Z wysokości swojego sejmowego stanowiska pan Piotr Zgorzelski z PSL wyraził zamiar ograniczenia praw obywatelskich Polakom. Bo tym jest jego propozycja wprowadzenie zakazu publikowania sondaży poparcia dla partii politycznych na trzy miesiące przed wyborami.
Oczywiście w żadnym reżimie totalitarnym nie publikowało się i nie publikuje takich sondaży. Tak było i w hitlerowskich Niemczech i w Związku Sowieckim i w PRLu. Tak jest dzisiaj na Białorusi, w Rosji, w wielu krajach Afryki czy w dyktaturach Ameryki Południowej. Tak ma być według pana Zgorzelskiego w Polsce.
Szczególnie kuriozalna i bezczelna jest antysondażowa argumentacja pana Zgorzelskiego, zważywszy na to, że jego partia według większości sondaży, ma niewielkie szanse w przyszłych wyborach parlamentarnych.
Pan Zgorzelski argumentuje swoją propozycję następująco: „Czas ucywilizować kampanie wyborcze. Będę namawiał mój klub do złożenia projektu ustawy wprowadzającej zakaz publikacji sondaży na trzy miesiące przed wyborami. Sondaże tu i teraz często zakłamują rzeczywistość i wprowadzają niepotrzebny szum informacyjny. Skupmy się na merytorycznej debacie o przyszłości Polski, a nie na „liczeniu szabel” w mediach. Demokracja zyska na jakości, gdy wyborcy będą kierować się programami, a nie słupkami popularności. „
Wyjątkowo bezczelna wobec Obywateli Rzeczypospolitej jest argumentacja, że „Demokracja zyska na jakości, gdy wyborcy będą kierować się programami, a nie słupkami popularności. „
Bezczelność argumentacji pana Zgorzelskiego polega między innymi na tym, że to na jego oczach z programu, który jego partia firmuje jako koalicjant, Polakom „ostał się ino sznur” – jak to przed laty napisał poeta. Bo jak powiedział pewien poseł – „Cóż szkodzi obiecać.”
Wystąpienie pana Zgorzelskiego świadczy także o tym, że lata mijają a jego partia PSL nie jest w stanie ze swojej politycznej mentalności pozbyć się ZSLu. W zamyśle pana Zgorzelskiego pobrzmiewają czasy Bolesława Bieruta, kiedy to z mikołajczykowskiego rozbitego PSLu wyłoniło się służebne wobec komunistów ZSL. Zawsze posłuszne i zawsze gotowe służyć. W każdej postaci zresztą.
Osobiście nie mam nic przeciwko panu Zgorzelskiemu. Nawet go podziwiam za godną pochwały wytrwałość. Historię na UŁ ukończył w wieku 27 lat, a ekonomię mając lat 39. Może to niekoniecznie świadczy o jakiejś szczególnie błyskotliwej inteligencji, ale o konsekwencji i wytrwałości w dążeniu do celów z pewnością.
To właśnie ze względu na tę wytrwałość w dążeniu do celów, mam duże obawy, że partia zwana dziś na wsi polskiej nie bez racji „partią kumotrów” wniesie takie Lex Zgorzelski pod obrady sejmu i ustawę przegłosuje, bo ciągle jeszcze ma większość, a prawo, także prawa obywatelskie Polaków, traktuje tak „jak my je rozumiemy”.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)