38 obserwujących
416 notek
431k odsłon
  710   1

Lekcje religii w szkole - kto zyskuje, kto traci?


Czy naprawdę prawica nie dostrzega problemu, jakim są lekcje religii w szkołach? Czy nie dociera do nich, że bardziej one szkodzą Kościołowi niż mu pomagają?

Szkolna edukacja religijna nie jest źródłem ożywienia czy odnowy religijnej wśród młodych – raczej pogłębia różnice w religijności wyniesionej z domu – wynika z badań CBOS. Wskazano, że edukacja religijna wręcz wpływa na spadek poziomu religijności. Zresztą coraz mniej dzieci i młodzieży chce uczestniczyć w zajęciach z religii. Jak podaje CBOS, w 2010 r. 93 proc. badanych uczestniczyło w lekcjach religii, a już w 2018 r. tylko 70 proc., w 2021 r. – 54 proc. Spadek widać też po problemach, jakie szkoły mają z ułożeniem planu lekcji tak, aby religia była pierwsza lub ostatnia i żeby osoby, które z niej zrezygnują — czasami większość klasy — nie miały "okienka".

A teraz zadajmy sobie pytanie: czy ci młodzi, którzy JESZCZE nie zrezygnowali z katechezy, wynoszą z niej coś pozytywnego? Czy grzecznie słuchają prowadzącego te lekcje? Czy nie są z zasady nastawieni do nich negatywnie? Wpiszcie w Google frazę „Czego młodzi uczą się na religii”, a będzie mogli przeczytać co najmniej kilkanaście soczystych artykułów omawiających stosunek współczesnych młodzianków i panienek do głoszonych przez księży i zakonnice dyrdymałów. Zero szacunku, maksimum polewki, a czasami wręcz głębokiej niechęci – z tym właśnie muszą się mierzyć polscy katecheci. To już nie te czasy, kiedy sutanna czy habit budziły respekt i nakazywały posłuch dla osób je noszących.

Możecie oczywiście bronić religii, twierdząc, że młodzież z zasady jest nastawiona mało przychylnie do samej szkoły. Mnie się jednak wydaje, że zwyczajne lekcje są przez uczniów znacznie bardziej cenione. Zawsze to lepiej uczyć się czegoś rzeczywistego niż łykać jak pelikan wydumane teoryjki  o grzechu. Rośnie nam pokolenie „bezbożników”, które niemal na pewno przekaże swój laicki światopogląd swoim dzieciom. To, z czym Kościół mierzy się dzisiaj, jest błahostką w porównaniu z masowym odwrotem od religii za lat dwadzieścia czy trzydzieści. Ale oczywiście instytucja ta do samego końca będzie obstawać przy opinii, iż są to przejściowe problemy. :)


Lubię to! Skomentuj59 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo