Czytając dzisiejsze wynurzenia Pisoidów o Joannie wygląda na to, że była ona kolejną pomyłką w personalnych wyborach najlepszego w dziejach, polskiego Prezydenta. Więc czy on był naprawdę najlepszy? Czy to nie był człowiek pech? Przynajmniej, jeśli chodzi o rękę w doborze współpracowników?
Dziś krótko. Joanna Kluzik - Rostkowska zbiera niezłe cięgi. Cięgi przede wszystkim od polityków i propagandystów PiS-u I tak na przykład Artur Górski ze szpitalnego łóżka - życzę mu bardzo szybkiego powrotu do zdrowia - ogłasza, że polskie dzieci trzeba chronić. Że Joanna to prawdziwa katastrofa (http://www.fronda.pl/a/joanna-kluzik-rostkowska-nowym-ministrem-edukacji-smiechu-warte-albo-raczej-przerazajace,32110.html).
Podobnie uważają wzorowi uczniowie Zygmunta Broniarka, którzy piórem jednego z braci Karnowskich, głoszą, iż: „jej wolty polityczne i Tuskowi nie pozwalają spać spokojnie. Kto raz zdradził zawsze może zdradzić” (http://wpolityce.pl/dzienniki/jak-jest-naprawde/67530-troche-swiezej-krwi-pojawilo-sie-w-nekanym-korupcja-i-zdemoralizowanym-otoczeniu-donalda-tuska-ale-on-jest-jak-wampir-posili-sie-i-rozejrzy-za-kolejnymi-ofiarami).
No dobra. Przyjmijmy, że Joanna Kluzik - Rostkowska to dla polskiej edukacji prawdziwa katastrofa. Niech wam będzie. Ale - trzeba spytać w takim razie - kto tę Aśkę wpuścił do polskiej polityki? Kto ją wykreował? Czy nie -waszym zdaniem najlepszy prezydent Tysiąclecia - Śp Lech Kaczyński? Nie wiem czy swego czasu Michał Karnowski zwalczał Joannę Kluzik- Rostkowską - bo wzorem swego mistrza Broniarka na różnych etapach swej „dziennikarskiej” kariery wykazywał stosowną etapową„mądrość” - ale faktem jest, że Górski zwalczał ją zawsze. Zwalczał wbrew intensywnej promocji Lecha Kaczyńskiego. Czyżby Lech Kaczyński, aż tak bardzo się pomylił? Czyżby promował kogoś, przed którym trzeba chronić polskie dzieci?
Chociaż… Czemu nie? Chłop naprawdę miał rękę! Swego czasu promował przecież prokuratora Janusza Kaczmarka na Ministra Spraw Wewnętrznych. Czytając dzisiejsze wynurzenia Pisoidów o Joannie wygląda na to, że była ona kolejną pomyłką w personalnych wyborach najlepszego w dziejach, polskiego Prezydenta. Więc czy on był naprawdę najlepszy? Czy to nie był człowiek pech? Przynajmniej, jeśli chodzi o rękę w doborze współpracowników? Ale jeśli tak, o miejcie Panowie odwagę i powiedzcie, wprost, że personalia to był poważny defekt zmarłego prezydenta. Może jednak on nie był taki idealny?
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (82)