To, że pan Przemysław Czarnek jest katolickim betonem, wiadomo nie od dzisiaj. Aż dziw, że ma tylko dwójkę dzieci (tak to zwykle bywa z praktyką ;)). Jego poglądy zna już chyba każdy, gdyż bywał on „bohaterem” wielu artykułów i filmików. Nie jest człowiekiem lubianym przez lewicę, która najchętniej storpedowałaby wszystkie jego posunięcia. No bo jak lewak może lubić człowieka, który otwarcie mówi, iż bez chrześcijaństwa Polska by nie istniała?
Oczywiście jest to kpina z rozumu, albowiem sam Dekalog jest zbyt ogólnikowy, żeby go dosłownie przestrzegać. Potrzeba rzetelnej interpretacji każdego przykazania (np. „Nie zabijaj” to w rzeczywistości „Nie morduj”). Jednak nie to jest w wystąpieniu pana Czarnka najgłupsze. Człowiek ten żyje mitem jakiejś idyllicznej polskości, której nieodzownym elementem jest chrześcijaństwo. I jak każdy, kto ma głowę w chmurach, wierzy głęboko, że wszyscy porządni ludzie myślą tak samo jak on.
A jak jest naprawdę? Czy cała Polska musi wyznawać wiarę w boskość Chrystusa? Przecież ktoś, kto jest zatwardziałym ateistą, jest tak samo Polakiem jak ten, kto co tydzień przyjmuje komunię. Zresztą, wystarczy poczytać sondaże o stosowaniu się do nauk Kościoła, by zrozumieć, że już dawno przestaliśmy być jedną z kolonii Watykanu:
Pan Czarnek, podobnie jak wielu jego rodaków, żyje złudzeniami o swoistego rodzaju „polskości”, będącej ucieleśnieniem ich własnych duchowych potrzeb. W tych fantazjach nie ma miejsca na wolnomyślicielstwo, swobodę sumienia czy dialog z innowiercami. Wszyscy mają wyznawać te same wartości, mieć te same autorytety moralne, iść za tym samym pasterzem. Niestety dla pana Czarnka i na szczęście dla zdrowego rozsądku, najmłodsze pokolenie jest już na takie absurdy uodpornione. A starsze? Jeszcze daje się ogłupiać „jedynie słusznymi” mediami. Tylko to sprawia, że PiS czy PO jeszcze są w sejmie. Młodzi, jeśli mają głowę na karku, stanowczo odrzucą ten duet.



Komentarze
Pokaż komentarze (176)