Empiryzm Kacpra P.
Doświadczenie, obserwacja, wnioski i publikacja.
0 obserwujących
11 notek
16k odsłon
  151   0

Polityka to nie emocje, czyli słów kilka o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy.

Ja wiem, że istnieje coś takiego jak ideologiczna wykładnia i zestaw poglądów, które dzisiaj trzeba wyznawać i bezkrytycznie powielać, bo tak napisało OKO.press, bo tak powiedzieli w głównym wydaniu TVN, bo influencerki z Instagrama wrzuciły jakąś infografikę czy też wyczytaliśmy tak w felietonie od jednego z autorytetów Krytyka Polityczna. Niemniej jednak co raz częściej łapie się za głowę, jak moi bliscy i dalsi znajomi bezkrytycznie przyjmują wszystko, co znajdzie się w establishmentowych, lewicowych mediach - cześć z nich rzeczywiście w to wierzy, a inni po prostu muszą, bo posiadanie dzisiaj innego zestawu poglądów, kierowanie się własnych rozumem i krytyczne spojrzenie na informacje (zarówno z prawa i lewa) mogą prowadzić do społecznego ostracyzmu, bo salon i intelektualne quasi-elity nie lubią, gdy poddaje się pod wątpliwość ich słowa i przekonania. 

Niespełna cztery dni temu European Court Of Human Rights (ECHR) (Europejski Trybunał Praw Człowieka) ogłosił wyrok, że polska strona ma obowiązek udzielić pomocy uchodźcom znajdującym się na polsko-białoruskiej granicy w postaci: dostarczenia im jedzenia i wody, zaznaczając przy tym, że nie ma obowiązku wpuszczania tychże ludzi, koczujących na granicy. Problem polega na tym, że te biedne, niewinne osoby znajdują się po stronie białoruskiej, zaś strona białoruska kategorycznie odmawia wpuszczenia polskiego konwoju z pomocą humanitarną. Po raz kolejny z resztą.

Pełna treść orzeczenia ECHR:

https://twitter.com/ECHR_CEDH/status/1430558089464500235

Odmowa strony białoruskiej na propozycje pomocy ze strony polskiej oraz wjazd konwoju humanitarnego:

https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/8231197,przydacz-polski-konwoj-humanitarny-bialorus.html

Jednocześnie wyrok ten to to nie jest dobra wiadomość, bo oznacza, że nacisk polityczny reżimu Łukaszenki odnosi zamierzone efekty. Z wnioskiem do ECHR wystąpiła m.in. grupa polskich prawników z Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie i choć idea szczytna to w dobitny sposób obrazująca całkowity brak zrozumienia realiów przez ludzi, którzy ten wniosek złożyli. Białoruś jest państwem autorytarnym, a co za tym idzie potencjał ludzki jest tylko narzędziem, a nie niekontrolowaną masą z perspektywy władz. Ludzie koczujący na granicy zostali wysłani tam z premedytacją, aby destabilizować sytuacje w państwach ościennych w ramach rewanżu za poparcie anty reżimowych manifestacji (Polska, Litwa, Łotwa). Oczywistym jest, że Białoruś nie udzieli koczującym na granicy ludziom żadnego wsparcia, nie udostępni im leków, ani prowiantu ponieważ w kontrze do siebie ma państwa demokratyczne, w których opinia publiczna będzie na bieżąco relacjonować to co dzieje się na granicy, wywierając tym samym wewnętrzny nacisk polityczny na własne rządy. Państwa autorytarne nie mają tego problemu, bo same kształtują rzeczywistość medialną - także jeśli Ci ludzie zaczną chorować (a tak właśnie dzisiaj ogłosili na fanpage Fundacja Ocalenie), a może i nawet umierać to pozycja polityczna decydenta białoruskiego pozostanie niezachwiana, bo nikt społeczeństwa o tym nie poinformuje, a nawet jeśli ta wiadomość przebije się przez eter to opozycja w kraju Łukaszenki nie będzie w stanie wybić informacji na pierwsze strony gazet, co dobitnie pokazały ostatnie manifestacje. W krajach demokratycznych takich jak Litwa czy Polska czas działa na niekorzyść, a nagonka medialna i działania pewnych grup ludzi pokroju polskiej palestry prawniczej działają destabilizująco na sytuację w państwie, bo ani Litwa, ani Polska nie jest gotowa na niekontrolowany przypływ ludności. Ludziom warto pomagać, ludziom trzeba pomagać, ale polityka nie zna moralności. W polityce trzeba czasami skrzywdzić innych, aby inni nie krzywdzili naszych. Polityka, a dokładniej realizm polityczny to nie emocje i uleganie im (nawet jeśli pochylamy się nad cierpieniem niewinnych ludzi - w tym przypadku na granicy w Usnarzu Górnym), a twarde rozgrywki polityczne, dlatego też żaden z moich znajomych, ani ja w tej polityce nie jesteśmy, bo kierujemy się ludzkimi odruchami, emocjami i jesteśmy podatni na emocjonalne sztuczki, szantaże, a tego wielka, globalna polityka nigdy nie wybacza.

Odpowiedzialność za całą tę sytuację ponosi Łukaszenka, który wykorzystuje tych ludzi jako instrument polityczny, a nie rząd polski - jak próbują przedstawić to opozycyjne ośrodki w Polsce. W państwie musi być porządek, a jeżeli zewnętrzne ośrodki starają się ten porządek zakłócać to z całą stanowczością trzeba tym naciskom się przeciwstawić, zwłaszcza, że Polska stanowi wschodnie granice UE / Schengen, których trzeba strzec przed niekontrolowanym (sterowanym politycznie) przepływem ludzi. I nie mylić tego z pojęciem "zamknięcia się dla uchodźców", "zamknięciem granic dla imigrantów", bo moralnym i etycznym obowiązkiem europejskiej wspólnoty jest niesienie pomocy potrzebującym, ale nie wtedy, gdy ludzkie cierpienie wykorzystywane jest w cyniczny sposób przez wschodnich dyktatorów. 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka