18 obserwujących
158 notek
156k odsłon
  303   1

Kenia - moja podróż, część V - Hell's Gate

Jacek Jaworski
Jacek Jaworski

Kolejnym celem mojej podróży była Naivasha, a konkretnie park narodowy Hell's Gate. Chciałem również zobaczyć wulkan Longonot i Jezioro Kraterowe. Ten rejon jest bardzo atrakcyjny dla turystów, co od razu dało się zauważyć w zachowaniu autochtonów, gdy tylko wysiadłem z autobusu. Okolice jeziora Naivasha są rejonem rolniczym dlatego umieściłem krowę na zdjęciu wprowadzającym. Rezerwat Hell's Gate i wulkan Longonot są w sporej odległości od miasta Naivasha. W Naivashy należało się przesiąść z autobusu do matatu jadącego w okolice Hell's Gate. Gdy wysiadłem z autobusu murzyni swoim zwyczajem otoczyli mnie, popychali i oferowali różne usługi. Jak opisałem to w poprzednim poście dokumenty i portfele z pieniędzmi miałem przywiązane na sznurkach. I całe szczęście. Gdy się wyrwałem ze sztucznego tłumu portfel dyndał na sznurku przy nodze. Gdyby nie sznurek, to w łatwy sposób pozbyłbym się części pieniędzy. Dalsza podróż przebiegła bez niespodzianek. W okolicy parku Hell's Gate nad brzegiem jeziora znalazłem tani nocleg. Okolica była przyjemna. Ptaki buszowały wokół. 


image


Nad jeziorem rosła trawa.


image


Ta trawa była wyższa niż trawa w Polsce.


image


Następnego dnia wybrałem się do parku Hell's Gate. Przed wejściem można było pożyczyć rower, co też zrobiłem. Oczywiście pierwsze co się rzuca w oczy, to wszędobylskie akacje bronione przez mrówki.


image


Akacje znalazły w mrówkach sprzymierzeńca. Dają mrówką nektar, a przy okazji swoimi kolcami bronią mrówki przed dużymi zwierzętami. Za to mrówki aktywnie potrafią bronić drzewa przed innymi owadami, ale też i przed zwierzętami nawet takimi jak żyrafy. Symbiozę między mrówkami i akacjami tak opisuje portal nauka.wiara.pl:

"Akacja daje mrówkom słodki nektar. To w zasadzie wszystko, czego do życia te owady potrzebują. Skoro jedzenie jest na miejscu, mrówki nie budują mrowisk, tylko żyją na drzewie. Gruba kora daje im dostateczne schronienie. A więc jest pożywienie i bezpieczeństwo. Ale w przyrodzie nic nie jest za darmo. Mrówki aktywnie chronią swoje drzewo-matkę przed zakusami innych. Naukowcy stwierdzili nawet, że zagrożone zjedzeniem liście akacji produkują związki chemiczne, które powodują, że mrówki stają się bardziej agresywne. To zmusza je do ataku.

Mrówki atakują wroga niekoniecznie dlatego, że ten odbiera im pożywienie. Owady nie zjadają liści, tylko piją wymieszany ze związkami chemicznymi słodki nektar. Zwierzę, które podchodzi do akacji z zamiarem zjedzenia kilku liści, nie jest więc dla mrówek konkurencją. Nie pozbawia ich pożywienia. Ale mrówki „na dopingu” atakują każdego, kto się zbliży. Można by powiedzieć, że muszą na kimś wyładować swoją agresję. Powodem tej agresji, a właściwie źródłem, jest roślina, która w toku ewolucji nauczyła się panować nad całą armią groźnych wojowników. Ci, gdyby tylko chcieli, mogliby zniszczyć swoją „opiekunkę” w mgnieniu oka."

A portal ekologia.pl dodaje:

"Okazało się, że mrówki atakują nie tylko inne owady, które chciałyby podjeść im nektar, ale – w przypadku afrykańskich mrówek Crematogaster – nawet tak duże jak żyrafa zwierzęta roślinożerne, próbujące pożywić się liśćmi. W Ameryce Południowej podobną rolę spełnia mrówka Pseudomyrmex.

Ochrona ochroną, ale w życiu rośliny najważniejsze jest przedłużenie gatunku – i agresywne mrówki mogłyby przeszkodzić, odstraszając owady, które zapylają kwiaty bądź też wyjadając wabiący nektar.

Akacja – w odróżnieniu od innych roślin – nie utrudnia mrówkom dostępu do kwiatów za pomocą barier czy śliskich powierzchni. Stosuje bardziej wyrafinowaną metodę – po pierwsze udostępnia owadom nektarniki pozakwiatowe, z których mogą korzystać bez konieczności wspinania się do kwiatu. Po drugie zapach kwiatów jednocześnie przywabia owady mogące je zapylić i odstrasza mrówki – prawdopodobnie najbardziej odrażający dla mrówek jest zapach pyłku. Gdy cały pyłek zostanie już przeniesiony na inne kwiaty przez zapylające owady, kwiaty przestają odstraszać mrówki, co trzyma na dystans zwierzęta mogące uszkodzić przekwitający kwiat i powstające nasiona."


image


image


W parku są bardzo interesujące utwory skalne.


image


image


image


image


image


Okolica mniej więcej tak wygląda.


image


image


image


Są tam wyschnięte rzeki.


image


W parku narodowym znajduje się prehistoryczna kopalnia obsydianu.


image


image


image


image


image


W pobliżu kopalni jakieś zwierzęta wykopały sobie nory.


image


I ptaki uwiły gniazda.


image


W parku jest wiele zwierząt. Na przykład zebry.


image


image


Szczecince


image


image


Guźce


image


image


Gdzieś w oddali majaczyły antylopy.


image


image


Były też bawoły afrykańskie.


image


image


image


Przywędrowały też pawiany. Przeszły obok mnie jak gdyby nigdy nic i zaczęły się wspinać na skałę widoczną na zdjęciach w tle. Po drodze zatrzymały się na posiłek i obgryzły jedyne trzy drzewka, które tam rosły.


image


image


image


Ślady zostawiły jakieś agresywniejsze zwierzęta.


image


Bardzo ciekawy był kanion wyrzeźbiony przez wodę. Ponoć w czasie pory deszczowej głębokość wody dochodzi tam do 6 metrów. Przed wejściem musiałem zostawić rower i wynająć przewodnika. Samemu nie wolno było tam wejść.


image


image


image


image


image


image


image


image


image


image


image


Poniższa skała wygląda jakby ktoś ją rzeźbił.


image


image


image


Park Hell's Gate zrobił na mnie duże wrażenie. Ja jeździłem po nim na rowerze, ale spotkałem turystów jadących w specjalnym busiki - safari. Gdy oddawałem rower właściciel rowerów zaproponował mi, że zaprowadzi mnie następnego dnia na wulkan Longonot za marne, jego zdaniem, 60 USD. Przystałem na tę propozycję i następnego dnia poszliśmy wspiąć się na wulkan, o czym napiszę w następnym poście



Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości