Jestem przekonany, że praca, jaką w ministerstwie sprawiedliwości wykonał Jarosław Gowin jeszcze mu się przyda. Przyda mu się kiedyś w dalszej – i oby wielkiej – karierze. Ale właśnie. Kiedyś… Nie teraz. Zaraz. Na bieżąco. Natychmiast. Jakby chciało wiele mediów – od razu w samodzielnej drodze politycznej. Ale kiedyś – na pewno…
Premier zdymisjonował Jarosława Gowina. Czas więc na kilka słów na jego pożegnanie. Jeśli ktoś był w tym rządzie symbolem reformatorskiego zapału to właśnie on. Jeśli ktoś – wprost i głośno – nie tylko w słowach, ale przede wszystkim w czynach, odwoływał się najintensywniej od pierwotnego, platformianego programu przebudowy Polski – to też był właśnie on. Tego zapału, tego żaru, tej konsekwencji będzie na pewno teraz brakowało, chociaż Marek Biernacki jest tutaj nadzieją na to, że tak całkiem on nie przygaśnie…
Szkoda. Szkoda, że efekty urzędowania Jarosława Gowina widoczne będą już po jego dymisji i siłą rzeczy – w świadomości Polaków – chyba już nie pójdą na jego konto. Dziś dostrzegają je głównie eksperci, tacy choćby jak Leszek Balcerowicz. To dobrze. Bardzo dobrze, ale pamięć opinii publicznej w takich sprawach niestety jest krótka. Sprawniejsze orzekanie w małych, przekształconych sądach, pierwsza transza otwarcia zawodów regulowanych i wiele, wiele innych rzeczy, to sprawy, które zwykli Polacy odczują. Z których będą się cieszyć, ale chyba już mniej będą kojarzyć z Jarosławem Gawinem. To trochę jak radość katolika, że za swoją postawę odbierze nagrodę w Królestwie Niebieskim. Oczywiście się cieszy, choć czasem myśli sobie, że jej owoce chciałby też i zobaczyć tu – na ziemi. Tak pewnie się i czuje krakowski minister sprawiedliwości…
Jarosław Gowin potknął się ostatecznie na jednej wypowiedzi. Wypowiedzi świadczącej o jego ideowości. Moralnej wrażliwości. On mówi – przekręconej. Moim zdaniem – nieostrożnej. Nie do końca przemyślanej. Mocno zahaczającej o kontekst międzynarodowy i co najważniejsze – wypowiedzianej tak, jakby była udokumentowana. Wygląda na to, że udokumentowaną nie była. To się zdarza politykom. Reakcja premiera – zważywszy na to co napisałem powyżej o ministerialnych sukcesach Gowina – może i jest zbyt mocna, ale jakaś być musiała…
Jestem przekonany, że praca, jaką w ministerstwie sprawiedliwości wykonał Jarosław Gowin jeszcze mu się przyda. Przyda mu się kiedyś w dalszej – i oby wielkiej – karierze. Ale właśnie. Kiedyś… Nie teraz. Zaraz. Na bieżąco. Natychmiast. Jakby chciało wiele mediów – od razu w samodzielnej drodze politycznej. Ale kiedyś – na pewno…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (29)