Czyżby miało się jednak okazać, że jest on po prostu głównym architektem afery taśmowej? Że to zawodowy koniec wcale nie Romana Giertycha, a Piotra Nisztora?
Media opisują dziś rozmowę, jaką – przed trzema laty – obecny dziennikarz Wprost, Piotr Nisztor miał prowadzić z mecenasem Romanem Giertychem. Rozmowa miała dotyczyć tego, na jakich warunkach dziennikarz zrezygnowałby z wydania książki o Janie Kulczyku (http://wyborcza.pl/1,75478,16274370,Jak_nagrali_Giertycha.html#MT).
Otóż moim zdaniem, odkładając na bok zapowiadane poboczności, takie jak choćby opinie mecenasa o osobach homoseksualnych w polskiej polityce, to fakty są następujące.
Otóż – znów moim zdaniem adwokat – bez uszczerbku dla swej zawodowej reputacji – ma prawo w czyimś imieniu prowadzić finansowe rozmowy by do jakiejś publikacji nie doszło. Natomiast dziennikarz – o ile taka rozmowa nie jest z jego strony uzasadnionym blefem – taką rozmową reputację zawodową po prostu traci.
A co o tej rozmowie pisze tygodnik Wprost? O zachowaniu podczas niej Piotra Nisztora? Otóż pisze, że sam Nisztor, wbrew temu, co mówi Giertych, wcale nie żąda pieniędzy, unika deklaracji. inicjatywa w rozmowie jest po stronie mecenasa. Otóż prowadzi on tę rozmowę i nic nie wiemy o tym by był to właśnie blef.
I jeszcze jedno. O ile wiem – niech mnie ktoś w tej sprawie wyprowadzi z błędu - to chyba książka Nisztora o Janie Kulczyku dotąd się nie ukazała? Czyżby więc ktoś w negocjacjach zwyczajnie przelicytował mecenasa Giertycha?
Jakiś czas temu pisałem na tym blogu, że w całej sprawie podsłuchowej Piotr Nisztor może okazać się słabym punktem tygodnika Wprost (http://jflibicki.salon24.pl/591704,czy-redaktor-nisztor-to-slaby-punkt-wprostu).
Czyżby miało się jednak okazać, że jest on po prostu głównym architektem afery taśmowej? Że to zawodowy koniec wcale nie Romana Giertycha, a Piotra Nisztora?
Tu polityka zaczyna swój dzień:www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (39)