Gdyby taka koalicja doszła do skutku, natychmiast rozpoczęło by się „podbieranie” posłów, a w ślad za tym – jak przysłowiowy amen w pacierzu – choćby informacje o przekrętach w szkole im. Księdza Tischnera, której Gowin rektorował.
We wczorajszej Rzeczpospolitej Andrzej Stankiewicz dywaguje o politycznej przyszłości Jarosława Gowina. Utrzymuje, że były minister sprawiedliwości przemyśliwuje o budowie partii, która mogłaby marzyć o koalicji z PiSem. Że to realne (http://www.tv.rp.pl/artykul/873524,1014558-Gowin-stworzy-wlasna-partie-i-wejdzie-w-koalicje-z-PiS-.html).
To bzdura. Gdyby tak było, to Gowin niestety – mimo teoretycznie ogromnych różnic – upodobniłby się do śp. Andrzeja Leppera. Może nie co do retoryki, ale z pewnością co do politycznego losu. Gdyby taka koalicja doszła do skutku, natychmiast rozpoczęło by się „podbieranie” posłów, a w ślad za tym – jak przysłowiowy amen w pacierzu – choćby informacje o przekrętach w szkole im. Księdza Tischnera, której Gowin rektorował.
Rozumiem, że takie, rzeczy może opowiadać – z całą dla niego sympatią – niedoświadczony Przemysław Wipler, który zresztą i tak był już w PiS wzięty na cel w związku ze swoją Fundacją, ale nie Gowin. On umie wyciągnąć wnioski z przypadku szefa Samoobrony. Tak sądzę. W to wierzę.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (121)