fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
667
BLOG

Związki zawodowe czasem działają jak mafia

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 79

 Z senatorem Janem Filipem Libickim (PO), autorem projektu ustawy antyzwiązkowej, rozmawia Marcin Dzierżanowski. Wywiad ukazał się w Tygodniku Wprost 10 września 2013.

Czterodniowy wspólny protest „Solidarności” i OPZZ, miasteczko namiotowe przed Sejmem, pikiety pod sześcioma ministerstwami. Ten tydzień będzie należał do związków zawodowych. Nadal chce Pan z nimi walczyć?
 
Na pewno nie przestraszę się manifestacji. Przecież to są zwykłe burdy uliczne, które niczym się nie różnią od niektórych zadym organizowanych przez kiboli. Choć właściwie jest pewna różnica: pseudokibiców pałuje policja. Związkowców musi ochraniać.
 
Chce pan, żeby działaczy „Solidarności” czy OPZZ też pałowała?
 
Chcę jedynie przestrzegania prawa. Dlatego przygotowuję ustawę antyzwiązkową. To będzie taka pokojowa i demokratyczna pałka, dla działaczy związkowych znacznie bardziej dotkliwa, niż policyjna. Ci ludzie żyją z politycznego chuligaństwa i robią to w majestacie prawa. To patologia.
 
Dla innych to Pana działania są chuligaństwem. Kilka dni temu abp Sławoj Głódź ostrzegał w kazaniu przed osłabianiem roli związków. I przypominał, że wielu autorów takich rozwiązań zawdzięcza kariery polityczne właśnie „Solidarności”. Chyba miał na myśli Pana…
 
Zgadzam się, że gdyby nie historyczne zwycięstwo „Solidarności”, nie byłbym senatorem. Tyle że dzisiejsza „Solidarność” nie ma z tamtą nic wspólnego. Może zabrzmi to ostro i dla niektórych antyklerykalnie – chociaż mnie trudno akurat o to posądzać - ale pan Duda tak ma się do Wałęsy, jak oliwska hodowla danieli do papieża Franciszka i jego małolitrażowego, starego samochodu, którym jeździ po Watykanie.
 
Przypominam, że do „Solidarności” nadal należą setki tysięcy ludzi.
 
Ale zapowiadane na ten tydzień awantury polityczne wcale im nie służą. Po prostu zawodowi działacze związkowi chcą pokazać, że za coś biorą pieniądze. I najlepszym na to sposobem jest zrobienie zadymy pod Sejmem. Nie jestem zresztą pewien, czy ten spektakl się panu Dudzie uda. Skutecznie psuje mu go Jarosław Kaczyński, który powiedział, że nie przyjdzie na manifestację. 
 
Boi się konkurencji ze strony Piotra Dudy?
 
Moim zdaniem być może wyczuwa nastroje społeczne. W Polsce ewidentnie rośnie fala dla wolności gospodarczej. Nic dziwnego, że w tej sytuacji nie chce się demonstracyjnie bratać z Dudą.
 
Ciekawa teza. Premier właśnie likwiduje OFE, a Pan mówi o liberalnej fali?
 
Polacy zaczynają rozumieć, że jeśli powoli wychodzimy z kryzysu, to nie dzięki związkowcom, lecz przedsiębiorcom. Premier mówił o tym ostatnio w Krynicy. Świadczy o tym chociażby wewnątrzpartyjny wynik Jarosława Gowina, który szedł po przywództwo w PO pod hasłem liberalizmu ekonomicznego.
 
Premier najwyraźniej tego nie czuje.
 
Moim zdaniem czuje. Z nadzieją wysłuchałem jego słów skierowanych do uczestników forum ekonomicznego właśnie w Krynicy. Dla mnie to znak, że w Platformie powoli zaczynają wiać korzystne wiatry dla mojego pomysłu. Jestem pewien, że gdyby na koniec wystąpienia zapytał słuchaczy, czy są za ograniczeniem przywilejów związkowych, zapewne usłyszałby chóralne „tak!”.
 
Premier lubi mówić to, co chcą usłyszeć rozmówcy. Przemawiał do biznesmenów, więc był liberałem.  Jeszcze niedawno deklarował, że jest socjaldemokratą.
 
Na pewno ma zdolność wyczuwania nastrojów społecznych. To dobrze. W sytuacji, kiedy Platformie spada poparcie, naturalną sprawą jest zwrócenie się do podstawowego elektoratu. Czyli do ludzi, którzy sukces życiowy zawdzięczają głównie sobie i własnej zaradności. W przeciwieństwie do związkowców, którzy swoje osiągnięcia oparli na absurdalnych przywilejach przeszmuglowanych do ustawy na początku lat 90. na fali historycznych zasług „Solidarności”. W swej obecnej formule działania związki zawodowe to zwykłe szkodniki, które niszczą Polskę. Doprowadzają firmy do upadku, a w najlepszym przypadku blokują ich rozwój. Stąd przygotowywana przeze mnie ustawa.
 
Kiedy ją Pan zaprezentuje?
 
Ostateczny kształt projektu przedstawię w połowie września. Będę namawiał klub PO, żeby się nim zajął.
 
A jeśli koledzy z Platformy go nie poprą?
 
Schowam go do szuflady i poczekam na lepsze czasy.
 
To chyba już czas szykować szufladę. Trudno uwierzyć, że przed wyborami, Platforma będzie chciała uderzać w tysiące osób zrzeszonych w związkach.
 
Wychodzi pan z błędnego założenia, że za związkami zawodowymi stoją olbrzymie rzesze ludzi pracy. W rzeczywistości związkowcy reprezentują interesy niewielkiej grupy osób. Głównie zawodowych działaczy związkowych. W „Solidarności” nauczycielskiej są osoby, które na kilkanaście lat pracy uczyły dzieci przez pół roku. Pozostałą część zawodowej kariery byli działaczami. A państwo im za to płaci. Tymczasem większość Polaków pracuje w małych i średnich przedsiębiorstwach, w których żadne organizacje pracownicze nie działają. Coraz więcej prowadzi własny biznes, wielu pracuje bez etatu. Związki zawodowe nie tylko tym ludziom nie pomagają, ale wręcz im szkodzą, opóźniając rozwój kraju.
 
Co Pan proponuje?
 
Najważniejszy postulat w moim projekcie to likwidacja etatów związkowych, które mają obowiązek finansować pracodawcy. W dużych firmach to są ogromne pieniądze. Na przykład w PKP Cargo prawie 10 mln złotych, które mogłyby być przeznaczone na stworzenie realnych miejsc pracy. Druga propozycja to zakaz prowadzenia przez związki działalności gospodarczej. Bo to ogromne pole do nadużyć.
 
Związki tłumaczą, że pozwala to im finansować działalność na rzecz pracowników.
 
W rzeczywistości nieraz funkcjonują jak pewnego rodzaju mafia gospodarcza. Podam przykład, który usłyszałem od jednego z byłych wiceministrów. Prezes kopalni musi co roku zakupić dla swych górników określoną liczbę kasków ochronnych i latarek. Przychodzi do niego miejscowy szef związku i mówi, że jego organizacja przez przypadek dokładnie takim sprzętem handluje. „Albo pan kupi go od nas, albo będziemy strajkować”. Więc prezes kalkuluje i kupuje. Ulega szantażowi, płaci haracz, bo nie stać go na strajk. Inną patologią jest też zasada, że nie można zwolnić funkcyjnego pracownika związku.
 
To ochrona przed ewentualnymi represjami ze strony pracodawcy.
 
Problem w tym, że tych chronionych „funkcyjnych” są całe zastępy. We wspomnianym już Cargo działają 144 związki zawodowe. Stopień tak zwanego uzwiązkowienia w Jastrzębskiej Spółce Węglowej wynosi na przykład 107% czyli w teorii ma ona więcej związkowców niż pracowników. To możliwe, bo jeden człowiek może się zapisać do kilku związków równocześnie. W efekcie tworzone są nieformalne układy mające na celu „wymianę zarządów”.  
 
Czyli?
 
Porozumienie: ja pana popieram w wyborach na szefa związku „X”, a pan mnie na wiceprzewodniczącego związku „Y”. W efekcie i pan, i ja jesteśmy nie do ruszenia. Sprytne, prawda? Dlatego w swym ostatecznym projekcie zawrę zakaz działania w kilku organizacjach związkowych jednocześnie. To przynajmniej częściowo ukróci nadużycia. Chcę też wprowadzić dwa rozwiązania symboliczne: zwolnienie przedsiębiorców z obowiązku udostępniania lokalu związkom zawodowych i zbierania składek na ich rzecz.
 
A może Pana projekt to polityczna zemsta? Kiedy szef „Solidarności” was nie atakował, antyzwiązkowych rozwiązań nie przygotowywaliście. A teraz, gdy na kongresie PiS nazwał premiera „tchórzem i kłamcą”, szykuje Pan na niego bat.
 
Ustawę przygotowywałem już wcześniej. Ale nie ukrywam, że słowa Dudy bardzo mi pomogły. Mam przewrotną nadzieję, że teraz, przy okazji protestów, zaserwuje nam kolejną porcję głupich wystąpień. Tym samym zjednując zwolenników moim rozwiązaniom.
 
Pan nie pozostaje dłużny. Na swym blogu nazywa Pan związki „politycznymi gangami”.
 
Mam za to nawet sprawę w prokuraturze. Wyobraża pan sobie, że OPZZ żąda, by za wpis w internecie ścigano mnie w trybie karnym? Złożyli już nawet odpowiedni wniosek!
 
Broni pana immunitet. Zrzeknie się Pan?
 
Z cała pewnością nie. Prawdziwą intencją związkowców jest zablokowanie prowadzonych przeze mnie prac nad ustawą ograniczającą ich przywileje. To próba uniemożliwienia mi wykonywania mandatu senatora.
 
Przecież nie ścigają pana za pracę nad ustawą, tylko za obraźliwe słowa.  
 
Piotr Duda używa podobnych. Zniżyłem się do jego języka, żeby mnie zrozumiał. Poza tym czy naprawdę przesadziłem? Niektórzy działacze naprawdę zachowują się jak gangsterzy. Znam przypadek, kiedy skonfliktowani z dyrekcją związkowcy z supermarketu wezwali górników, żeby blokowali w ich sklepie kasy. Kilka takich akcji i sklep bankrutuje, bo ludzie przestaną w nim robić zakupy. Ktoś takim praktykom musi powiedzieć „nie”. Uważam, że powinna to zrobić Platforma.
 
Powinniście się spieszyć. Poparcie wam spada, rosną za to notowania PiS. 
 
Myślę, że ten trend się szybko skończy. Wystarczy, że ludzie poczytają najnowsze wywiady Jarosława Kaczyńskiego, w których zapowiada wprowadzenie podatków karnych dla przedsiębiorców. Brzmi złowieszczo, prawda?
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (79)

Inne tematy w dziale Polityka