Tworzący w kilkadziesiąt lat później historyk, Szymon Starowolski pisał bowiem o nim: „Gdyby losy pozwoliły mu żyć dłużej, z pewnością nie potrzebowaliby Polacy zazdrościć Włochom Palestriny, Lappiego, Viadany. Opinia Starowolskiego o naszym bohaterze jest niewątpliwie jedną z tych, które potocznie nazywamy ponadczasowymi.
Jest chyba najsławniejszym szamotulaninem. A na pewno najbardziej znanym w swoich czasach. Miejsce to zapewnia mu sztuka, której poświęcił całe swe życie. Wacław z Szamotuł, zwany też Szamotulczykiem – bo o nim tu mowa – był bowiem, do czasów Fryderyka Chopina, najbardziej znanym, polskim kompozytorem.
Urodzony w mieście, które dało mu nazwisko, w roku 1524, był najważniejszym naszym kompozytorem doby renesansu. Początkowo uczył się w Collegium Lubrańskiego w Poznaniu, a od roku 1538 studiował na Akademii Krakowskiej. W latach 1545 – 1547 sprawował funkcję osobistego sekretarza kasztelana trockiego, Hieronima Chodkiewicza. Szybko jednak zostały dostrzeżone jego wybitne zdolności muzyczne, bo po tych dwóch latach, król Zygmunt August postanowił uczynić go swym nadwornym kompozytorem. Funkcję tę – zwaną też compositor cantus – sprawował Wacław przez całe 8 lat, bo aż do roku 1555.
W połowie XVI wieku na tyle mocno zbliżył się do środowisk protestanckich, że postanowił ostatecznie przyjąć kalwinizm. Stąd też jego znajomość z kompozytorem Cyprianem Bazylikiem i poetą Andrzejem Trzecieski, do którego kilku dzieł napisał muzykę. To on skomponował wreszcie także część muzyczną do tekstów kilku pieśni samego Mikołaja Reja.
Po zakończeniu służby królewskiej rozpoczął Wacław – trwającą prawdopodobnie do śmierci – pracę w wileńskiej kapeli dworskiej księcia Mikołaja Radziwiłła. Jako kompozytor pisał głównie motety religijne, pieśni i psalmy, a jego utwory – zwłaszcza do pieśni polskich – stanowią najlepsze odzwierciedlenie muzycznych ideałów Reformacji. W swym stylu muzycznym nawiązywał Wacław do dzieł mistrzów polifonii francusko – flamandzkiej, a jego najbardziej znane utwory to choćby słynne pieśni Modlitwa gdy dziatki spać idą - Już się zmierzcha... oraz Kryste dniu naszej światłości. Do jego spuścizny muzycznej nawiązywał wielu następujących po nim kompozytorów, a ze współczesnych choćby Henryk Mikołaj Górecki.
Wacław z Szamotuł zmarł, najprawdopodobniej w Pinczowie, w roku 1560, w wieku zaledwie 36 lat. Już jemu współcześni zdawali sobie sprawę, jak wielką stratę poniosła wówczas nasza narodowa kultura muzyczna. Tworzący w kilkadziesiąt lat później historyk, Szymon Starowolski pisał bowiem o nim: „Gdyby losy pozwoliły mu żyć dłużej, z pewnością nie potrzebowaliby Polacy zazdrościć Włochom Palestriny, Lappiego, Viadany. Opinia Starowolskiego o naszym bohaterze jest niewątpliwie jedną z tych, które potocznie nazywamy ponadczasowymi.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (38)