Otóż, jeśli kwestią partyjnych wyborów mają się – wedle prominentnego polityka jakiejś partii – zajmować nie tylko jej krajowe władze, ale i prokuratura, a co więcej w wewnątrzpartyjnej dyskusji słychać liczne głosy zrozumienia dla takiego posunięcia, to trzeba sobie to wprost powiedzieć, że weszliśmy w fazę poważnej autodestrukcji. Autodestrukcji, z której wyjść można tylko naprawdę metodami radykalnymi. A taką metodą są moim zdaniem – w tej sytuacji – tylko przyspieszone wybory parlamentarne.
Dziś pogłębiam mój post sprzed kilku dni. Pisałem w nim, że – moim zdaniem – sytuacja rozwija się w kierunku przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Oczywiście, nie jestem tego w 100% pewien, ale – tak przypuszczam (http://jflibicki.salon24.pl/544823,no-to-mamy-wybory). Dlaczego?
Otóż moim zdaniem stan wewnętrznego napięcia i wzajemnej niechęci w PO jest tak duży, że wydaje się być już nie do opanowania metodami tradycyjnymi. Owszem, premier jest w partii silnym i niekwestionowanym liderem, wzmocnionym bezpośrednim rezultatem wyborów na przewodniczącego partii, ale nawet on chyba nie jest już w stanie opanować tych emocji. Dodajmy przy tym – emocji autodestrukcyjnych.
Z ich skali zdałem sobie sprawę kilka dni temu, gdy zobaczyłem kolegę europosła Borysa organizującego sobie konferencję prasową przed legnicką prokuraturą. Konferencję, na której oznajmiał, iż za kilka minut złoży w niej doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez europosła Protasiewicza i jego stronników podczas partyjnych wyborów na Dolnym Śląsku (http://www.tvn24.pl/wiadomosci-wroclaw,44/stronnik-schetyny-o-sytuacji-w-po-wypalac-goracym-zelazem,367363.html#autoplay).
Otóż, jeśli kwestią partyjnych wyborów mają się – wedle prominentnego polityka jakiejś partii – zajmować nie tylko jej krajowe władze, ale i prokuratura, a co więcej w wewnątrzpartyjnej dyskusji słychać liczne głosy zrozumienia dla takiego posunięcia, to trzeba sobie to wprost powiedzieć, że weszliśmy w fazę poważnej autodestrukcji. Autodestrukcji, z której wyjść można tylko naprawdę metodami radykalnymi. A taką metodą są moim zdaniem – w tej sytuacji – tylko przyspieszone wybory parlamentarne.
Na koniec trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Otóż nagrań tych, które dotąd ujrzały światło dzienne, dokonali dolnośląscy działacze powiatowi. A jeden z nich mówił coś nawet, że zrobił to „dla własnego bezpieczeństwa”. Skoro więc tak, to można przypuszczać, że nie tylko oni dwaj zorganizowali sobie taką – wedle własnego konceptu – polisę ubezpieczeniową. Że – jak twierdzą niektórzy dziennikarze – tych nagrań jest naprawdę sporo. Więc jak można najszybciej uporządkować tę smutną sytuację? Moim zdaniem – tylko przyspieszonymi wyborami. Ale może ja się mylę? Może w tej analizie górę bierze we mnie natura komentatora, a nie polityka? Może…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (33)