Historyk i publicysta Edmund Callier pisał o nim: „Zdanie powszechne o jego zdolnościach wojskowych nie było wprawdzie korzystne, lecz natomiast nikt nie zaprzeczy wielu przymiotów bohaterskich, którym tylko zbywało się na dłuższym szeregu doświadczeń wojennych, aby z nich wyrósł wódz wszechstronnie wyrobiony i bohater na wieczną cześć i wdzięczność gnębionej ojczyzny zasługujący”.
O kim pisał tak znany wielkopolski literat? Ta jego opinia - w sumie pochlebna - dotyczyła jednego z dowódców Powstania Styczniowego. Wielkopolanina, Kazimierza Mielęckiego.
Urodził się w Karnie, w powiecie Babimojskim jako syn kapitana wojsk napoleońskich i Wandy Sokołowskiej 11 sierpnia 1836 roku. Dziś byłby więc Zbąszynianinem. Poślubiwszy Salomeę Pągowską osiadł na stałe w Nowej Wsi koło Włocławka.
Do Insurekcji Styczniowej przyłączył się jako jeden z pierwszych tutejszych ziemian i od razu zdobył rozgłos jako znany, powstańczy dowódca. W lutym 1863 zasłynął brawurowymi atakami na Przedecz – gdzie znajdował się magazyn broni i amunicji - oraz na Nelidową pod Cieplinami.
Podporządkowując się następnie rozkazom Ludwika Mierosławskiego, po klęsce pod Krzywosądzą, sprawnie zorganizował niedobitki jej polskich uczestników.
Po aresztowaniu Zygmunta Padlewskiego Rząd Narodowy mianował Mielęckiego pułkownikiem i dowódcą powstańczym na Mazowszu. Ciężko ranny w bitwie pod Mikorzymem schronił się, następnie w wielkopolskim Kuśnierzu.
Zmarł 9 lipca 1863 roku w Mamliczu, w wieku zaledwie 27 lat. W jego pogrzebie w Łabiszynie wzięło udział blisko 10 tysięcy osób, które w ten sposób zamanifestowały swoje przywiązanie do idei powstańczej. W ich pamięci – mimo czasem surowych ocen współczesnych - Mielęcki zapisał się bowiem jako dobry dowódca i wybitny wielkopolski patriota.
Tu polityka zaczyna swój dzień:www.300polityka.pl




Komentarze
Pokaż komentarze (33)