Dzisiaj najważniejsze święto chrześcijan: dzień zmartwychwstania Pańskiego. Kościoły pękają w szwach. Rodziny spotykają się przy stole i okazują sobie pełnię miłości. Jakie to pobożne, prawda? Czy jednak nadal jesteśmy narodem osób wierzących w konkretną religię? Już dawno temu pisałam, że to pieśń przeszłości. Obecnie lwia część narodu to tzw. letni katolicy, czyli pseudowierzący. Pokazuje to chociażby sondaż na temat stosunku do pewnych drażliwych kwestii:
Nasz kraj laicyzuje się w błyskawicznym tempie, zwłaszcza w tzw. pokoleniu Z. Z kolei najsilniej wierzący w kościelne dogmaty niedługo przejdą w stan „spoczynku”. Szkolne katechezy nie produkują ludzi silnej wiary, a wręcz przeciwnie, odrzucają od Kościoła. Do kogóż zatem arcybiskupi kierują swoje apele, by nie popierać aborcji czy eutanazji, komu zalecają, by odrzucił „nowoczesność” i podążał za nauką Chrystusa? Polacy śmiało wkroczyli w epokę postchrześcijaństwa. A te wszystkie „święconki”, sakramenty czy liturgie – to już tylko fasada.




Komentarze
Pokaż komentarze (59)