samo życie
nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania
27 obserwujących
429 notek
645k odsłon
  207   7

Neo-Nówka u Wojewódzkiego, było śmiesznie?

We wtorek (13.09) u Wojewódzkiego (w TVN) gościła grupa kabaretowa Neo-Nówka. „Sława” tej grupy gwałtownie wzrosła, szczególnie wśród liberalnych mediów, po jej kawałku zatytułowanym „Wigilia”, przedstawionym na festiwalu kabaretowym w Koszalinie. Ten numer pokazuje spotkanie przy wigilijnym stole trzech osób: dziadka - seniora rodu, jego wnuczka, który pierwszy zawitał do dziadka i ojca owego wnuczka, który na spotkanie przyszedł nieco spóźniony. Jednymi artefaktami, jakie stały na stole była „półlitrówka” i trzy kieliszki. Sednem tego numeru była rozmowa tych trzech wymienionych, a osnową tej rozmowy było podprowadzenie dziadka, by jednemu ze swoich gości przepisał mieszkanie, z tym, że każdy z tej dwójki, ojciec i syn, chcieli to mieszkanie dostać na „wyłączność”. Problem z odziedziczeniem mieszkanie był jednak tylko tematem zastępczym, tematem głównym, dla kabareciarzy, było narzekanie, w jakim to „dzikim kraju” teraz ta trójka żyje i jakie to złe relacje panują w polskich rodzinach, czemu oczywiście winni są rządzący. Rozmowa przedstawicieli trzech pokoleń była przeplatana siarczystymi bluzgami, pokpiwaniem z religii i świątecznych rytuałów, a przede wszystkim naśmiewaniem się z tych, którzy rząd popierają, a święta spędzają zgodnie z polska tradycją. Wojewódzki ujął to tak, że Neo-Nówka nabija się z „Polski B”. Kabareciarze się bronili, gadając jeden przez drugiego, za plejada.pl:

„Czuję tu nutkę prowokacji. Ale sprostuję: nie nabijamy się z "Polski B", bo taka dla nas nie istnieje. Jeżdżąc po Polsce, gramy w różnych miastach i reakcje wszędzie są takie same, czy to na Podkarpaciu, czy na Wschodzie” …. ( przyp. mój: Podkarpacie to też wschód, panie kabareciarz)

„My się nie śmiejemy z ludzi. W skeczu "Wigilia" pokazaliśmy lustro społeczne. Prawa strona Twittera nie zrozumiała, nie skumała, o co chodzi, i nadała nam łatkę, że jesteśmy antypolscy, niemieccy, że jesteśmy Polnische-Kabaret Neo-Lampen...”

„Te puenty i przekleństwa były zamierzone, bo jednak chcieliśmy, by dotarły i zostały zauważone. Bo nie podoba nam się, że żyjemy w fajnym kraju, w którym żyją fani ludzie, (...) i nagle lądujesz w takim miejscu, gdzie włączasz TVP i inne media, i przenosisz się w czasie”….

„Kiedyś ludzie byli dookoła weseli, a władza była poważna. A teraz władza jest śmieszna, pozuje. Przecież oni nam piszą teksty codziennie. (...) Powoli zaczynamy zamieniać się miejscami, a władza jest na tyle śmieszna, że zastanawiamy się, gdzie jest granica tego żartu. Poza tym wszystko, co jest śmieszne, jest przez ludzi akceptowalne. Już nie masz poczucia tego, że to jest jakieś chore i niemożliwe, tylko przechodzisz do tego do porządku dziennego” ….

Wojewódzki zadawał podchwytliwe pytania, trzech „neo-nówków” odpowiadało, ale … jakoś to było … tak niezbyt … śmiesznie. Jeżeli już, to kabareciarze śmiali się z samych siebie, bo np. Wojewódzki zadawał pytanie któremuś z nich, a odpowiadał niepytany. Zresztą, panowie z N-N sami wystawili sobie laurkę mówiąc: „Kiedyś ludzie byli dookoła weseli, a władza była poważna. A teraz władza jest śmieszna, pozuje. … Powoli zaczynamy zamieniać się miejscami, a władza jest na tyle śmieszna, że zastanawiamy się, gdzie jest granica tego żartu.” Zastanawiają się? Wg mnie dawno już przestali się zastanawiać idąc na łatwiznę, czego dowodem są coraz liczniejsze przekleństwa, które „ubogacają” ich teksty wygłaszane na estradzie. Dla mnie każdy tekst, który potrzebuje takich wzmocnień, świadczy o ograniczeniach autora/autorów, którzy stanęli przed ścianą niezrozumienia ich ambitniejszych pomysłów, albo takowych już nie mają, więc sięgają po coś łatwiejszego, wystarczy, że padnie z estrady …., …., a ludzie już rechoczą. Ten omawiany numer, to stary kawałek grany od czterech lat, ale „na teraz” specjalnie „wzmocniony”, (pewnie z braku lepszych pomysłów, a przecież trzeba było czymś uczcić 20-lecie N-N). Jak publika reaguje? N-N twierdzi, że połowa widzów wychodzi, ale, jak dodają, …. połowa zostaje. Kabareciarz cieszy się, że (tylko) połowa sali mu wyszła? Najwidoczniej, jakie ambicje, takie rezultaty, N-N chwalić się nie ma czym. Bo, że Wojewódzki ich zrozumiał, to i nie dziwota, wszak za jego show płaci TVN. Jeżeli „artysta” wchodzi w rolę polityka, to najczęściej, jako artysta przepada, wielu już tego przed N-N doświadczyło. N-N nabija się z połowy Polski, czyli też z połowy swoich potencjalnych widzów, a dla kabareciarzy pustawa sala to droga do nicości, do nieistnienia, więc, po co to ci kabareciarze to robią? Liczą na wdzięczność opozycyjnych polityków? Liczą na popularności w liberalnych mediach? Co im ta ewentualna popularność ma dać? Już doświadczają pewnego ostracyzmu we własnych środowiskach, w których żyją, bo znacznie „przedobrzyli” w swoich numerach. Jak widać, chociażby w tym programie u Wojewódzkiego, „artyści” z N-N do żadnej rozsądnej refleksji jeszcze nie dojrzeli, czas pokaże, czy kiedykolwiek to się stanie, a może … publika szybciej o N-N zapomni?


Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale