23 obserwujących
365 notek
552k odsłony
  1529   2

Co dalej z RPO? Banalnie proste, nie wybierać!

Najwyższy czas skończyć maraton wybierania nowego RPO, było pięć bezskutecznych podejść i wystarczy. Po ostatniej próbie jest już jasne, prawdziwie niezależnego kandydata na tę funkcję się nie znajdzie, skoro za takiego nie mogła uchodzić senator Lidia Staroń. L.Staroń, była członkini PO, przez trzy kadencje posłanka z tej partii, w 2015r wystąpiła z Platformy i jako niezależny polityk, wspierana przez własny komitet wyborczy, dostała się do Senatu pokonując kontrkandydatów zarówno z PiS, jak i z PO. Została też wówczas szefową Koła Niezależnych Senatorów, które, przez zawirowania w Senacie, po roku się rozpadło. W wyborach do Senatu w 2019r Lidia Staroń swój wyborczy sukces powtórzyła i ponownie stanęła na czele reaktywowanego Koła Niezależnych Senatorów. Pani Staroń od dawna jest znana ze swojej społecznej działalności, głównie z obrony osób pokrzywdzonych, m.in. przez spółdzielnie mieszkaniowe i komorników sądowych. Zajmowała się też pomocą dla rodzin dotkniętych skutkami alkoholizmu, a także krzewieniem znajomości prawa wśród starszej młodzieży. Ma na swoim koncie kilkanaście tysięcy spraw, którymi zajmowała się, jako polityk i osoba wspierająca tych, którzy byli pokrzywdzeni przez różne instytucje, jak i osoby z najbliższego otoczenia. Przez długie lata swojej działalności politycznej jest bardzo aktywna w Sejmie i Senacie. Jak się przekonaliśmy, to wszystko za mało, by mogła zastąpić na stanowisku RPO, prawnika, a i owszem, ale jednostronnie ukierunkowanego na swoje obowiązki, czyli dr hab., to hab. zdobyte już na stanowisku RPO, pana Adama Bodnara. Jednym z powodów, jak uzasadniał to były szef NIK, kolega pani Staroń z KNS, senator Kwiatkowski, który głosował przeciwko jej kandydaturze, był brak prawniczego wykształcenia pani senator. To kolejny dowód, jak można manewrować terminem „niezależność”, który powinien być najważniejszą zaletą RPO, bo bez tej niezależności to stanowisko, ten urząd, nic nie znaczą. A najlepszym dowodem na to „nic nieznaczenie” jest przebieg kadencji Adama Bodnara, skrajnie lewicowego we własnych poglądach i takiegoż w swoim działaniu. Pamięta ktoś aktywność pana rzecznika Bodnara inną, niż wyraźnie naznaczoną lewactwem, obroną przed rzekomo systemowym krzywdzeniem społeczności LGBT+, albo politycznym interesem opozycji? Co gorsze, pan rzecznik swoją postawą naznaczył też swoich bliskich współpracowników i jak donoszą zaprzyjaźnione rzecznikowi media, będzie chciał zostawić takiego swojego zastępcę, który do czasu wyboru nowego RPO ma tym urzędem kierować. Lewicowe cwaniactwo ma dalej ośmieszać urząd, który od wielu już lat nie pełni tej roli, która była mu powierzona?

Pan Bodnar dla niezależności urzędu RPO zrobił tak niewiele, że w zasadzie można uznać, że zupełnie nic, a mimo to niektórzy nawołują, (radio TOK FM się kłania), by właśnie jego uznać wzorcem, tak pewnym, jakim jest wzór długości jednego metra, znajdujący się w Międzynarodowym Biurze Miar i Wag w Sèvres koło Paryża. Ten wzorzec od dawna wzorcem już nie jest, to już tylko historyczna pamiątka, a pan Bodnar nawet taką pamiątką, wzorowego RPO nie może być, chyba, że wyłącznie w negatywnym tego słowa znaczeniu, jak antyrzecznik, albo niedorzecznik.

Pięciokrotne próby wyboru RPO są dostatecznym dowodem na to, że ta funkcja w obecnej politycznej rzeczywistości straciła zupełnie na znaczeniu. Obie strony politycznego sporu, a głównie opozycja, widzą w tej funkcji wyłącznie swój partyjny interes, jak rzecznik nie będzie z ich szeregów, to będą w nieskończoność blokowali jego wybór. Kandydatura pani Lidii Staroń była ze strony PiS kompromisem, przecież to była posłanka z PO, a obecnie niezależna senator, dosyć często głosująca wbrew interesom partii rządzącej. Senat opanowany przez opozycję i na tą kandydaturę nie chciał się zgodzić? No i dobrze, teraz nie ma już argumentów, że szuka kandydata na RPO, który będzie rzecznikiem niezależny. Teraz PiS może się marszałkowi grodzkiemu odwdzięczyć, może zapowiedzieć, że partia rządząca będzie pracować rzetelnie, uczciwie, czyli długo, tak plus/minus 30 dni, a potem ogłosi, że czas pana B. już minął, rzecznika nie ma, to, albo urząd likwidujemy, albo powołujemy „komisarza”, który będzie rządził w zastępstwie RPO tak długo, aż Senat zmądrzeje.

PS. Zobaczymy pana Bodnara na dzisiejszej paradzie równości? Jeżeli tak, to tylko potwierdzi moje wywody, a jeżeli nie, to będzie znaczyć, że dla zachowania pozorów niezależności tym razem pan B. się tam nie pokazał.


Lubię to! Skomentuj113 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka