Słyszeliście o tzw. polskich Amiszach, czyli o rodzinie Martinów? Warto o nich poczytać, w Sieci można znaleźć sporo artykułów opisujących ich życiowe wybory, między innymi ten:
To zachwycające, że w przypadku tych ludzi Pismo Święte nie doprowadziło do wynaturzenia wiary i oddania dusz na pożarcie kaście kapłańskiej, lecz do mądrej i wyważonej refleksji oraz udanej, wręcz ekologicznej egzystencji. Ci ludzie żyją w zgodzie z naturą, nie oddając się diabelskiej pokusie konsumpcjonizmu, sami wykształcili swoje pociechy, a z Internetu czerpią to, co dobre, omijając rafy kłamstwa i taniej sensacji. Czy nie są oni warci tego, by brać z nich przykład?
A co z nami? Żyjemy szybko, stresująco i intensywnie, starając się z każdej minuty wycisnąć esencję bytu. Czy takie życie nam odpowiada? A może powinniśmy się zatrzymać, odetchnąć, zastanowić się nad przemijalnością życia? Współczesne tryby pracy zmuszają nas do jak największej efektywności, lecz prowadzi to do przemęczenia i frustracji. A taka rodzina Martinów żyje sobie spokojnie i bez pośpiechu w gospodarstwie, niemal wszystko, co jej potrzebne, uzyskując za pomocą własnego wysiłku. Smutno mi, kiedy pomyślę, jak bardzo my, Europejczycy, odsunęliśmy się od przyrody, ale także od wartości, które podtrzymywały nas na duchu w trudnych chwilach. Polscy Amisze mogą być dla nas wzorem właściwego postępowania i rozsądnej, nie sfanatyzowanej religijności. Dobrze, że tacy ludzie jeszcze istnieją.


Komentarze
Pokaż komentarze (247)