SLD to dziś grupa starszych panów w wieku emerytalnym, którzy sprawując ostatnie poselskie mandaty wspominają dawną przeszłość. Wspominają dni dawnej chwały. Są jak grono emerytów, którzy wspominają dawne potańcówki z lat 50tych, z tą różnicą, że dość nieszczęśliwie rolę tych potańcówek odegrała sprawa Grzegorza Przemyka.
Trwa spór wokół rocznicowej uchwały w sprawie śmierci Grzegorza Przemyka. Dziś przyjmie ją Senat. SLD broni się w tej sprawie wyjątkowo nieporadnie. Słusznie mówił wczoraj profesor Antoni Dudek, że przyjmując logikę posła Iwińskiego nie można by potępić zbrodni katyńskiej. Tam też nie ma wyroku, nie ma sądowych orzeczeń.
Dziś okazuje się, że kierownictwo klubu SLD odebrało Tadeuszowi Iwińskiemu tę sprawę. To znamienne. Odebrano ją bowiem doświadczonemu parlamentarzyście, w stosunku do którego można wyrazić zdumienie, że popełnił tak szkolny błąd. A jednak nie. Iwińskiemu takie kiksy się zdarzają.
Sam pamiętam tegoroczne posiedzenie sejmowej komisji Spraw Zagranicznych i Parlamentarnego Zespołu Obrony Chrześcijan na Świecie, w kwestii prześladowań tych ostatnich w Korei Północnej. Jedynym z obradujących, który znajdował jakieś godne uznania elementy w funkcjonowaniu tamtego reżimu był właśnie poseł Iwiński. Pozwolił sobie mianowicie na zachwyty nad północnokoreańskimi paradami. Mówił, że dostrzegając łamanie praw człowieka trzeba docenić jak piękne manifestacje potrafi zrealizować tamten reżim. Jak sprawnie je robi.
W perspektywie tej wypowiedzi łatwiej zrozumieć SLDowski kłopot w sprawie uchwały ku czci Grzegorza Przemyka. Nic to, że Goebbels stanu wojennego, Jerzy Urban przyznaje, że w tej sprawie władze PRL kłamały. SLD, rękami posła Iwińskiego, postanowił bronić tej sprawy.
Skąd się to bierze? Otóż moim zdaniem nie bierze się to z żadnej kalkulacji politycznej. Z chęci sięgnięcia po jakiś mitycznych, młodych wyborców. To się bierze z inne chęci. Z chęci obrony ideałów młodości.
Stąd się bierze także SLDowska broszurka o historii PRLu. SLD to dziś grupa starszych panów w wieku emerytalnym, którzy sprawując ostatnie poselskie mandaty wspominają dawną przeszłość. Wspominają dni dawnej chwały. Są jak grono emerytów, którzy wspominają dawne potańcówki z lat 50tych, z tą różnicą, że dość nieszczęśliwie rolę tych potańcówek odegrała sprawa Grzegorza Przemyka. Jak widać siła wspomnień jest silniejsza od zasad logiki. Od zachowania resztek samozachowawczego instynktu. Nie ma to jak rozmyślać o czasach młodości…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (49)