  "ordynarna manipulacja". To prowadzi do bezmyślnej radykalizacji. Możemy się nie zgadzać, ale skończmy z tym makiawelizmem. Przecież takie podejście uniemożliwia jakiekolwiek dyskusje, wprowadza wieczną walkę. A skazani jesteśmy na to, aby żyć tu razem i dobrze byłoby ustalić jakiś sensowny porządek rzeczy gwarantujący wolność.





Wykop Skomentuj326
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo