fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
1061
BLOG

Gowin, Pupa, Gronkiewicz – Waltz

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 46

 Te 4 tysiące członków Platformy, które oddały na niego swój głos oddały go za gospodarczą swobodą. Za owym powiewem wolności, o którym Jarosław dziś mówił, ale znowu: oddały go one, jako członkowie PO. W jej ramach. W jej strukturze. Pod kierownictwem tej sprawy najwyrazistszego herolda. Chyba jednak nie, jako twórcy odrębnego, politycznego projektu. Gdy im ten projekt będzie się chciało zaoferować, to – zwyczajnie – poczują się/poczuli się osieroceni. Tyle mojego komentarza do sprawy pierwszej.

 
Jarosław Gowin odszedł z Platformy. Bardzo szkoda. Szkoda, bo mam dziś przed oczami podobną sytuację. Sytuację sporu Marka Jurka z Jarosławem Kaczyńskim o konstytucyjne umocnienie ochrony życia. Po tym głosowaniu, w gabinecie ówczesnego Marszałka Sejmu spotkało się 60ciu członków Klubu PiS. To było jakieś 40% jego ówczesnego stanu, bo – o ile dobrze pamiętam – cały jego skład liczył wtedy bodajże 156 posłów.
 
To spotkanie było wtedy aktem pewnej niezależności. Dla niektórych – nawet odwagi. Aktem pokazania Prezesowi, że duża część jego posłów chce bronić życia. Marek Jurek wysnuł z tego wniosek polityczny i postanowił opuścić PiS. Wyszło ich razem 6 posłów. Dziś – w większości – do PiS wrócili.
 
Dlaczego tak się stało? Odpowiedź jest prosta. Ta pierwotna 60tka chciała bronić swego stanowiska w tej sprawie. Chciała to robić, ale jako członkowie PiS. W jego ramach. W jego strukturze. Pod kierownictwem tej sprawy najwyrazistszego herolda. Nie jako twórcy odrębnego, politycznego projektu. Gdy im ten projekt zaoferowano, to – zwyczajnie – poczuli się osieroceni.
 
Dziś, Jarosław Gowin, postępuje podobnie. Te 4 tysiące członków Platformy, które oddały na niego swój głos oddały go za gospodarczą swobodą. Za owym powiewem wolności, o którym Jarosław dziś mówił, ale znowu: oddały go one, jako członkowie PO. W jej ramach. W jej strukturze. Pod kierownictwem tej sprawy najwyrazistszego herolda. Chyba jednak nie, jako twórcy odrębnego, politycznego projektu. Gdy im ten projekt będzie się chciało zaoferować, to – zwyczajnie – poczują się/poczuli się osieroceni. Tyle mojego komentarza do sprawy pierwszej.
 
Sprawa druga. Zdzisław Pupa. Nowy/stary, podkarpacki senator PiS. Opisałbym ją tak: nie ma dramatu, jest niepokój. Pupa był zdecydowanym faworytem – stąd też wystawiony przeciw niemu wspólny kandydat PO/PSL – ale skala jego wygranej, przyznam – robi wrażenie. Przy wysokiej jak na uzupełniającą elekcję frekwencji, z Kazimierzem Ziobro na plecach i jako element serii po Rybniku i Elblągu, budzi we mnie właśnie to, co napisałem powyżej – niepokój.
 
Ale też niech się nasi oponenci nie łudzą, Pupa nam nie zaszkodzi. Nie będzie źródłem kłopotów dla PO. To czy będziemy mieli kłopoty okaże się 13 października, w warszawskim referendum. Mam głęboką nadzieję, że się ono odbędzie po naszej myśli, ale jeśli nie… Tak. To będzie kłopot. O wiele poważniejszy niż z senatorem-elektem, Zdzisławem Pupą…
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (46)

Inne tematy w dziale Polityka