fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
2551
BLOG

Borusewicz – słowa prawdy

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 159

  

Często nazywa się tą wyższą Izbę Izbą Refleksji. Co oznacza to sformułowanie? Moim zdaniem znaczy tyle, że – gdy zachodzi taka potrzeba – to niezależnie od politycznej koniunktury, jej członkowie winni po prostu mówić jak się rzeczy mają. Mówić prawdę. Marszałek Borusewicz – podobnie jak czynił to już w latach 70-tych – właśnie to zrobił.
 
Marszałek Senatu, Bogdan Borusewicz, udzielił dziś wywiadu Rzeczpospolitej: (http://www.rp.pl/artykul/1030205-Duda-byl-po-drugiej-stronie.html).
 
Z rozmowy tej – moim zdaniem – do publicznego dyskursu na trwale przedostaną się dwa cytaty. Pierwszy to przypomnienie tego, co w stanie wojennym robił Piotr Duda. Że mianowicie - jako komandos - ochraniał ówczesny Radiokomitet – najgorszy wówczas symbol jaruzelsko - wojskowej hunty.
 
Oczywiście – był wtedy człowiekiem młodym. Ale samo przypomnienie tego faktu przez Borusewicza – człowieka, który był wtedy jednym z największych symboli walki o wolność – jest jednak dla niego mimo wszystko czymś bardzo nieprzyjemnym.
 
Nieprzyjemniejszym jest tu jednak co innego. Jest to ocena Marszałka, jaką wystawia on obecnej „S”. Trudno bowiem znaleźć dziś w Polsce człowieka, który ma większe niż Borusewicz moralne prawo oceniać co jest autentyczną działalnością związkową, a co nią nie jest. Dlaczego?
 
Bo mniej więcej w tym samym czasie, gdy narażał on zdrowie, a może i życie w obronie związkowych wolności, Piotr Duda uczył się jak używać siły w obronie najgorszych komunistycznych propagandystów. Takie są fakty, choć jeszcze raz podkreślę, że młody wiek i okoliczności są tu dla Dudy niewątpliwą okolicznością łagodzącą.
 
I cytat drugi. Że w Smoleńsku to nie lotnisko na samolocie, ale właśnie samolot lądował na lotnisku. Bardzo to ostro, ale też i niezwykle trafnie powiedziane.
 
Dziś wielu mówi o likwidacji Senatu. Osobiście – także ze względów historycznych – jestem za jego głębokim przekształceniem, a nie likwidacją. Często nazywa się tą wyższą Izbę Izbą Refleksji. Co oznacza to sformułowanie? Moim zdaniem znaczy tyle, że – gdy zachodzi taka potrzeba – to niezależnie od politycznej koniunktury, jej członkowie winni po prostu mówić jak się rzeczy mają. Mówić prawdę. Marszałek Borusewicz – podobnie jak czynił to już w latach 70-tych – właśnie to zrobił. Sam jeden równoważąc w znaczący sposób dyskusję o współczesnej roli Senatu.  I to jednoznacznie na jego korzyść.
 
  
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (159)

Inne tematy w dziale Polityka