fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
430
BLOG

Jeszcze o głosowaniu rodzinnym

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 21

  

Jest on na tyle kontrowersyjny, że jest powszechnie komentowany i cały weekend był przedmiotem rozważań rozlicznych publicystów. Że rozważań krytycznych? Nie szkodzi! Ale żył! Dla każdego politycznego bytu to wymarzona sytuacja, gdy o zgłoszonym przez niego pomyśle się mówi. W tej sytuacji tak było!
 
Pomysł rodzinnego głosowania, przedstawiony przez Jarosława Gowina jako sztandarowy postulat jego nowej partii, Polska Razem, został dość powszechnie skrytykowany. Moim zdaniem zupełnie niesłusznie. Bo chociaż wymaga on jeszcze gruntownego dopracowania, to zgłaszając go, były minister sprawiedliwości, osiągną przynajmniej kilka celów.
 
Po pierwsze jest on na tyle kontrowersyjny, że jest powszechnie komentowany i cały weekend był przedmiotem rozważań rozlicznych publicystów. Że rozważań krytycznych? Nie szkodzi! Ale żył! Dla każdego politycznego bytu to wymarzona sytuacja, gdy o zgłoszonym przez niego pomyśle się mówi. W tej sytuacji tak było!
 
Po drugie. Gowin tym pomysłem jasno pokazał kierunek. Kierunek, w którym z punktu widzenia ciągłości państwa ważniejsi są ci, co dzieci mają, niż ci, co ich nie mają. Ważniejszy jest oczekujący 5tego dziecka poseł Jacek Tomczak niż bezdzietny senator Libicki. Może się to komuś podobać lub nie (i pewnie nie podoba się to wielu bezdzietnym), ale taka jest twarda i gorzka prawda.
 
Po trzecie. Ten postulat bardzo trafia w gusta pewnej określonej społecznej grupy. Grupy, którą Platforma ostatnio odrzuciła. Grupy domagającej się referendum w sprawie 6latków. Oczywiście. Trudno powiedzieć ile osób z tej grupy przekona do siebie Zielona Jabłuszko, ale z pewnością wszyscy wchodzący w jej skład życzliwie przyjmą fakt, że po odtrąceniu jej inicjatywy przez rządową koalicję jest jakiś polityk, który wyciąga do nich rękę…
 
Po czwarte. Wykpiwającym pomysł Gowina, którzy mówią, że na przykład 17 latki mają inne poglądy niż rodzice, podaję jedną z możliwych dróg jego modyfikacji. Proszę bardzo! Obniżmy wiek czynnego prawa wyborczego do 15 lat! Oczywiście. Można twierdzić, że i 10 latek może mieć własne preferencje polityczne, ale jest to jednak twierdzenie dość teoretyczne. I proszę bardzo! W duchu parytetów, przy na przykład trójce dzieci poniżej 15 roku życia przypiszmy dwa głosy matce, a jeden ojcu.
 
I na koniec. Jednym mnie Jarosław Gowin zdziwił. Czym? Opowieściami – jak rozumiem przejętymi od dawnych PJNowców – jak to zdradziła ich Joanna Kluzik – Rostkowska. Dziś powtórzył to świeżo upieczony członek PR, Marek Migalski. Więc tutaj dwie małe uwagi. Nie jest winą popularnej Kluzicy, że – w większości z powodu małpiej miłości do śp. Lecha Kaczyńskiego – dzisiejsi partyjni koledzy Jarosława Gowina nie skorzystali z politycznej propozycji PO. Wszyscy ją dostali. Jak mawiał mój pradziadek: jak nie chce, niech nie jedzie! Gdzie w tym wszystkim zdrada? I uwaga druga. Zdrada to ulubione słowo z arsenału pisowskiej retoryki. Szczerze odradzam więc jego nadużywanie. I oby nie było symptomem zjawiska, które – moim zdaniem – było przyczyną klęski PJN. Oby się nie okazało, że Jarosław Gowin przyjął na swój pokład pogrobowców Lecha Kaczyńskiego…
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka