Łamanie art. 45 Konstytucji RP
Czy zwykły obywatel ma jeszcze jakieś prawa? Czy sąd może skazać niewinnego człowieka wbrew dowodom? Czy Polska jest praworządnym państwem?
2 obserwujących
25 notek
5401 odsłon
  188   0

Skandaliczna sprawa sądowa - odc. 8 - HISTORIA PRAWDZIWA

#Sądownictwo #przemoc #wymiarsprawiedliwosci

Następny odcinek (9)

Materiał opracowany na podstawie dowodów zgromadzonych w aktach sprawy oraz nagrań dokumentujących zdarzenia będące przedmiotem śledztwa i analizy procesowej na rozprawie sądowej. 

Poprzednie odcinki:

Część 1  Część 2  Część 3  Część 4  Część 5  Część 6  Część 7

Ciąg dalszy:

Ciężko jest zrozumieć postępowanie Marka R. Jak można dążyć do zniszczenia rodziny własnego dziecka, aby zatrzymać nieruchomość? Patrząc obiektywnie, to fikcyjne zapisanie mieszkania na córki by nie płacić podatku, jest zwykłym przestępstwem. Marek R. wciąga w to przestępstwo nieświadome niczego swoje córki, mami ich rzekomą darowizną i udaje dobrego tatusia. Mało tego, podczas rozmowy ze swoją teściową, przedstawionej w trzecim odcinku, Marek R. mówi o darowiźnie teściowej, mówiąc:

"Myśmy już część majątku przekazali dziewczynom. Mają dziewczyny, to mieszkanie, tak? Zapisane ,gdzieś tam w księgach wieczystych, one też … . I to będzie sukcesywnie kroczyć. Sukcesywnie będziemy im przekazywać. Im będziemy starsi, im bardziej będą się pojawiały, dzieci i tak dalej.. (...) No, my będziemy się wycofywać. Już mamy 50 i 45 lat i już zaczęliśmy od paru lat proces przekazywania majątku młodym. W jakiej sytuacji mama jest? Mama ma 70 lat, mama nie przekazała żadnego majątku młodym. Mało tego, mama jest na księdze wieczystej właścicielem majątku który, za którym myśmy zapłacili, tak? Działka nad jeziorem, domek. Mama ma to 75% tego, tak? Ja nie widzę, żeby nam coś przekazała..."

Manipuluje starszą panią tak, aby czuła się zobowiązana do przekazania swojego majątku, bo przecież Marek R. jest młodszy od niej i już przekazuje majątek córkom. Ale znając dobrze tę historię wyraźnie widać jak Marek R. kłamie.. i wygląda na to, że dla niego dobra materialne są więcej warte niż rodzina. Jest gotów na najbardziej nikczemne czyny, aby tylko niczego, nikomu nie dać, albo jak najwięcej od innych wyciągnąć. Z własnym ojcem latami toczy spór sądowy o nieruchomość, nie potrafi się z nim porozumieć i własnego ojca nazywa "byłym ojcem". 

Jest kwiecień, donos na policję na żonę Bartka R. został złożony przez jej ojca, nagrania się skończyły i o tym co się działo podczas tego 1,5 miesiąca do wypadku wie tylko żona Bartka R. i prawdopodobnie jej ojciec. Dla Bartka cała sytuacja była kompletnym zaskoczeniem i do dziś (siedząc w więzieniu za to, że miał usiłować zabić swoją żonę!)  próbuje zrozumieć co się stało 2 czerwca. Nie ma żadnych dowodów, faktów, które pozwoliłyby zrekonstruować dalsze wypadki i zdarzenia. Są tylko zeznania.

Przed zdarzeniami z 2 czerwca, kobieta wraz mężem przyjeżdżają w odwiedziny do matki Bartka jak mieli w zwyczaju często czynić. Jednak pod koniec wizyty, gdy Bartek zaczął się zbierać do odejścia, kobieta powiedziała, żeby jechał sam, a ona przyjedzie później. Jednak nie wracała do domu. Znalazła sobie zajęcie – malowanie fresku na ścianie w pokoju dziecięcym, co zajęło jej całe 10 dni. W tym czasie dzwonili z mężem do siebie i odbywali długie rozmowy. Prawdopodobnie mąż pytał dlaczego nie wraca, a ona odpowiadała, że maluje na ścianie obraz. Jednak prawda musiała być inna. Obserwując ją ojciec Bartka widział, że dręczy ją jakiś problem. Widział, że jest to coś, z czym nie tylko nie potrafi się zmierzyć, ale czego nie potrafi sobie nawet zdefiniować, przedstawić sobie jako sytuację do rozwiązania. Dziś uważamy, że tym problemem był jej ojciec, który musiał nakłonić ją do czegoś, czemu ona nie umiała sprostać, czyli do przeprowadzenia jakiegoś sabotażu małżeństwa, co umożliwiłoby przeprowadzić rozwód z orzeczeniem winy męża. Wiemy, że brzmi to jak zupełny absurd, ale czy fałszywy donos na jej rodzinę jej ojca z powodu fałszywej darowizny, to czy to też nie jest czysty absurd.
Kiedy kobieta w końcu postanowiła wrócić do domu, odwożący ją samochodem ojciec Bartka zapytał: „Czy Bartek cię źle traktuje?” Na co ona odpowiedziała: „Nie, Bartek ma rację, że powinnam się zmienić.” Odpowiedź ta wszystko wyjaśnia, gdyż to młode małżeństwo miało tylko jeden problem – zależność kobiety od swojego ojca.

Trudno jest odtworzyć rzetelnie i obiektywnie dzień 2 czerwca. Biorąc pod uwagę to, co się działo przed tym dniem, można przyjąć, że nie wszystko wyglądało tak, jak to chciały przedstawić strony, a zwłaszcza strona skarżąca. By móc w miarę dobrze prześledzić to, co działo się 2 czerwca, trzeba czytać zeznania stron pod kątem ich niespójności i niekonsekwencji. Tego nikt i nigdy nie zrobił w tym postępowaniu.

Żona Bartka R. nie nocowała z 1 na 2 czerwca w domu. Twierdziła, że mąż jej nie wpuścił do mieszkania i ona była zmuszona nocować w piwnicy. Dziwi to, że podczas procesu sądowego oraz podczas postępowania przygotowawczego, ani prokurator, ani sędzia, ani adwokat Bartka R, nie wykonał oględzin tej piwnicy i że nikt nie zażądał, aby żona Bartka R. pokazała jak nocowała w tej piwnicy. Czy siedziała, czy leżała, czy w jakiś inny sposób tam się umieściła, aby mogła spać. Wymiary piwnicy to 2,5m na 1,5m, a dodatkowo była ona bardzo zagracona. Trudno byłoby tam spędzić noc. Nie ma w aktach oględzin piwnicy, a także nie ma w zeznaniu żony Bartka R. słowa o tym, jak ona spała w małej i zagraconej piwnicy. Bartek R. zeznał, że żona wróciła do domu ok 4 nad ranem, a całe zeznanie kobiety o tym, że mąż nie wpuścił jej do domu kłóci się z tym, że pisał do niej smsy, dlaczego nie wraca do domu. Zeznanie żony Bartka R. miało na celu co innego, aby skierować podejrzenie na męża, że on stoi za jej wyjściem z mieszkania przez balkon 2.06.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale