Zamek Sarny - Ścinawka Górna. Jarosław Banaś
Zamek Sarny - Ścinawka Górna. Jarosław Banaś
report report
18
BLOG

Hurtownia kultury: gdy mniejsze ośrodki stają się tylko rynkiem zbytu

report report Kultura Obserwuj notkę 0
Decyzje o finansowaniu zapadają najczęściej na poziomie burmistrzów i prezydentów miast, w warunkach ograniczonej kontroli radnych i bez otwartych procedur. Środki z budżetów samorządowych i programów ministerialnych rozdzielane są bez zapytań ofertowych, bez jawnych negocjacji stawek i bez obowiązku szczegółowego publicznego rozliczenia.

Zjawisko, które widać na przykładzie Festiwalu Góry Literatury, nie jest wyjątkiem. To powtarzalny model relacji między centrum a peryferiami w polskiej kulturze. Mniejsze miasta i miejscowości zostają sprowadzone do roli hurtowni – miejsc, do których z metropolii przywozi się gotowe pakiety wydarzeń i sprzedaje lokalnej publiczności. Lokalna społeczność nie jest tu partnerem ani współtwórcą, lecz odbiorcą gotowego produktu. Mechanizm transferu kapitału symbolicznego z Warszawy, Krakowa czy Wrocławia działał już wcześniej; osoby takie jak Olga Tokarczuk po prostu sprawnie go zaadaptowały.

Układ ten opiera się na głębokim podziale uczestników życia kulturalnego. Z jednej strony są „lepsi” – ci z wiodących ośrodków, dysponujący rozbudowanymi sieciami i dostępem do decydentów. Z drugiej – „gorsi”: lokalni twórcy i oddolne inicjatywy, systematycznie wypychane z programów i z dystrybucji uwagi. Duże imprezy zapełniają się nazwiskami przyjezdnymi, a mniejsze wydarzenia tracą widzialność. Personalizowanie pretensji do konkretnych osób mija się z celem, bo problem nie leży w indywidualnej zaradności, lecz w strukturze, która premiuje zamknięte sieci relacji.

Z punktu widzenia ekonomii model działa. Przyciąga publiczność z zewnątrz, generuje ruch turystyczny i pozwala lokalnej gastronomii oraz hotelom zarobić. Sprawozdania wyglądają dobrze. Jednak ten rynkowy sukces ma swoją cenę, którą dobrze oddaje metafora awokado: festiwal jest atrakcyjny i „sprzedawalny”, ale wyjaławia otoczenie. Mieszkańcy przestają czuć się uczestnikami. Stają się biernymi widzami cudzego spektaklu. Importowane wydarzenie maskuje stopniowe zamieranie lokalnego, zakorzenionego życia kulturalnego.

Reprodukcja tego modelu jest możliwa dzięki nieprzejrzystemu obiegu publicznych pieniędzy. Decyzje o finansowaniu zapadają najczęściej na poziomie burmistrzów i prezydentów miast, w warunkach ograniczonej kontroli radnych i bez otwartych procedur. Środki z budżetów samorządowych i programów ministerialnych rozdzielane są bez zapytań ofertowych, bez jawnych negocjacji stawek i bez obowiązku szczegółowego publicznego rozliczenia. Lokalne media i komisje kontrolne napotykają opór. Układ nie wymaga spektakularnego łamania prawa – wystarczy wadliwa konstrukcja reguł i praktyka uznaniowości.

Trwałość mechanizmu zapewnia też cisza. Polaryzacja medialna blokuje poważną debatę. Jedna strona bojkotuje wydarzenia związane z określonymi postaciami, co paradoksalnie zwalnia organizatorów z obowiązku odpowiadania na pytania. Lokalni twórcy, spotykając się z lekceważeniem ze strony władz, z czasem rezygnują z walki o środki i widzialność. Cisza jest wygodna dla decydentów, dla organów unikających kontroli i dla zniechęconych środowisk lokalnych. Co istotne, układ ten ma charakter transpolityczny: prosperuje zarówno pod rządami formacji liberalnych, jak i konserwatywnych. Deklaracje o ochronie lokalności rzadko przekładają się na realne zmiany reguł finansowania i dostępu.

Dopóki publiczne pieniądze będą nagradzać metropolitalne sieci i dopuszczać brak jawności, a medialne bańki będą paraliżować ciekawość, mniejsze ośrodki pozostaną rynkiem zbytu dla importowanych produktów. Prawdziwe wykluczenie nie polega tu na braku wydarzeń artystycznych. Polega na odebraniu lokalnym wspólnotom podmiotowości – na zepchnięciu ich do roli biernych konsumentów i uniemożliwieniu im współtworzenia własnej kultury.


Jarosław Banaś 



report
O mnie report

Na Salonie24 od 2008. Reaktor Jarosław Banaś. Dziennikarz radiowy, autor słuchowisk, reportaży. Autor porywającej prozy o Julianie Arnoldzie Szaraczkiewiczu "Tak diała państwo". Publikacja w przygotowaniu. Poniżej song Szaraczkiewicza.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura