fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
704
BLOG

Rabin Akiwa Eger płacze…

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 23

  

Co myśli stary rabin Akiwa Eger dziś? Co myśli, gdy wyobraża sobie, że w miejscu gdzie jego współbracia wznosili kiedyś modły, co prawda nie będzie pływalni, ale pewnie będzie rozrywkowa muzyka. Może dyskoteka. Może mniej lub bardziej huczne biesiady. Nie wiem. Nie jestem ekspertem od żydowskiej duchowości i wrażliwości. Podejrzewam jednak, że Akiwa Eger po prostu tam na górze zwyczajnie płacze. Ja bym płakał. 
 
W Poznaniu zapanowało poruszenie. Zapanowało poruszenie, bo w starej, zrujnowanej synagodze, którą w czasie wojny Niemcy zamienili na pływalnię, ma zafunkcjonować hotel (http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,12497227,Nie_tak_mialo_byc__Hotel_w_synagodze_to_jej_koniec_.html). Plany były różne. Miało tam być między innymi Centrum Dialogu. Wygląda na to, że skończy się na hotelu.
 
Szczerze mówiąc, gdy to przeczytałem, to miałem wrażenie, że coś mi się pomyliło. Że czegoś tu nie rozumiem. Dlaczego? Otóż dlatego, że jakiej by nie uprawić w tej sprawie gimnastyki, jakkolwiek nie próbować by  sprowadzić zasłużonej Ireny Sendlerowej do roli przysłowiowego kwiatka do kożucha, to wydźwięk tego pomysłu jest jeden. Pomysł ten oznacza po prostu – i trzeba to sobie powiedzieć wprost – podtrzymanie desakralizującej funkcji tego miejsca. Funkcji, którą z określonego powodu, nadali mu Niemcy.
 
Czytam więc ten artykuł w Gazecie Wyborczej i nadziwić się nie mogę. Nie dziwię się architektom, ani dzierżawiącej obiekt od gminy żydowskiej spółce. Te podmioty robią zwykły biznes i nie mają obowiązku  wykazywać się jakąś specjalną wrażliwością duchową. Ale że wrażliwości tej nie wykazują naturalni dziedzice tego obiektu, poznańscy wyznawcy judaizmu? Tego zwyczajnie pojąć nie mogę.
 
Kilka lat temu wybuchła już w Poznaniu podobna burza. Miało to miejsce wtedy, gdy mój ojciec, Marcin Libicki, zaproponował zburzenie tego obiektu (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,3112228.html). Nie podzielałem tej argumentacji, jeśli nawet pewne jej elementy uważałem za słuszne. Rozumiałem i rozumiem, że obiektowi temu nie można przywrócić jego dawnego, sakralnego charakteru. Zwyczajnie - wyznawców judaizmu jest dziś po prostu w Poznaniu mniej niż choćby przed wojną. Jednak pomiędzy przywróceniem temu obiektowi charakteru sakralnego, a dalszym  podtrzymywaniem jego desakralizującej funkcji, funkcji nadanej w określonych okolicznościach i mającej swoje dramatyczne źródła, jest po prostu zwyczajna przepaść. Przepaść stanowiąca miejsce dla całej gamy rozwiązań. Od Centrum Dialogu, przez funkcje muzealne, aż do – powiedzmy to sobie wprost – zburzenia budowli, sprzedania działki i przekazania w ten sposób uzyskanych pieniędzy na obecne potrzeby religijne i kulturalne poznańskiej gminy żydowskiej.
 
Ktoś powie, że na zachodzie Europy dzieje się podobnie z katolickimi kościołami. Że tam też powstają lofty, kręgielnie i restauracje. To prawda. I w tym przypadku również uważam, że właściwszym rozwiązaniem jest zburzenie takiego obiektu, niż użytkowanie go w sposób będący kompletnym zaprzeczeniem jego pierwotnej funkcji. Ci katolicy, którzy się na to godzą postępują moim zdaniem w sposób w najwyższym stopniu naganny. Wręcz ciśnie mi się na usta słowo haniebny. I owa naganność dotyczy moim zdaniem podobnych pomysłów, które ma każda wspólnota wyznaniowa w stosunku do swojej nieużywanej świątyni. Co dopiero zaś mówić o sytuacji, gdy w tym przypadku podtrzymuje się funkcję, którą de facto nadali temu obiektowi najwięksi w historii wrogowie judaizmu?
 
Przed paroma laty Rada Miasta Poznania nadała skwerowi przed dawną synagogą imię znanego poznańskiego rabina Akiwy Egera. I pewnie, jeśli wtedy ów duchowny syn narodu niegdyś wybranego, spoglądał na tę uroczystość z góry, to zwyczajnie się cieszył. Cieszył się, że ta uroczystość jest pewnym wstępem. Wstępem do tego, aby w miejscu historycznie związanym z poznańskimi Żydami odradzały się na nowo ślady judaizmu. Odradzały się, przykrywając wojenną, haniebną, użytkowo – rozrywkową funkcję tego miejsca.
 
A co myśli stary rabin Akiwa Eger dziś? Co myśli, gdy wyobraża sobie, że w miejscu gdzie jego współbracia wznosili kiedyś modły, co prawda nie będzie pływalni, ale pewnie będzie rozrywkowa muzyka. Może dyskoteka. Może mniej lub bardziej huczne biesiady. Nie wiem. Nie jestem ekspertem od żydowskiej duchowości i wrażliwości. Podejrzewam jednak, że Akiwa Eger po prostu tam na górze zwyczajnie płacze. Ja bym płakał. 
 
 
 
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Kultura