Jan Bodakowski
Ksiądz Isakowicz-Zaleski sam o sobie
Nakładem wydawnictwa Fronda ukazał się wywiad rzeka przeprowadzony przez Tomasza Terlikowskiego z księdzem Tadeuszem Isakowicz-Zaleskim. Zdaniem kilku publicystów klerykalnych „Chodzi mi tylko o prawdę” jest pozycją bulwersującą i zbyt szczerą. Opinia taka może dziwić. Osoby mający jakikolwiek kontakt z życiem parafialnym nie powinny być zbulwersowane tym że niektórzy duchowni i świeccy nie doceniają przywileju bycia katolikiem. Nie ma też co ukrywać że jedną z patologi wśród hierarchii jest unikanie podejmowania decyzji skutkujące eskalacją problemów (tak jak to się działo w wypadku TW SB, pederastów czy pedofilów). Znana jest mi (a jak ja wiem to znaczy że nie jest to tajemnica) historia wikarego członka grupy przestępczej specjalizującej się w okradaniu parafii, który był przerzucany przez biskupa świadomego jego działań z jednej parafii do drugiej. Każdy kolejny proboszcz nie był informowany przez biskupa o problemach z księdzem i dowiadywał się o nim dopiero w związku z składaniem doniesień na policji. Tajemnicą też nie jest problem homoseksualizmu (szczególnie gdy duchowni nie zachowują elementarnej dyskrecji). Dla mnie osobiści wielokrotnie ciekawym doświadczeniem były rozmowy z duchownymi, dla których problemem było zmaganie się z patologiami instytucji biurokratycznych obecnymi w życiu kleru (a nie jakieś moje problemy niezgodności między nauczaniem kościoła a aktywnością duchownych).
Ksiądz Isakowicz-Zaleski pochodzi z bardzo religijnej rodziny ormiańsko-polskiej. Powołanie zyskał dopiero przed maturą. W swoich rozważaniach o kapłaństwie poruszył temat celibatu. W wypowiedzi dla Terlikowskiego postuluje zniesienie przymusowej bezżenności księży. Widząc w tym remedium dla spadku powołań i patologii homoseksualizmu (jest to niewątpliwie nie logiczne założenie zważywszy że nie ma związku między brakiem żon a homoseksualizmem, jeżeli jakiś związek jest to między bezżennością a posiadaniem kochanki – wprowadzenie możliwości małżeństw nie miało by wpływu na decyzje homoseksualistów traktujących duchowieństwo jako okazje do demoralizowania młodzieży – JB).
W latach osiemdziesiątych seminarzysta a potem ksiądz Isakowicz-Zaleski zaangażowany był w działalność opozycyjną. Nie podobało się to ani komunistom ani przełożonym duchownym. Bezpieka posunęła się nawet do pobicia księdza i uniemożliwiła mu wyjazd na studia do Rzymu. Z perspektywy czasu ksiądz Isakowicz-Zaleski okrągły stół uznaje za błąd. Jego zdaniem „komunę trzeba było unicestwić raz na zawsze”, a III RP to PRL bis zapewniający dobrobyt zbrodniarzom komunistycznym.
Od 1979 roku ksiądz Isakowicz-Zaleski zaangażował się w pomoc osobom z upośledzeniem umysłowym. Dziś jego fundacja Brata Alberta ma 28 ośrodków, 1000 podopiecznych i zatrudnia 400 osób.
W III RP ksiądz Isakowicz-Zaleski był pod wpływem Unii Wolności, „Tygodnika Powszechnego”, „Znaku” a nawet „gazety wyborczej”.
Punktem zwrotnym w życiu księdza Isakowicza-Zaleskiego była w 2005 roku lektura akt SB na swój temat jakie dostał z Instytutu Pamięci Narodowej. Akta te zawierały liczne informacje o TW SB wśród duchownych. Ksiądz poinformował o tym metropolitę krakowskiego kardynała Dziwisza. Informacje te nie wzbudziły zainteresowania kardynała a księżą TW SB dalej ukrywali swoje świństwa. Ksiądz Isakowicz-Zaleski publicznie zaczął się domagać lustracji i rozpoczął badania archiwów SB. W badaniach naukowych archiwów pomógł mu ks Andrzej Zwoliński. Ksiądz Isakowicz-Zaleski stał się za swoją działalność ofiarą nieustannej krytyki ze strony kurii krakowskiej (w której zdaniem księdza Isakowicza-Zaleskiego pracowało wielu TW SB). Z czasem kardynał Dziwisz zezwolił księdzu na publikacje książki o TW SB prosząc go równocześnie o utajnienie homoseksualnych powodów nawiązania współpracy z SB. Z akt SB zdaniem księdza wynikało że w kościele jest :potężne podziemie homoseksualne”. Po publikacji książki mobbing wobec księdza był kontynuowany. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski za swoje poparcie dla ujawnienia tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa w szeregach kleru został otoczony ostracyzmem ze strony duchownych w diecezji krakowskiej. Skutkiem polityki przemilczania lustracji w kościele jest nieustanny awans w hierarchii księży TW SB (a jednocześnie ludzi z problemami seksualnymi, uwikłanych w współprace z środowiskami postkomunistycznymi).
Opisując patologie biurokratyczne w kościele ksiądz Isakowicz-Zaleski zwrócił uwagę że księża boja się rozmawiać z przełożonymi, są wdrażani w kulturę zakłamania. Zdaniem księdza „kościół wytwarza, jako instytucja feudalna, bariery uniemożliwiające normalną komunikacje”. Rozwiązaniem tej patologi powinno być to że władze biskupów nad duchownymi wyznaczają przepisy kanoniczne. „Milczenie, hipokryzja są ceną, jaką się płaci” za możliwość funkcjonowania w kościele. Strach księży potęgowany jest ich uzależnieniem finansowym. Hierarchia traktuje szeregowych duchownych jak mięso armatnie. Zdaniem księdza księżą mają obowiązek wypowiadania się w istotnych sprawach społecznych, niestety kultura korporacyjna współczesnego kościoła skłania księży do milczenia, do nie angażowania się. Dodatkowo biskupami w Polsce zostają duchowni wyalienowani z życia społecznego, duchowni nie mający związków z życiem parafialnym. Prowadzi to do tego że współczesna hierarchia nie ma pomysłu jak sprostać wyzwaniom współczesności, jak przeciwdziałać laicyzacji. Kościół pogrążony jest w stagnacji bo duchownych „udało się uśpić i kupić rozmaitymi przywilejami, dotacjami państwowymi, uposażeniem materialnym dla księży katechetów”. By nie stracić przywilejów kler reaguje alergicznie na aktywność wynikającą z nauczania kościoła. Nie reaguje na zło. Celem hierarchii jest to by polski ksiądz był „bierny, mierny ale wierny”. W kościele docenia się bezkrytycznie oddanych i źle traktuje aktywnych. Niszczy tych którzy mają swoje zdanie.
Poświęcając wiele miejsca patologii homoseksualizmu w kościele ksiądz Isakowicz-Zaleski stwierdził że hierarchia ten problem tolerowała, a SB wykorzystywała. W wyniku powstania homoseksualnych mechanizmów mafijnych w kościele homoseksualizm stał się drogą do awansu, a pedofile (zazwyczaj homoseksualiści) pozostali bezkarni. Protestujący przeciw tej patologii byli niszczeni. Praktyka była zmowa milczenia i mentalność korporacyjna. Patologia ta była i jest nowotworem niszczącym kościół. Do dziś homoseksualiści w polskim kościele tworzą „państwo w państwie i często są bezkarni, choć są zdecydowaną mniejszością”.
Pomimo współpracy z bliską PIS „Gazetą Polską” ksiądz Isakowicz-Zaleski nie stronił przed krytyką Lecha Kaczyńskiego. Kaczyńskiego ksiądz doceniał za oddanie honoru działaczom opozycji. Ganił za akceptacje dla gloryfikacji na Ukrainie nazistowskiej UPA. Zdaniem księdza Isakowicz-Zaleski Lech Kaczyński „nie radził sobie z kancelarią. Nie potrafił dobierać współpracowników” (co w wypadku działaczki antypolskiej Otwartej Rzeczpospolitej pełniącej wysokie funkcje w kancelarii jest bardzo dyplomatycznym stwierdzeniem – JB), „nie radził sobie z mediami”. Niezrozumiałe było też to że Lech Kaczyński pozwolił Jarosławowi na oddanie władzy PO w 2007 roku. Ksiądz Isakowicz-Zaleski zadeklarował że Lech Kaczyński nie jest ikoną wolnej Polski, i że nie zamierza uczestniczyć w kanonizacji Lecha Kaczyńskiego. Zdaniem księdza Isakowicza-Zaleskiego Lech Kaczyński nie powinien być pochowany na Wawelu, uczyniono tak by stworzyć mit Lecha Kaczyńskiego i przysłonić wszystkie jego błędy. Ksiądz Isakowicz-Zaleski daleki też jest od określania katastrofy Smoleńskiej mianem zamachu. Według duchownego duchownego Rosjanie nie mieli powodów by zabijać Kaczyńskiego. Zdaniem księdza „Lech Kaczyński nie miał szans na wygraną. Rosjanie o tym wiedzieli, więc nie było powodu by go eliminować”. Zdaniem księdza nigdy nie dowiemy się prawdy na temat tej katastrofy. W wstępie do rozmowy Terlikowski stwierdził że ksiądz Isakowicz-Zaleski „ostro i jednoznacznie krytykował Lecha Kaczyńskiego za jego postawę w sprawie rzezi na Wołyniu czy wspieranie Janukowicza”. Pamięć o zbrodniach UPA jest powodem niechęci do księdza polityków PJN. W swym wywiadzie dla Terlikowskiego ksiądz Isakowicz-Zaleski przybliżył czytelnikom szczegóły zbrodni UPA, rzezi na Wołyniu, zbrodniczą rolę Bandery, kleru grekokatolickiego i arcybiskupa Szeptyckiego (za co jest znienawidzony przez hierarchie grekokatolicką). Skrytykował nakaz milczenia o zbrodniach UPA stwierdzając że „O Katyniu pamiętamy, bo można przyłożyć Rosji i Putinowi. Wiele osób dba o pamięć tamtych ofiar, bo to się politycznie opłaca”. Pogrobowców banderowców Julie Tymoszenko i Wiktora Juszczenko ksiądz Isakowicz-Zaleski nazwał „kolejną formą przekształcenia komunistów w oparciu o sympatie nacjonalistyczne”.
W Księdzu Isakowiczu-Zaleskim nie ma też wyjątkowego entuzjazmu dla ojca Tadeusza Rydzyka który zaangażował się w obronę TW SB Wielgusa. Powodem niechęci redemptorysty do lustracji mają być zdaniem księdza zachowane archiwa dotyczące TW SB wśród redemptorystów. Do innych minusów toruńskiej rozgłośni ksiądz Isakowicz-Zaleski zaliczył niejasne finansowanie. Dla księdza jednak niezaprzeczalnym sukcesem jest stworzenie przez ojca Rydzyka mediów katolickich.
W swoich rozważaniach o księżach ksiądz Isakowicz-Zaleski opisał też destruktywną rolę księdza biskupa Pieronka i arcybiskupa Życińskiego. Patologiczne związki hierarchii z Platformą Obywatelską, poparcie kardynała Dziwisza i jego sekretarza księdza Raśa dla PO, dramat księdza Natanka i księdza Kiersztyna.
W 2009 roku ksiądz Isakowicz-Zaleski z nominacji kardynała Nycza został proboszczem parafii ormiańskiej. W rozmowie z Terlikowskim ksiądz opisał liturgie ormiańską, społeczność Ormian w Polsce, zagładę Ormian w Turcji.
Jan Bodakowski




Komentarze
Pokaż komentarze (4)