Wielokrotnie pisałem na tym blogu krytycznie o tragicznie zmarłym Prezydencie. Kult jego osoby panujący w PiSie uważam za małpi. Za rodzaj idolatrii. Nie zmienia to faktu, że nazywanie ulic, placów czy mostów imionami zmarłych tragicznie głów państw, jest w naszym kręgu kulturowym czymś naturalnym.
W Bydgoszczy radni – chyba w większości z PO – wycofali się z wcześniejszej decyzji nazwania mostu imieniem Lecha Kaczyńskiego (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15039407,Most_w_Bydgoszczy_jednak_nie_im__Lecha_Kaczynskiego_.html?lokale=poznan#BoxWiadTxt).
Wielokrotnie pisałem na tym blogu krytycznie o tragicznie zmarłym Prezydencie. Kult jego osoby panujący w PiSie uważam za małpi. Za rodzaj idolatrii. Nie zmienia to faktu, że nazywanie ulic, placów czy mostów imionami zmarłych tragicznie głów państw, jest w naszym kręgu kulturowym czymś naturalnym. Naturalnym, o ile rzecz jasna proceder ten nie jest stosowany przesadnie. Przesadnie to znaczy, że most ma nosić czyjeś imię w sytuacji, gdy jest już w tym mieście ulica czy skwer danego patrona.
Takiej sytuacji chyba jednak w Bydgoszczy nie ma. A skoro nie ma, to tamtejsi radni, moi partyjni koledzy wykazali się zdaje się w tej sprawie zwykłą małostkowością. Dodajmy – brzydką małostkowością…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (96)