Czy dziś pomoże także w wyciągnięciu z kłopotów Platformy Obywatelskiej, tak jak wyciągnęła nas? Zna dobrze słabości PiS – w końcu była autorką i twarzą najbardziej udanej, ze wszystkich dotychczasowych, kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego.
No i po rekonstrukcji. Mamy w nowych rolach trzy panie i czterech panów. Ja chciałbym poświęcić nieco uwagi dwójce z nich, Mateuszowi Szczurkowi i Joannie Kluzik-Rostkowskiej. Szczurka nie znam osobiście. Nie jestem też ekonomistą. Ale na poziomie lokalnym zetknąłem się parę razy z sytuacją składania oferty funkcji publicznej profesjonaliście. Zwykle kończyło się to źle dla funkcji publicznej. Kończyło się źle, bo kandydat odmawiał przyjęcia propozycji. Dlaczego?
Bo bał się zarzutu upolitycznienia swej zawodowej marki. Bał się gorszych warunków finansowych. Bał się takiego zbiegu okoliczności, który bez jego winy wysadzi go z siodła. Jak widać Mateusz Szczurek – wybitny profesjonalista - tego się nie boi. Czemu się nie boi? Możliwości są dwie. Albo dostał po prostu bardzo daleko idącą wolną rękę, ma zdecydowaną wizję i determinację, aby ją wprowadzić w życie, a przy tym jest patriotą, albo jest to wariant drugi. Że przeszarżował. Przecenił swoje możliwości. Dał się skusić na ministerialny blichtr i wkrótce i ugrzęźnie w politycznej materii. Materii, której nie zna i nie rozumie. Mam głęboką nadzieję, że to jest jednak wariant pierwszy. Że Szczurek dobrze ocenił sytuację, dobrze to skalkulował.
I osoba druga. Joanna Kluzik – Rostkowska. Osoba, której bardzo wiele zawdzięczam. Dzięki, której jestem tu gdzie jestem. Ktoś może powiedzieć, że nie ma kwalifikacji politycznych, bo projekt PJN, któremu szefowała nie wypalił. Błąka się po jakiś marginesach polskiej polityki. Ja jednak uważam inaczej. Tamtego projektu po prostu nie dało się uratować. Zbyt wiele było w nim postpisowskości. Zbyt wielu jego uczestników chciało tworzyć po prostu PiS light, zamiast zdecydowanie odciąć się od partii Jarosława Kaczyńskiego. Co więc mógł zrobić kapitan, który od początku wsiadł na okręt przechylony na jedną, pisowską burtę? Co mógł zrobić kapitan, który zobaczył, że większość załogi znajduje jakąś dziwną satysfakcję w siedzeniu właśnie na tej burcie, która jest systematycznie podtapiana? Że chce być zatopiona? Taki kapitan mógł po prostu zaproponować – tym, którzy tego chcieli – aby wsiąść na przepływający obok wielki parowiec. I Joanna Kluzik-Rostkowska to zrobiła. Tych, którzy tego chcieli, za których była odpowiedzialna, spokojnie i pewnie przeprowadziła do nowych warunków. Także i mnie. To jest dowód najwyższych politycznych kwalifikacji.
Ma Joanna jeszcze jedną cechę. Zawsze była po prostu fachowym, kompetentnym i profesjonalnym ministrem. Sprawnym szefem, przepychającym najtrudniejsze merytoryczne kwestie. Robiła to z sukcesem. W ministerstwie edukacji też tak będzie.
Od czasów PJN zawsze nazywałem ją - i dotąd żartobliwie nazywam - Przewodniczącą. Bo w PJN-ie właśnie taką przewodniczącą była. Kimś, kto przewodniczy budując zespół, nie zaś prezesuje. I jak napisałem powyżej wykazała się w tym wszystkim połączeniem kwalifikacji politycznych i merytorycznych. I mimo głęboko różniących nas światopoglądowych zawsze będę powtarzał, że bardzo przydała się Polsce, a nas wyciągnęła z kłopotów. Czy dziś pomoże także w wyciągnięciu z kłopotów Platformy Obywatelskiej, tak jak wyciągnęła nas? Zna dobrze słabości PiS – w końcu była autorką i twarzą najbardziej udanej, ze wszystkich dotychczasowych, kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego. Wie więc też jak z PiS walczyć. Czy więc pomoże wyciągnąć rząd z sondażowych kłopotów? Pomoże w ponownym wyprzedzeniu PiSu? Wierzę, że tak!
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (29)