Sławomir Jastrzębowski Sławomir Jastrzębowski
7208
BLOG

Kogo wybraliśmy i co?

Sławomir Jastrzębowski Sławomir Jastrzębowski Wybory Obserwuj temat Obserwuj notkę 467
Kilka dni po podaniu oficjalnych wyników wyborów nie wiemy kogo wybraliśmy i co. Niby wiemy, ale jednak już po wstępnej analizie wiemy, że nie wiemy. Co więcej, jeszcze sobie nie uświadamiamy, że nie mamy pojęcia, jakie są konsekwencje tego, co się wydarzyło i co się wydarzy, bo nie wiadomo, co się wydarzy, choć wiadomo, co się wydarzyło.

Ci którzy zostali wybrani największą liczbą głosów prawdopodobnie nie zostali wybrani, a wręcz odrzuceni przez społeczeństwo i z tego powodu tworzyć będą rząd. Ale jak to, że odrzuceni i tworzyć będą rząd? Dziwne, prawda? No dziwne, bo jednak głosowało na nich najwięcej ludzi, gdyż cieszyli się największym zaufaniem biorąc pod uwagę wszystkie inne partie i dlatego wygrali, choć wygląda na to, że przegrali. I ci wygrani, czyli przegrani tworzyć będą rząd, który, na dziś i na teraz, zostanie stworzony, ale chyba nie uzyska wotum zaufania, czyli, jakby nie został stworzony. Chyba, żeby został stworzony, to znaczy raczej, chciałem napisać, że uzyskałby wotum zaufania i byłby wtedy niby normalnym rządem. Nie byłby chyba takim całkiem normalnym rządem, bo raczej nie miałby większości do głosowań i byłby, ale jakoby go nie było i szybko by go ubyło. Wielkie smutki… A dla innych radość.  

Wtedy rząd tworzyłaby opozycja, ale nie wiadomo, czy by utworzyła i jak by tworzyła, bo taki rząd składałby się z kilkunastu w sumie mniejszych i większych ugrupowań, które miałyby większość, ale nie miałyby programu. To znaczy kłamię tu teraz, że nie miałyby programu, bo jeden wspólny punkt programowy te ugrupowania mają, a mianowicie: odsunąć tamtych od władzy. I ja to rozumiem, i to jest dla mnie okej, ale przydałyby się inne punkty we wspólnym programie i tu jest pies jeszcze niepogrzebany. Bo problem polega na tym, że te partie połączone wspólną żarliwą niechęcią do tamtych, nie są połączone ani kwestiami światopoglądowymi, ani gospodarczymi, a wręcz są rozłączone tymi kwestiami. Zwrócono nawet uwagę, że zaczęli się już kłócić publicznie, zanim zaczęli się przytulać i czy niechęć do tamtych wystarczy, żeby się przytulić w szczerym uścisku koalicyjnym? Nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że nie ma żadnej możliwości, żeby połączeni niechęcią do tamtych w przyszłym ewentualnym rządzie dowieźli wszystkie swoje obiecane obietnice swojemu popuzlowanemu elektoratowi, bo te obietnice są rozbieżne w wielu punktach, wykluczające się wręcz, więc chryja, a może i rozwód wisi w powietrzu, choć małżeństwa jeszcze nie skonsumowano, ale za kolana łapane było. Znaczy to wszystko, że nie wiadomo co wybraliśmy, znaczy jaki program, jaki sposób rządzenia krajem, choć jesteśmy po wyborach. Jest oczywiście możliwe, że program będzie rotacyjny, na przykład każda partia będzie miała miesiąc na realizację swoich zobowiązań i w styczniu aborcja będzie dopuszczalna, ale w lutym co to, to nie. Że w marcu rozda się 800 plus na dziecko, a w kwietniu się odbierze i tak to będzie sobie trwało. No zobaczymy, jak będzie, wybraliśmy wielką przygodę i zapnijmy pasy, bo Polska to piękny i bardzo nieoczywisty kraj.

Fot. Sejm/PAP

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka