Dzisiaj król okazał się nagi. Kaczyński z wielkiego polityka, takie mniemanie mieli i chyba jeszcze maja, wierni fanatycy jego, stał się człowiekiem z dykty. Jego wysokie ego i poczucie wielkości zmniejszyło się do poziomu żenady i kompromitacji. To co się teraz wydarzyło, pokazuję, że to człowiek nie tylko z dykty, lecz bardziej jest papierowy. Czyli tak naprawdę jest nic nie znaczącym politykiem i co ważne nie odgrywa już znaczącej roli w życiu Polski. Został upokorzony i zdewastowany wizerunek obnażył jego słabości.
Można dużo napisać i powiedzieć, że Kaczyński jest taki ważny, mądry, wizjonerski i wyprzedza ruchu nawet o kilka pokoleń. Lecz jak widać, nie ma swojej wizji, tylko podpiera się argumentami innych. Czy to Ziobro, Morawiecki, czy Szydło lub inny mniej lub ważniejszy funkcjonariusz, który coś mu zasugeruje i Kaczyński to przyjmuje jako wyrocznie. Nie mając swojej wizji, czerpie z podszeptów innych. Taki sobie niby władca, ale bez własnego zdania i określenia, czego właściwie chcę i oczekuje.
Teraz z perspektywy czasu, śmiesznym się wydaję, że można nazwać Kaczyńskiego wybitną postacią w obecnej rzeczywistości. Nazywanie go naczelnikiem to obraza dla Kościuszki czy Piłsudskiego. Nawet śmieszne się wydaję, że podnosząc Kaczyńskiego do rangi dyktatora, umniejsza się innych a nawet ośmiesza byłych i obecnych dyktatorów. Chyba, że dyktatura z dykty, czyli taka śmieszna i nic nieznacząca.
Od czasu gdy Gowin ośmieszył i pomniejszył range Kaczyńskiego, mamy dzisiaj tak naprawdę tylko człowieka szeregowego. Jest tylko szeregowym prezesem i posłem. Bez autorytetu, który zniszczony został przez Gowina jak i Ziobrę czy Kurskiego, którzy próbowali tak zagrać Kaczyńskim, żeby zniszczyć Morawieckiego. Jest jeszcze Sasin, który miał być wtyczka prezesa i patrzeć Morawieckiemu na ręce i mieć kontrole nad etatami dla swoich. Wyszło tak z tej kontroli nad premierem, że skandal i afera to za mało powiedziane. Teraz gdzie syf sie wylał, jak się okazało, że zlecenie kart do głosowania było nie potrzebne i ktoś na tym zarobił, Sasin wskazał winnego, czyli Morawieckiego. Ten fakt obciąża tylko i wyłącznie Kaczyńskiego, bo to jego zaufany człowiek to zlecił i nadzorował.
Z Kaczyńskiego wszyscy się dzisiaj śmieją. Niby wielki pan i dobrodziej, łaskawca i władca absolutny. Osobowość wielkiego politycznego wymiaru i formatu. A jak widać, dał się ograć i ośmieszyć. Nawet gdy rękoma innych nastąpi zemsta na Gowinie, to i tak zostanie zapamiętany jako ten, co chciał a nie mógł. Plan wyborów 10 maja był tylko w jego głowie i nie zostało spełnione jego widzimisię. Obraz klęski i upadku.
Inne tematy w dziale Polityka