fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
2584
BLOG

Do Szczurabiurowego. Wspólna nić jest gdzie indziej

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Rozmaitości Obserwuj notkę 97

  

I może wszystko w owej Szczurobiurowej konstrukcji by się składało, gdyby nie moja dobra pamięć. Pamięć o tym jak to całkiem niedawno przedstawiciele owego Łobozu nie przejmowali się aż tak owym majestatem. Traktowali go sobie dość lekko, jako kolejną okazję do uczynienia ze śmierci i pogrzebu pola do dość prostackich, politycznych manifestacji. Kiedy to było? Ano już przypominam znamienitemu blogerowi. Było to podczas Mszy pogrzebowej Józefa Szaniawskiego
 
Wczoraj, znany bloger Salonu24, Szcurbiurowy, postanowił posłużyć się mną, jako przykładem. Przykładem na sowieciarstwo i bezpośrednie otwarcie się – jak to napisał – na „otchłań Azji”(http://szczurbiurowy.salon24.pl/450074,ekshumacje-otwarta-otchlan-azji). Zrobił to przy okazji sprawy informacji o ekshumacji, Anny Walentynowicz i kwestii tragicznej podmiany jej ciała. W tej sytuacji pozwolę sobie na parę słów komentarza.
 
Sprawa zamiany ciał ofiar katastrofy smoleńskiej jest rzeczywiście sprawą bolesną i tragiczną. I to właśnie ze względu na jej tragizm trzeba ją wyjaśnić. Trzeba wyjaśnić, kto konkretnie dopuścił się tego rażącego zaniedbania. Rosyjscy ratownicy? Rosyjscy lekarze? A może polscy prokuratorzy czy służby konsularne? Nadzwyczajność całej tej sytuacji nie zmienia sprawy, że rodzinie należą się wyjaśnienia. Także znalezienie winnych.
 
Dalej już jednak Szczurbiurowy zdecydowanie puścił wodze fantazji. I abstrahuję tu już od faktu, że dość prostacko zrównuje błędy w tej sprawie z azjatyckością czyli – jego zdaniem – brakiem elementarnej wrażliwości i kultury. Cóż… Widać taka poetyka Łobozu Smoleńsko – Patriotycznego… Zostawmy jednak te ułomne porównania. Oto bowiem Szczurbiurowy odnajduje natychmiast wspólne nici łączące ekshumowanych zmarły z innymi kojarzącymi mu się miejscami historycznymi. Z Powązkowską Łączką i augustowską katownią… Cóż szeroka wyobraźnia, ale wolno mu…
 
Interesujące jest jednak co innego. Że oczywiście eksponentami owego cywilizowanego świata są przedstawiciele łobozu smoleńskiego. To są rzecz jasne przedstawiciele tej „wyższej cywilizacji”. Cywilizacji szacunku dla zmarłych, dla majestatu śmierci.
 
I może wszystko w owej Szczurobiurowej konstrukcji by się składało, gdyby nie moja dobra pamięć. Pamięć o tym jak to całkiem niedawno przedstawiciele owego Łobozu nie przejmowali się aż tak owym majestatem. Traktowali go sobie dość lekko, jako kolejną okazję do uczynienia ze śmierci i pogrzebu pola do dość prostackich, politycznych manifestacji. Kiedy to było? Ano już przypominam znamienitemu blogerowi. Było to podczas Mszy pogrzebowej Józefa Szaniawskiego, kiedy to „prawdziwi patrioci” skutecznie uniemożliwili zabranie głosu Janowi Lityńskiemu, przedstawicielowi Kancelarii Prezydenta.
 
Jeśli więc Szcurbiurowy tak wytrwale szuka nici łączących przejawy braku szacunku dla pochówku i majestatu śmierci, to naprawdę nie musi szukać aż w czasach powojennych. I wcale nie musi mieć aż tak dobrej pamięci. Niech cofnie się zaledwie o kilka tygodni i dobrze zastanowi się, które środowiska i na jaką otchłań prostactwa otwierają naszą debatę publiczną. Nasze w niej zachowania. I nie miesza do tego raczej sympatycznych i życzliwych azjatów.      
 
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (97)

Inne tematy w dziale Rozmaitości