6 obserwujących
80 notek
81k odsłon
  1008   0

"Totalna" feminizacja polskich uniwersytetów, dobrze czy źle ?

Jako, że świętujemy "Walentynki" miło jest mi (jestem zamiłowanym feministą) donieść, że polskie panie górują również w sensie uniwersyteckim.  Otóż przeglądając dla niewinnej rozrywki osławione rankingi uniwersyteckie ( https://www.timeshighereducation.com/world-university-rankings/2018/world-ranking#!/page/0/length/25/locations/PL/sort_by/rank/sort_order/asc/cols/stats ) wyczytałem, że polskie uniwersytety przodują nie w ilości publikacji ale w ilości ... studentek.

Oto aktualne proporcje liczby studentek do studentów:

Uniwersytet Warszawski - 66% studentek i 34% studentów

Uniwersytet Jagielloński - 67 do 33

Uniwersytet Adama Mickiewicza - 69 do 31

Uniwersytet Mikołaja Kopernika - 70 do 30

Uniwersytet Śląski - 68 do 32

A jak jest na szerokim świecie ? - Podaję kilka przykładów z czołówki. Oxford: 46 do 54, Cambridge: 45 do 55, Yale 49 do 51, Pekin 47 do 53.

Co na to nasi genderyści ? - Dobrze czy źle ? 


-----

P.s. Dla uniknięcia nieporozumień podaję nieco wyjaśniajacych cytatów z komentarzy:

Statystyka, która podałem w notce, dotyczy czołówki polskich uniwersytetów (tych "klasycznych", "prawdziwych"), a nie tej reszty i w żadnym wypadku nie tej "szkoły w Końskich", którą wspomniał/a p. Domabor Świętoborzyc. Uniwersytet Warszawski jest, wzglednie rzecz biorąc, z pewnością najlepszą polska uczelnią, UJ jest niżej, ale ciągle w dalekich rankingach swiatowych. 

Polskie elity rządzące na ogól wywodza sie z uniwersytetów, a nie politechnik czy akademii medycznych. Tak na oko, to sa to prawnicy lub historycy. Przypomnę kilka nazwisk. Obecny premier - zaczął jako historyk na UWr, Beata Szydło - etnograf chyba po UJ, b. prezydent Komorowski - historyk, tak samo b. premier Tusk i cała platformiana grupa "gdańska" - wszyscy historycy, a obecni i "bywszy" przywódcy PiS - niemal wszyscy to prawnicy z Prezydentem na czele. I tak być powinno. Na swiecie krajami na ogół rządzą prawnicy, bo od tego prawo jest.

Co z tego wynika ? - Ano, że za 10-20 lat będzie przewaga kobiet-absolwentek po polskich uniwersytetach, takich jakie one teraz są. A są bardzo słabawe i rok po roku poziom tych najlepszych (które wymieniłem) obniza sie regularnie, co widac po rankingach.
A każde państwo stara sie miec choć jeden-dwa dobre uniwersytety. A na tych uniwersytetach - jak sie da - dobre wydziały humanistyczne, bo one to dostarcza przyszłych przywódców państwa.

Klasy rzadzące na swiecie na ogół wpierw kończą dobry lokalny, narodowy uniwersytet, a dopiero później jada w swiat na dodatkowe magisterium czy cos podobnego. U nas takim politykiem "z górnej półki" i wyksztalconym według standardu miedzynarodowego jest, przykładowo, obecny premier. Cala reszta (statystycznie) nie ma podobnej perspektywy miedzynarodowej, która jest niezbedna do sprawnego rządzenia.  Mają chęci.

Elity PRLowskie bardzo dbały o wykształcenie dzieci na "Zachodzie". Przykładów na to są tony.

A u nas rewelacją jest już prosty fakt, że premier albo i poseł mówią po angielsku. Donald Tusk musiał się dopiero uczyć od zera. Podczas gdy w takiej Finlandii czy Danii po angielsku mówi każda sprzedawczyni w kazdym sklepie. Zresztą sama znajomość angielskiego nic nie daje tylko i jest tylko elementem wykształcenia tak jak - dla przykładu - umiejętnośc pisania czy czytania. Dopiero bardzo dobre wyksztalcenie daje bardzo wstepne szlify do dalszej, ewentualnej kariery w służbie publicznej. Ale ich nie gwarantuje.

Kluczem jest jakość krajowych uniwersytetów, szczególnie wydziałow prawa. No i ich absolwentki i absolwenci.






Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo