Dlaczego nie tylko w wymiarze teologicznym, ale również na płaszczyźnie całkowicie praktycznej i doczesnej, istotne jest konsekwentne podkreślanie, że starotestamentowe przymierze ze starożytnymi Hebrajczykami zostało dopełnione poprzez zbawczą misję Chrystusa, a tym samym zastąpione przymierzem ze wszystkimi ludźmi należącymi do Kościoła Powszechnego i godnie uczestniczącymi w życiu sakramentalnym?
Jest tak już choćby dlatego, iż twierdzenie, jakoby po dziś dzień istniały dwa równoległe przymierza Boga z ludzkością, stanowi wodę na młyn dla wyjątkowo niebezpiecznych herezji takich jak tzw. chrześcijański syjonizm, który głosi, że realizację politycznych interesów państwa Izrael należy utożsamiać z przyspieszaniem momentu powtórnego przyjścia Chrystusa. Biorąc zaś pod uwagę, że całkowite urzeczywistnienie bieżących politycznych ambicji tegoż państwa grozi pełnowymiarową wymianą nuklearną, "chrześcijański syjonizm" można nazwać z pełną odpowiedzialnością herezją apokaliptyczną, choć wiodącą zdecydowanie nie do takiego rozstrzygnięcia, jakiego oczekiwaliby jej wyznawcy.
Rzecz jasna równie niebezpieczną ideologią byłby hipotetyczny "chrześcijański mahdyzm" głoszący, że warunkiem koniecznym paruzji jest realizacja politycznych celów Iranu bądź jakiegokolwiek innego państwa islamskiego. Niemniej, jako że spośród wszelkich politycznych mesjanizmów wykoślawiona interpretacja Nowego Testamentu sprzyja na chwilę obecną w sposób szczególny mesjanizmowi talmudycznemu (biorąc pod uwagę stopień poparcia dla niego wśród przedstawicieli reżimu zawiadującego najpotężniejszą armią świata), to zwłaszcza ten ostatni należy dziś obnażać jako nie mający nic wspólnego ani z treścią Ewangelii, ani z tradycją Kościoła.
Powinno być to skądinąd o tyle oczywiste, o ile żadnego politycznego mesjanizmu ani nacjonalistycznego tryumfalizmu nie da się pogodzić z biblijnym wezwaniem do nie pokładania ufności w człowieku, a już tym bardziej w ludzkich "książętach". Niemniej w świecie permanentnej wojny dezinformacyjnej nawet, a może zwłaszcza takie oczywistości należy przypominać z wyjątkową determinacją - już choćby po to, by choć w minimalnym stopniu zmniejszyć prawdopodobieństwo tak niefortunnego obrotu spraw, że w jego wyniku nikt nie będzie już w stanie niczego nikomu przypomnieć.
91
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)