Jarosław Banaś
http://pocztamorska.pl/
2 obserwujących
45 notek
23k odsłony
132 odsłony

Ludzie studiują samych siebie i nadal nie mają pewności czy to algorytm czy boski plan?

Pixabay License Hermann
Pixabay License Hermann
Wykop Skomentuj

Zasadniczo wszystko opiera się na problemie dostępności. Jeżeli w Polsce każda z osób, która pisze na blogu, czyta także to co napisała, to mamy rekordowe wyniki w czytaniu. Jeżeli co tysięczna książka z drukowanych codziennie milionowych nakładów, nie trafia do utylizacji, to kupujemy zatrważającą ilość książek. Jeżeli co setna z zakupionych książek zostaje do połowy przeczytana to, jak wcześniej wspomniałem, idziemy na ścisły rekord światowej czołówki w czytelnictwie.


Gdybym raz w tygodniu chciał omieść wzrokiem, co piszą najważniejsze pióra w Polsce, to z braku czasu sam nie napisałbym ani słowa. Zasadniczo zatem, przy tej wielości, wszystko opiera się na dostępności. Oczywiście, nie powiem nic odkrywczego, że do dostępności przebijają się rzeczy marniejsze. 


By ustrzec się przed marnością, trzeba czytać rzeczy wartościowe. Zbiorowa mądrość społeczeństwa wynika z tego, czym umysły społeczności zostały nakarmione, oraz jaki rodzaj strawy przebija się do dostępności. Przez analogię do świątecznego stołu zapytam – czy zgodzilibyśmy się do podania na nim rzeczy marnej? 


Jest przyzwoitość w myśleniu na ten temat. Kurczowo trzymamy się cyklicznej nadziei na odświętność. Takiej odświętności w czytaniu, wypada życzyć na każdy dzień, nie tylko na czas zmartwychwstania. Podobnie, jak dziedzicznie wyszukujemy świątecznej jakości potraw, musimy szukać świątecznej jakości tekstów. Inaczej zmarniejemy. 


Ale cóż, skoro na półkach dostępności, miliony tekstów marnej jakości. Jak szukać, jak smakować, skąd wiedzieć, że tekst nie jest sztucznie barwiony, szkodliwie konserwowany, że nie powoduje umysłowego wariactwa, nie kłamie, nie obraża, nie krzywdzi w końcu nie zabija? 


Czyż wzorem etykiet zawierających skład na produktach spożywczych, nie powinny pojawiać etykiety przy publikowanych tekstach? Czyż autor nie powinien pod odpowiedzialnością, informować o procentowej zawartości: ukrytych ideologii, fałszywych definicji, namolnego lansowania i w końcu podawania nieprawdy? Czyż autor – producent duchowej, ale jednak strawy, nie powinien informować w jakich warunkach tekst tworzył? Nie wspominając o terminie przydatności do spożycia. 


Szczególnie przed świętami sprawdzamy co jadły i czy biegały po trawie, kurki których jajka wkładamy do koszyczka. A czy autor, który przebywa w zamknięciu a być może nawet, jak to bywa w newsroomach, przebywa w czasie tworzenia w pomieszczeniu bez okien, do tego w sytuacji stresowej, drażniony zewsząd przykrymi bodźcami, w gromadzie takich samych nierozpoznawalnych producentów, może wydać z siebie coś wartościowego, jakąś lotną, dającą świąteczną nadzieję myśl? 


A to właśnie ten siedzący w klatce autor ma dostęp do dostępności. Jego wytworzone w marnych warunkach teksty, leżą na wszystkich półkach, wirują elektronicznie, multiplikują się nieskończenie i pełzną wprost do świątecznego stołu. Czy to jest już autodestrukcyjna walka na treści, czy zachowujemy jeszcze świadomy, niezainfekowany wybór wartości? Skracając problem - czy to duch, czy tylko algorytm prowadzi nas przez kolejne kombinacje liter. 


Co mówi nam nasz mózg, gdy nakrywamy świąteczny stół? Dlaczego oddziela i kwalifikuje odświętność od rzeczywistości? Dlaczego dopuszcza do marnych wyborów, wręcz zachęca do głupawej rozrywki każdego dnia by o wyznaczonej porze włączyć program: odświętność, szlachetność, miłość, zrozumienie, empatia i co tam jeszcze wyzwala się w nas, na widok dobrego jedzenia.

Oczywiście, nie zaryzykuję podpisania się pod którąś z teorii, że np. mózg w procesach decyzyjnych oszczędza energie, zatem niektóre procesy wyborów odbywają się na skróty. Nie przypuszczam także, że sprawę załatwia za nas Anioł Stróż. Od stuleci ludzie badają i studiują samych siebie i nadal nie mają pewności czy to algorytm, wolna wola, czy boski plan.

Ale już sam fakt, że się nad tym zastawiają daje nadzieję.

Samczego jajka i zdrowych tekstów do czytania z okazji ŚWN 2019 Jarosław Banaś


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura