Reakcja Belgradu na śmierć Mladicia pokazuje: Serbia jest wciąż państwem patologii

Doktryna ta, odziedziczona po Armii Czerwonej, polegała na tym, że wroga należy fizycznie zniszczyć, niezależnie od tego, kto jest żołnierzem, a kto cywilem.
Zorganizowane i skoordynowane zbrodnie komunistyczne po powstaniu Jugosławii były wyrazem tej doktryny, która następnie utrwalała się w „armii ludowej”.
Serbski zbrodniarz wojenny Ratko Mladić, który zmarł wczoraj, jest typowym przykładem tej mentalności.
Urodzony i wychowany w komunistycznej rodzinie, od najmłodszych lat związanej z JNA, był uczony, że wroga należy po prostu zniszczyć za wszelką cenę. To on, a także kilku innych byłych generałów JNA, którzy później stali się dowódcami wojskowymi serbskiego ruchu imperialistycznego (na przykład Mile Mrkšić czy Veselin Šljivančanin), byli odpowiedzialni za najstraszniejsze zbrodnie.
W dużej części polskiego społeczeństwa panuje naiwne wyobrażenie o Jugosławii jako państwie opiekuńczym, które zostało zniszczone przez „nacjonalizmy” z zewnątrz. Za każdym razem, gdy słyszę coś takiego, łapię się za głowę. Jugosławia została zbudowana na zbrodniach komunistycznych, zawsze taka pozostała, a nienawiść, która ją zniszczyła, pochodziła z wewnątrz. Od ludzi takich jak Ratko Mladić.
Mladić został skazany za masakrę w Srebrenicy, gdzie dowodził zabójstwem 8000 Bośniaków. Skazano go również za oblężenie Sarajewa.
Nigdy jednak nie został pociągnięty do odpowiedzialności za całą serię zbrodni popełnionych przez jego oddziały w całej Chorwacji (Škabrnja, Kijevo, Zadar i wiele innych...).
Nigdy, ani przez chwilę, nie okazał skruchy. Umarł tak, jak żył – pełen nienawiści, przekonany, że zabijając cywilów i niszcząc miasta, broni swojego ludu. Ludzie jak i Slobodan Milošević spowodowali, że Jugosławia została zaatakowana przez NATO w 1999 roku. Zachód po prostu nie chciał ryzykować kolejnej zbrodni, takiej jak ta w Srebrenicy.
Teraz serbski minister sprawiedliwości Nenad Vujić mówi, że zbrodniarz wojenny zostanie pochowany z najwyższymi honorami. Jeśli to się naprawdę wydarzy, będzie to plucie na wszystkie jego ofiary.
Reżim prezydenta Aleksandara Vučicia udowodni wszystkim to, co Chorwaci, Bośniacy i inne narody tej części Europy, wiedzą już doskonale – Belgrad nie odstąpił ani na milimetr od wielkoserbskiej polityki, która doprowadziła do rzezi w wojnie w byłej Jugosławii. Ten nacjonalistyczny reżim w tym momencie uzbraja się w wielkim tempie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)