Dwa impeachmenty, ruska mistyfikacja, nalot na Mar-a-Lago, próby bankructwa, wykreślenia z list, dwa zamachy… 92 procent negatywnego przekazu medialnego przeciwko niemu, a przeciwko Kamali 78 procent pozytywnego.
I co?
Trump wygrał. Bo nikt nie budzi takiej paniki, jeśli nie zagraża skorumpowanemu systemowi. Zwyczajni politycy takiego oporu nie wywołują. Trump nie jest świetnym prezydentem. On jest najlepszym w historii Stanów Zjednoczonych.I właśnie dlatego jego decyzje wobec Iranu są mistrzostwem.
Podczas gdy inni prezydenci grali w dyplomatyczne piaskownice i podpisywali umowy, które Iran łamał przy pierwszej okazji, Trump robi to, co trzeba: dusi reżim ekonomicznie. Operacja „Economic Outcast” – Gospodarczy Wyrzutek – to nie żarty. Scott Bessent, sekretarz skarbu, nazwał to największą ofensywą ekonomiczną w historii, porównując do lądowania w Normandii. Sankcje sektorowe na cyfrowe aktywa, złoto, technologię, lotnictwo i shipping. Wtórne sankcje dla każdego, kto nadal handluje z Teheranem. Blokada morska, eksport ropy spadł do zera. Szef irańskiego banku centralnego sam przyznał: „Nie eksportujemy ropy”. PKB ma spaść o ponad 5 procent. Inflacja 88 procent. Ceny żywności w górę o 164 procent. Rial? Za dolara trzeba zapłacić już ponad dwa miliony. Waluta, która kiedyś coś znaczyła, dziś nadaje się najwyżej do podcierania.
A reżim ajatollahów? Oczywiście gotowy. Minister gospodarki Ali Madanizadeh z powagą oświadcza, że Iran ma plan na dwa lata, przetrwa wszystko, a Amerykanie znów poniosą klęskę. „Jesteśmy przygotowani na przetrwanie sankcji, które nie przetną naszych finansowych arterii”.
Świetnie. Plan na dwa lata. Tymczasem zwykli Irańczycy liczą riale w milionach za chleb, a elity rewolucyjne nadal finansują Hezbollah, Hamas i wszelkie inne proxy, które sieją śmierć od Libanu po Jemen.
Reżim, który od dekad głosi „śmierć Ameryce” i „śmierć Izraelowi”, teraz błaga o trochę powietrza gospodarczego, jednocześnie grożąc, że zamknie Cieśninę Ormuz i nie wypuści ani kropli ropy. No tak – bo przecież sami już nic nie eksportują. Logika mistrzowska.
Trump nie daje się nabrać na te teatrzyki. Wie, że ajatollahowie to nie partnerzy do rozmów, tylko teokratyczna oligarchia, która trzyma własny naród za gardło, podczas gdy na zewnątrz udaje regionalne mocarstwo. Kobiety w Iranie nadal walczą o podstawowe prawa, protestujący giną od kul Strażników Rewolucji, a propaganda mówi o „odporności narodu”.
Odporność? Na co?
Na kolejną dekadę biedy, korupcji i ideologicznego fanatyzmu? Iran pod rządami Chameneiego to kraj, który mógłby być regionalnym tygrysem gospodarczym, a zamiast tego stał się sankcyjnym skansenem, w którym elity żyją w luksusie, a reszta liczy, czy starczy na chleb.
I tu pojawia się piękno strategii Trumpa. Nie trzeba od razu bombardować wszystkiego. Wystarczy odciąć dopływ gotówki. Zero ropy, zero legalnego handlu, zero dostępu do dolara. Kraje, które nadal pomagają Teheranowi, też dostaną po uszach. „Każdy, kto ułatwia pranie brudnych pieniędzy Iranu, zostanie wyrzucony z systemu dolara” – mówi Bessent.
Zegar tyka. A reżim odpowiada: „Obiecuję nową porażkę Stanów Zjednoczonych”. Tak, tak. Taką samą, jaką obiecywali przy poprzednich sankcjach, przy poprzednich groźbach i przy poprzednich „planach przetrwania”.
Tymczasem inflacja galopuje, waluta się sypie, a ludzie na ulicach Teheranu coraz głośniej pytają, dokąd właściwie prowadzą ich ajatollahowie.Trump nie jest tu agresorem. On jest realistą. Reżim, który sponsoruje terroryzm, rozwija program nuklearny wbrew światu, prześladuje własnych obywateli i grozi zamknięciem najważniejszej cieśniny handlowej świata, nie zasługuje na miękkie traktowanie. Soft power Obamy i Bidena dało Iranowi lata oddechu.
Maximum pressure Trumpa daje efekt. Gospodarka Iranu jest już na skraju. Sankcje działają nie dlatego, że Ameryka jest zła, tylko dlatego, że reżim jest nieudolny, skorumpowany i ideologicznie ślepy.Można śmiać się z irańskich ministrów, którzy z kamienną twarzą mówią o dwuletnim planie, podczas gdy ich własna waluta traci na wartości szybciej, niż można nadążyć z drukowaniem nowych nominałów.
Można podziwiać ich determinację w obronie „niepodległości” – tej samej, która oznacza izolację, biedę i ciągłe zagrożenie dla sąsiadów. Ale fakt pozostaje faktem: Donald Trump robi to, czego inni bali się zrobić. Dusi źródło finansowania terroryzmu i teokracji. I robi to skutecznie.Dlatego właśnie Trump jest najlepszym prezydentem. Bo nie boi się nazywać rzeczy po imieniu. Iran pod ajatollahami to nie ofiara imperializmu. To agresywny, rewizjonistyczny reżim, który od dekad gra na nosie światu. I teraz, dzięki Trumpowi, ta gra się kończy. Gospodarczy wyrzutek. Economic Outcast. Proste, skuteczne i – co najważniejsze – sprawiedliwe. Reszta to tylko hałaśliwa propaganda z Teheranu, która nie zmieni faktów. Rial leci na łeb, ropa nie płynie, a plan na dwa lata wygląda coraz bardziej jak plan na przetrwanie w ruinach własnej pychy.
ps.
Iran - Bunt Turbanowych Wojowników o Kozie Mleko
Dnia pewnego, gdy słońce stało w zenicie i prażyło mocniej niż kocioł z owcą, wybuchł wielki bunt wśród legendarnych Wojowników w Turbanach. Nie o wiarę, nie o ziemię, nie o honor – o rację dzienną. A konkretnie: o dwa litry koziego mleka i otręby.
https://www.salon24.pl/u/jzl/1519077,iran-bunt-turbanowych-wojownikow-o-kozie-mleko


Komentarze
Pokaż komentarze (5)