Chyba większość z nas chciałaby być zamożna, prawda? Nawet jeśli dajemy sobie jakoś radę i udaje nam się przetrwać od przysłowiowego pierwszego do pierwszego, to posiadanie na koncie grubszej kasy z pewnością by nam nie zaszkodziło. Ba, moglibyśmy wreszcie moglibyśmy pozwolić sobie na rzeczy i usługi, o których mniej lub bardziej skrycie marzyliśmy. I cóż by w tym było złego? Absolutnie nic. Każdy chyba chciałby żyć miło, wygodnie i przyjemnie.
A jednak bogactwo potrafi uderzyć do głowy, zwłaszcza jeśli dzięki niemu pogrążamy się w konsumpcjonizmie. Granica między naturalnym cieszeniem się przedmiotami, na które nas stać, a szaleństwem zakupowym jest cienka. Dochodzi do tego przeznaczanie większości czasu na głupotki, a wszystko przez to, że zamożność umożliwia życie bez pracy:
Artykuł jest nie tylko o krezusach, ale i o „biedakach”, czyli de facto ludziach z niższej klasy średniej, którzy muszą zmagać się z wysokimi rachunkami, nieprzyjemną pracą, przemęczeniem, brakiem czasu dla siebie. Ci „nieszczęśnicy” oglądają filmiki na Tik Toku z robienia dziesiątek rodzajów lodu na rozmaite okazje i niby śmieją się ze „zwariowanych” bogaczy, a jednak chyba troszkę im zazdroszczą. Nawet nie lodu, a spokoju ducha, swobody w organizowaniu swojego życia, bezpieczeństwa. Smutne to czy pocieszne? Sami osądźcie.



Komentarze
Pokaż komentarze (52)