fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
1220
BLOG

Smoleńsk. Jak po śmierci uciążliwego sąsiada

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 60

  

Jeśli więc profesor Krasnodębski pyta, czemu Polacy zobojętnieli na Smoleńsk, to moim zdaniem odpowiedź jest prosta. Jest to niechęć do permanentnej żałoby po PiSie. Po ludziach, którzy permanentnie i na różne sposoby uprzykrzają im życie. Współczuć, przejąć się dramatem, próbować pomóc w najcięższych dniach? I owszem. Ale kto z nas latami żyłby w smutku po naprawdę upierdliwym sąsiedzie?
 
Oj… Dziś od rana na prawicowych portalach będzie się działo! Dlaczego? Bo tygodnik „Do Rzeczy” opublikował kolejne zdjęcia „ze Smoleńska” Donalda Tuska i Władimira Putina. Zdjęcia, które mają – jak rozumiem „wstrząsnąć Polską”. No i wstrząsną. Tymi właśnie portalami. Portalami, które w tych sprawach wstrząsają się już zawodowo. Na zawołanie. I pewno też – za niezłą gratyfikację.
 
Wszystkie te wstrząsy na nic się jednak zdają. I nawet osoby bliskie tymże portalom wydają się to dostrzegać. Mój tekst wrzucam do sieci po północy, więc nie mam możliwości znać całej zawartości tego tygodnika, ale z tego co się wczoraj doczytałem, musi to dostrzegać nawet sam profesor Krasnodębski. We fragmencie przytoczonego artykułu pisze bowiem tak: „Dlaczego Polacy z taką obojętnością przyjmują postępowanie władz w tak dramatycznej sprawie, która przecież dotyczy także ich – ich bezpieczeństwa, suwerenności, godności? Dlaczego nie tylko nie domagali się ustąpienia Tuska i jego rządu, ale także ponownie powierzyli mu władzę w 2011 r. i wybrali na prezydenta Bronisława Komorowskiego?” (http://dorzeczy.pl/44-co-ujawnilo-zdjecie-ze-smolenska). No właśnie. To jest – jak odpowiadał Lesław Maleszka w film „Trzech kumpli”, na problem dlaczego donosił – doskonałe pytanie.
 
Otóż odpowiedzi może być tutaj kilka. Bo części z tych ludzi podoba się po prostu PO i jej program. Bo inna część uznaje opowieści Antoniego Macierewicza w sprawie Smoleńska za czysty nonsens. Ale moim zdaniem jest jeszcze – na pytanie, czemu ludziom smoleński dramat spowszedniał – odpowiedź inna. Otóż spora część opinii publicznej – dzięki usilnym zabiegom samego PiSu – postrzega tę katastrofę nie, jako tragedię narodową, a jako dramat PiSu. I jako takich – pisowskich ofiar – zwyczajnie ich nie lubi.
 
To trochę tak, jakby mieć do kogoś pretensje za to, że po trzech latach nie porusza go fakt, iż nie lubiany sąsiad, wraz z całą rodziną, otruł się tlenkiem węgla. Sąsiad, który –dodajmy – przez 30 lat wszczynał sąsiedzkie awantury z byle powodu, podrzucał nam przez płot sterty śmieci i obmawiał za plecami.
 
Co jest w przypadku PiSu tymi śmieciami? Otóż ciągłe zapowiedzi „naprawienia” podstaw III RP wielu ludzi traktuje, jako zapowiedź zabrania im tego, czego się przez minione 25 lat dorobili. Jako wszczynanie ciągłych awantur i robienie bałaganu, a po sprawie doktora G – jako zapowiedź sprawdzania czy aby dany obywatel, w szpitalu powiatowym w Łowiczu, gdy 40 lat temu przybył tam z rodzącą żoną – nie wręczył ordynatorowi bombonierki z Pewexu.
 
Jeśli więc profesor Krasnodębski pyta, czemu Polacy zobojętnieli na Smoleńsk, to moim zdaniem odpowiedź jest prosta. Jest to niechęć do permanentnej żałoby po PiSie. Po ludziach, którzy permanentnie i na różne sposoby uprzykrzają im życie. Współczuć, przejąć się dramatem, próbować pomóc w najcięższych dniach? I owszem. Ale kto z nas latami żyłby w smutku po naprawdę upierdliwym sąsiedzie?
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (60)

Inne tematy w dziale Polityka