fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
4218
BLOG

Kardynał Nycz - kościelny pokerzysta

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 103

  

Kardynał Nycz zachował się w całej tej sprawie jak rasowy pokerzysta. Jednym prostym ruchem po prostu boleśnie obnażył intencje wnioskujących. Zwyczajnie sprawdził czy w całej tej imprezie rzeczywiście idzie o Mszę. O sprawy duchowe. Czy nawet idzie tylko o multiplex i chęć jego otrzymania.
 
Dzisiejszy mój wpis jest wpisem "na gorąco". Jak donosi portal Wpolityce.pl, zbliżający się marsz pod hasłem "Obudz się Polsko", nie rozpocznie się od Mszy świętej (http://wpolityce.pl/wydarzenia/36562-ujawniamy-nie-bedzie-mszy-swietej-i-homilii-dla-uczestnikow-marszu-obudz-sie-polsko-zdecydowala-wola-arcybiskupa-kazimierza-nycza). Co prawda Metropolita Warszawski, kardynał Kazimierz Nycz, stosowną zgodę miał wydać, ale wskazał jednocześnie kapłana, który podczas niej miałby wygłosić kazanie. W tej sytuacji organizatorzy z Mszy zrezygnowali. Jeśli informacja ta jest prawdziwa, to - moim zdaniem - mamy do czynienia z wydarzeniem ogromnie ważnym. Z dniem dla polskiej polityki kluczowym. Dlaczego? Otóż w mojej opinii z czterech powodów.
 
Po pierwsze: decyzja kardynał Nycza jest moim zdaniem, w dużej mierze, owocem głośnego już artykułu Aleksandra Ściosa z Gazety Polskiej z początku sierpnia. Znany publicysta sprowadził w nim wspólną, polsko - rosyjską deklarację kościelną do porozumienia zawieranego przez dwóch agentów (http://www.bibula.com/?p=59479). Od tego momentu wielokrotnie stwierdzałem już, że ów artykuł będzie miał olbrzymie, długofalowe skutki. Że, w dłuższej perspektywie, katolicy po prostu przestaną głosować na PiS. Dziś właśnie mamy do czynienia z kolejną, kluczową odsłoną tego zjawiska.
 
Po drugie: kardynał Nycz zachował się w całej tej sprawie jak rasowy pokerzysta. Jednym prostym ruchem po prostu boleśnie obnażył intencje wnioskujących. Zwyczajnie sprawdził czy w całej tej imprezie rzeczywiście idzie o Mszę. O sprawy duchowe. Czy nawet idzie tylko o multiplex i chęć jego otrzymania. Otóż sprawdzian ten wypadł dla wnioskujących fatalnie. Wychodzi bowiem na to, że tu o to nie chodzi. Bo gdyby chodziło, to ci, którzy ten marsz organizują przyjęliby wyznaczonego kaznodzieję. Albo poprosili o samą Mszę bez kazania. Oni jednak odmówili. Czemu? Bo zupełnie nie o ducha tu idzie. Tu idzie o czystą politykę. W całej tej Mszy nie idzie o ducha. Idzie właśnie o owo, polityczne kazanie.
 
Po trzecie: kardynał spóźnił się w sprawie krzyża na Krakowskim Przedmieściu, ale z owego spóźnienia zwyczajnie wyciągnął wnioski. Dziś takiego błędu popełnić nie chce. Dziś po prostu działa prewencyjnie.
 
I na koniec po czwarte. Ruch ten potwierdza tylko kościelne diagnozy, przedstawione w dzisiejszym numerze tygodnika Polityka (http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1530487,1,ile-dzis-znaczy-ojciec-tadeusz-rydzyk.read). Że oto polski Kościół zmienia kurs. Że będzie w nim mniej polityki. Mniej dziwacznie pojmowanej polskości, a więcej ortodoksji i owszem - obecności w życiu społecznym - ale wyłącznie z perspektywy respektowania w nim chrześcijańskich zasad publicznego życia.
 
I wreszcie jedna wisienka. Lekcja tego jak uprawia się kościelną politykę. Jak zrobić tak, by teoretycznie godząc się na wszystko, zmusić wnioskującego do rezygnacji z prośby. To jest prawdziwe mistrzostwo rzymskiej romanita. Prawdziwa sztuka eklezjalnej dyplomacji.
 
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (103)

Inne tematy w dziale Polityka