fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
969
BLOG

Zadziwienie. Nad Teresą Bochwic i WPolityce.pl

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Kultura Obserwuj notkę 29

  

I tego właśnie zrozumieć nie mogę. Że ta dziennikarka, ten portal idą pod prąd właśnie temu apelowi Doroty Skrzypek. Teresa Bochwic i WPolityce.pl sądzą inaczej. Wiedzą lepiej. Jak zwykł często mawiać do kleryków kardynał Macharski – jeszcze jako rektor krakowskiego seminarium duchownego – gdy ci pytali go o zgodę na coś: „Można – tylko po co?”.
 
Dlaczego dziwię się znanej redaktorce i poczytnemu portalowi? Bo oto na tym właśnie portalu obejrzałem przedwczoraj ostatni odcinek programu Jana Pospieszalskiego „Bliżej”. I największe moje zaskoczenie nie wzbudził w nim występ żadnego z zaproszonych publicystów. Ani nawet pełna bólu, godna wypowiedź wdowy po śp. Sławomirze Skrzypku. Największe wrażenie – mimo wszystko – zrobiły na mnie wypowiedzi redaktorów naczelnych naszych tabloidów. Zarówno szef „Super Ekspresu” jak i jego odpowiednik z „Faktu”, krótko i wprost opisali jak to oferowano im zakup drastycznych zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej. I dlaczego odmówili. Dlaczego ich redakcje nigdy takich materiałów nie opublikują. Widać było, że Dorota Skrzypek na antenie programu była im za to wdzięczna: (http://www.tvp.pl/vod/audycje/publicystyka/jan-pospieszalski-blizej/wideo/18102012-2230/8640283).
 
Mimo tej reakcji zdjęcia te od dawna hulają w cyberprzestrzeni. Cóż… Taka jest niestety natura Internetu. Nie dziwię się nawet specjalnie tym internautom, którzy na nie zaglądają. Wielu z nich – choćby na Salonie24 – od dawna zajmuje się snuciem dywagacji na temat Smoleńska. Są już od tego – pewnego rodzaju – „specjalistami”. Dlatego nie dziwię się, że te zdjęcia obejrzeli i że je komentują. Komentują, nie podając jednak sposobu gdzie te zdjęcia znaleźć. Jak do nich dotrzeć.
 
Tak było jednak aż do wczoraj. Bo oto najpierw zrobił to jeden z blogerów polskiego portalu. To mnie nawet nie zdziwiło. To się zdarzyć mogło, a nawet powiedzmy – musiało. Zadziwiło mnie jednak kompletnie co innego. Że oto na portalu WPolityce.pl pojawił się tekst znanej dziennikarki Teresy Bochwic. Dziennikarki, która nie tylko owego blogera chwali, ale – nawet więcej – podaje opis jego bloga tak, że z łatwością można dojść do opublikowanych przez niego drastycznych treści. Więcej – ta dziennikarka pisze wprost: „Obejrzyjcie te zdjęcia, chociaż dwa”. Kompletnie przeciwnie niż zachowali się szefowie „Faktu” i „Super Expresu”. Nawet przeciwnie niż Antoni Macierewicz.  I dzieje się to właśnie na portalu, na którym od miesięcy wzywa się do okazywania szacunku i wrażliwości smoleńskim rodzinom. Na portalu, na którym kilkadziesiąt godzin temu umieszczono program, a w nim podziękowania wdowy po Sławomirze Skrzypku dla szefów polskich tabloidów właśnie za to, że jednoznacznie odmówiły publikacji tych materiałów. Wdowa mówi – o ile dobrze pamiętam – że to jedna z tych postaw wrażliwości, jakie najczęściej spotykała zaraz po 10 kwietnia…
 
I tego właśnie zrozumieć nie mogę. Że ta dziennikarka, ten portal idą pod prąd właśnie temu apelowi Doroty Skrzypek. Teresa Bochwic i WPolityce.pl sądzą inaczej. Wiedzą lepiej. Jak zwykł często mawiać do kleryków kardynał Macharski – jeszcze jako rektor krakowskiego seminarium duchownego – gdy ci pytali go o zgodę na coś: „Można – tylko po co?”.
 
No właśnie. Po co? Po to by – jak mówi Bochwic – te zdjęcia powiedziały nam więcej niż ostatnie dwa i pół roku? By je wykorzystać politycznie? Epatować czytelników? Po co?
 
PS: Nie podaję linka do artykułu redaktor Bochwic, bo uważam to za przykładanie ręki do publikowania tych drastycznych materiałów. Kto chce – znajdzie go sam.      
 
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Kultura