Obiło mi się o oczy, że miłościwie nam panujący Andrzej Duda, z bożej łaski prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, radził sfrustrowanym poddanym, żeby w związku z inflacją „zacisnęli zęby”.
Zastanawiające. Oto człowiek z ogromnym uposażeniem grzecznie zwraca się do rodaków, żeby łaskawie... przetrwali ciężkie czasy. Jakie to proste, prawda? Bo przecież pan prezydent nie jest niczemu winien, nic na to nie poradzi i nie sposób niczego od niego oczekiwać.
Jeśli ktoś jest ciekawy, ile zarabia pan Duda, służę informacją:
Dużo, mało – jak na prezydenta? Niech każdy sam sobie na to pytanie odpowie. Jak dla mnie rada pana prezydenta, żeby ludzie, którzy nierzadko ledwo wiążą koniec z końcem jeszcze bardziej się spięli i jakoś to wytrzymali, zakrawa na – w najlepszym razie – grubiaństwo. Ktoś, kto nie ma na wykupienie leków, zapłatę czynszu w terminie czy nawet najtańsze mięso, ma się jeszcze bardziej ograniczyć. A pan prezydent? On ograniczać się nie musi. Ma ustawowo zagwarantowane zarobki i posadkę, z której jeszcze długo nie wyleci.
Możecie uznać, że przesadzam w swojej zgryźliwości. Bo i cóż innego może poradzić głowa państwa osobom bytującym na granicy ubóstwa? Jakieś programy pomocowe? Zamrożenie cen podstawowych produktów? Większy socjal? Nie widzę, nie słyszę. Zostaliśmy z tym sami. Najgorzej będą mieli ci, którzy już teraz przymierają głodem. Klasa pariasów, nędzarzy ledwo uciekających przed śmiercią, przeklęci przez los i porzuceni przez oderwanych od rzeczywistości polityków. Oni nie chadzają w marszach, nie organizują pikiet, nie blokują dróg. Muszą czasem korzystać z darmowych jadłodajni, chodzić w brudnych ubraniach, a bywa, że osuwają się w przepaść bezdomności.
Biedak nie jest przez innych szanowany. Leń, nieudacznik i głupek – tak go postrzega niejeden zaharowany człowiek sukcesu. Ludziom się wydaje, że jeśli im się udało, jeśli oni mają dobrze i mogą żyć pełnią życia, to przecież zamożność musi być na wyciągnięcie ręki. Wystarczy uczciwie pracować. Tymczasem to bzdura. Najniższa krajowa w Polsce ledwo pozwala na przeżycie jednej osoby. Jest ciężko, coraz ciężej, drożejąca żywność dobija najuboższych, którzy pomimo zapieprzania na pełen etat, ledwo dają radę opłacać rachunki. I tym właśnie ludziom pan prezydent mówi, żeby zacisnęli zęby. Brawo.
Podobno Polska to zamożny kraj, obiekt marzeń osób zza wschodniej granicy. Tak, tam warunki życia są jeszcze gorsze. Ale to, jak egzystuje część polskiego społeczeństwa, woła o pomstę do nieba. Oni już nie mają czego tak naprawdę zaciskać...




Komentarze
Pokaż komentarze (56)