24 obserwujących
393 notki
593k odsłony
  1097   8

Czy Tusk, jako polityk, jest jeszcze Polsce potrzebny?

Wczoraj w TVP przypomniano sylwetkę Donalda Tuska („Nasz człowiek w Warszawie”), polityka, który, jakby na to nie patrzeć, miał duży wpływ na to, co w ciągu wielu lat działo się w naszym kraju. Tusk, jeden trzech założycieli Platformy Obywatelskiej, były premier polskiego rządu (2007-2014), były szef Rady Europejskiej (2014-2019), obecnie szef EPL (od 2019), pomimo tak bogatej „kariery”, w ostatnich latach głównie zagranicznej, koniecznie chce znowu wejść do polskiej polityki. Wielu powie, że już to zrobił, w czerwcu/lipcu ubiegłego roku siłą wdarł się w szeregi niegdyś porzuconej PO, przetrzebił zarząd tej partii ustanawiając się (wbrew partyjnemu statutowi) po. prezesa, a potem, po paru miesiącach, pozwolił łaskawie wybrać się, już bardziej legalnie, na szefa Platformy. Najwidoczniej jednak bycie szefem PO, to, jak na ambicje Donalda Tuska, zdecydowanie za mało, więc Tusk się odgraża, że musi swoją partię doprowadzić do zwycięstwa na PiS-em i, jak to sam mówi, a wierny, ale totalnie niezdarny B.Budka to po nim powtarza, „żelazną miotłą” ludzi PiS powymiatać ze stanowisk, by potem oddać swoje miejsce (stanowisko premiera?) w inne ręce. Jak znamy Tuska, który nic nie robi bezinteresownie, to pewnie myśli o kandydowaniu na prezydenta Polski, bo, tak by się mogło wydawać, tylko to jeszcze mogłoby zaspokoić jego wybujałe ego, skoro jego międzynarodowa kariera nagle zgasła.

Donald Tusk opuścił swoją partię i stanowisko premiera polskiego rządu nagle i niespodziewanie na przełomie maja/października 2014r, kiedy został wezwany do Brukseli na stanowisko szefa Rady Europejskiej, najprawdopodobniej z woli swojej wielkiej promotorki, a zarazem kanclerza, by nie powiedzieć „kanclerki” Niemiec, Angeli Merkel. Propozycja była na tyle kusząca, nie tylko finansowo, ale i ambicjonalnie, że Donald Tusk bez skrupułów porzucił swoją partię, która miała coraz większe kłopoty wizerunkowe w polskim społeczeństwie, ale i też stanowisko premiera, czego nie rozumieli nawet jego gorący zwolennicy, również redaktorzy liberalnych mediów, którzy w pierwszych odruchach tę decyzję Tuska mocną krytykowali. Czy Tusk dobrze spisał się na stanowisku szefa RE (?), trudno powiedzieć, zależy to też, z jakiego punku widzenia by to rozważać. Wielu komentatorów sugeruje, że został tam postawiony, by stanowić pewien rodzaj łącznika między Moskwą, a Berlinem i tę rolę jakoś wypełniał, głównie w interesie obu zainteresowanych stron. W czasie swego szefowania RE dla jedności samej UE Tusk niewiele zrobił, a jeżeli do tego dodać, że „breksit”, wystąpienie Wielkiej Brytanii z Unii zdarzyło się za jego kadencji, a i zdecydowanie zepsuły się relacje Polski z UE, to wręcz można powiedzieć, że Donald Tusk przyczynił się do znacznych podziałów wewnątrz Unii, co staje się coraz większym zagrożeniem jej rozpadu.

Że Tusk w UE już nic nie może, to chociażby widać po jego roli, jako szefa EPL, największej frakcji politycznej w PE. Jakie stanowisko Tusk zajmował, czy dalej zajmuje, w obecnej sytuacji, jaką mamy od czasu rozpoczęcia wojny na Ukrainie? Czy ma jakiś wpływ na zachowania unijnych decydentów i niemieckich polityków, którzy nie kwapią się z udzielaniem pomocy samej Ukrainie, a też i tym państwom, które Ukrainie pomocy udzielają? Jak się słyszy, że do tej pory nie wydano ani jednego euro na pomoc dla tych państw, które uciekinierów z Ukrainy przyjmują, choć wojna tam trwa już od blisko osiemdziesięciu dni, a PE, z EPL na czele, dalej dyskutuje nad karami dla Polski, za rzekomy brak w naszym kraju „praworządności”, to można się zastanawiać, jaki wpływ na EPL ma jej szef? Po co taki nieskuteczny polityk pcha się jeszcze do polityki? Za co Polacy mają cenić Tuska, by mogli go zaakceptować, jako premiera, czy może nawet prezydenta Polski?

Rządy Tuska (koalicja PO-PSL) kojarzą się nam z wieloma negatywnymi sprawami, m.in. z najwyższą ceną za gaz, jaką płaciliśmy Rosji spośród wszystkich państw UE, z wieloletnim kontaktem na dostawy gazu ze wschodu zawartym na niekorzystnych warunkach, z bankructwami polskich firm budujących autostrady, na czym zarabiali pośrednicy z zachodu, z wieloma podejrzanymi prywatyzacjami, jakie środowisko Tuska, w swoich wcześniejszych wcieleniach (UW, KLD) przeprowadziło w okresie transformacji, z rozpoczęciem faktycznej prywatyzacji publicznej służby zdrowia, czego PiS, niestety, jak dotąd nie potrafi zmienić, itp., itd.

No i jeszcze, co chyba najważniejsze, PO pod wodzą Tuska uległo prowokacji, którą udało się zorganizować lewicy (Kwaśniewski, Miller&Company), która zapobiegła powstaniu koalicji PO-PiS, kiedy w wyborach w 2005r lewica dostała tęgie lanie. Lewicowcy, ci jeszcze powiązani z upadłą PZPR, do dzisiaj śmieją się w kułak, że nie tylko nie ponieśli żadnej odpowiedzialności za to, co działo się w Polsce do 1989r, ale też uwłaszczyli się na państwowym majątku i na państwowych stanowiskach, a niektórzy z nich siedzą teraz w PE i żyją na koszt swoich dawnych wrogów. Prawicowa strona wplątała się w „wojnę na górze”, na czym lewica skorzystała i korzysta do dzisiaj, stąd takie zjawiska, jak nadmierne promowanie środowiska LGBT+, tłamszenie patriotycznych środowisk („polskość, to nienormalność”), nagonka na Kościół Katolicki, podział środowiska kultury, wojna w wymiarze sprawiedliwości, skąd „wolne sądy”, nadzwyczaj łagodne dla jawnych przestępców i sprawy sądowe ciągnące się latami, i nieustanne oskarżanie Polski o brak „praworządności”, z czego Unia zrobiła sobie powód, by nie wypłacać należnych nam funduszy, do czego zresztą środowisko Tuska nieustannie Unię namawia. I mimo tego wszystkiego Tusk marzy jeszcze o politycznej karierze w Polsce? Przegrani politycy rzadko potrafią z klasą usunąć się w cień, nie zanosi się na to, by Tusk to potrafił.


Lubię to! Skomentuj82 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka