Jan Bodakowski
Fronda lato 2012
Najnowszy 63 numer Frondy otwierają artykuły opisujące historie i filozoficzne założenia teorii inteligentnego projektu, relacje nauki i wiary (autorstwa profesora Kazimierza Jodkowskiego, profesora Michaela Behe, doktora Jay'a W. Richardsa, doktora Michała Chaberka, Dariusza Sagana, Piotra Bylica, Stephena C. Meyera).
Kolejnymi tematami poruszonymi w najnowszym numerze są kwestie: klauzuli sumienia dla aptekarzy niechcących sprzedawać preparatów antykoncepcyjnych (poruszone przez Tomasza Terlikowskiego), mafii pedalskiej w kościele (opisane przez księdza doktora Dariusza Oko – który za głównego propagatora pedalskich herezji uznał księdza Prusaka wspieranego przez Tygodnik Powszechny i gazetę wyborczą), szkodliwości antykoncepcji i onanizmu (o których niesławnej Marcie Brzezińskiej opowiedziała doktór Ewa Ślizień-Kuczapska), przymusowych aborcji w Chinach (przybliżonych przez niesławną Martę Brzezińską), losie chińskich działaczy antyaborcyjnych (opisanym przez Tomasza Terlikowskiego), destruktywnej roli środowiska gazety wyborczej (o których niesławnej Macie Brzezińskiej opowiedział profesor Andrzej Zybertowicz), światopoglądzie pisarzy w PRL.
Najnowszy numer Frondy kończą recenzje książek między innymi: Sławomira Cenckiewicza „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991” (autorstwa Przemysława Mazura – tę książkę Cenckiewicza też zrecenzowałem), książek opisujących sowieckich szpiegów (autorstwa Remigiusza Włast-Matuszak), „Wiecznie żywi ''Higieniści''” Macieja Zaremby Bielawskiego (autorstwa Tomasza Terlikowskiego). Szczególnie ta ostatnia książka wzbudziła moje zainteresowanie, z racji tego że jestem jedną z niewielu osób piszącą na temat eugeniki.
Poważnym minusem najnowszego numeru Frondy jest obecność na jej łamach skompromitowanej surrealistycznymi kłamstwami na temat środowisk homofobicznych Marty Brzezińskiej - której plugawe insynuacje opisałem w artykule „Fobie, mary i inne czary (rzecz o urojeniach publicystki Frondy)”. Jej obecność niewątpliwie obniża rangę pisma z tradycjami. Dodatkowo na miejscy redakcji bałbym się publikować teksty osoby która ma talent do mijania się z prawdą, szczególnie w sytuacji gdy środowiska lewicowe tylko czekają by złapać Frondę na jakimś potknięciu (i wykorzystać to do antyklerykalnej hucpy).
Jan Bodakowski




Komentarze
Pokaż komentarze